Zdjęcie: Bartłomiej Frydrych / Rzeszów News
Reklama

Rzeszowscy nauczyciele zdeterminowani, będą strajkować do skutku. Do protestujących dołączają także ludzie ze znienawidzonej “Solidarności”.

JOANNA GOŚCIŃSKA, MARCIN KOBIAŁKA

W poniedziałek po południu Urząd Miasta w Rzeszowie podał, że w pierwszym dniu strajku wzięło udział ok. 80 procent placówek miejskich (69 na 88): przedszkoli, szkół podstawowych i szkół ponadgimnazjalnych. Tylko jedna podstawówka nie przystąpiła do strajku, nr 9 na ulicy Miłej na osiedlu Biała. Z przedszkoli nie strajkowało piętnaście.

Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami, nie strajkowały też trzy placówki pozaszkolne: Centrum Kształcenia Praktycznego, Międzyszkolny Ośrodek Sportowy i Młodzieżowy Dom Kultury. W tej ostatniej był jednak problem z pedagogami. Wielu z nich wzięło urlop na żądanie w ramach solidarności ze strajkującymi nauczycielami. 

Do południa w Rzeszowie 52 procent nauczycieli wzięło udział w strajku, przyszli do pracy, ale nie prowadzili lekcji. Po południu ta liczba się się zwiększyła do 66,3 procent. Na 3442 nauczycieli nie pracowało 2283. Do tego doszło 88 pracowników administracji (7 proc.  pracowników we wszystkich miejskich placówkach). 

W poniedziałek teoretycznie do przedszkoli i szkół powinno było przyjść ponad 33 tysiące dzieci i uczniów. W tych placówkach, które przystąpiły do strajku, przyszło ponad 1500, czyli niespełna 5 procent. – Sytuacja jest dość poważna – martwi się Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Rzeszowie. 

Woda i obwarzanki 

Jak wyglądał poniedziałek w strajkujących placówkach? Po godz. 7:30 wchodzimy do Szkoły Podstawowej nr 3 przy ul. Hoffmanowej. Na drzwiach budynku kartka z napisem “Strajk”, powiewają biało-czerwone flagi i Związku Nauczycielstwa Polskiego. Na korytarzu szkolnym stolik strajkowy przy którym siedzi kilka nauczycielek. Zbierają podpisy pod listą strajkową.

Na korytarzach pusto, spotykamy małą zabłąkaną dziewczynkę, która idzie na świetlicę. W salach lekcyjnych na stołach krzesła zamiast książek, zamiast uczniowskiego gwaru cisza miesza się z rozmowami nauczycieli. Strajkujący nauczyciele wybrali sobie jedną salę.

– Dziś siedzimy tylko o wodzie? – żartuje jedna z nauczycielek, która akurat weszła do sali. – Nie, aż tak źle nie jest. Zdążyłaś kupić obwarzanki? Nie? Ja mam dwa, mogę się podzielić – odpowiada kolega z pracy.

W sali nauczyciele z różnym stażem pracy – zarówno młodzi, jak i ci, którzy wyglądają jakby byli jedną nogą na emeryturze. Jedna z młodych nauczycielek, wyraźnie spięta, siedzi w ostatniej ławce. Nie chce jednak rozmawiać. Wybija 8:00, dzwonek nie dzwoni. Przy strajkowym stoliku kolejni nauczyciele wpisują się na listę. 

Nauczyciel to brzmi dumnie

W “trójce” na 588 uczniów w poniedziałek do szkoły przyszło tylko pięciu. Z 54 nauczycieli strajkowało 27. Dziewięciu nauczycieli wraz z dyrektorem i jego zastępcą zadeklarowało wcześniej, że przyjdą do pracy i zaopiekują się dziećmi. Wśród tych nauczycieli Bożena (nie zgadza się na podawanie nazwiska). Od 31 lat uczy techniki.  

– Jestem całym sercem ze strajkującymi, ale ktoś musiał się zająć dziećmi. Koleżanki i koledzy nie mają mi tego za złe, wiedzą, że ktoś tym uczniom musi zapewnić opiekę – tłumaczy nam Bożena. Jest nauczycielem dyplomowanym, zarabia niespełna 3000 zł. Innej pracy sobie nie wyobraża. – Zawsze będę dumna z tego, że byłam nauczycielem – mówi.

Jej koleżanki w podobnym tonie. Do strajku zostały zmuszone, zmuszone tym, jak fatalnie się zarabia w oświacie. Trzeba było powiedzieć: “dość”. W końcu. Bo jak nie teraz, to kiedy. Skoro gospodarka kwitnie, to dlaczego nauczyciele mają nie być beneficjentem dobrej koniunktury, o której prawie codziennie słyszą od premiera RP Mateusza Morawieckiego. 

– Nie jesteśmy szczęśliwi, że strajkujemy. To nie jest przyjemne – mówi nauczycielka dyplomowana, pracująca na świetlicy. – Krzywdy dzieciom nie damy zrobić, ale musimy zawalczyć o nas, mimo, że kolejne propozycje rządu mogą doprowadzić do tego, że społeczeństwo nas znienawidzi – uważa. 

Na szczęście, rodzice strajk rozumieją, ale też sobie nie wyobrażają, by trwał on bez końca. – 2-3 dni to maksymalnie. Jeśli dłużej, to dzieciom będzie bardzo trudno nadgonić zaległości – obawia się pani Wioletta, matka 6- i 10-latka.

“Mamo, zapomnij”

Nauczyciele mają dość tej rządowej propagandy sukcesu, ogarnia ich wściekłość. I jeszcze to 500 zł, które Jarosław Kaczyński, prezes PiS, obiecał rolnikom za krowę. Jakby nauczycielom strzelił w twarz, upokorzył ich, zdeptał, zignorował. – Oni boją się dać nam podwyżki, bo wiedzą, że przyjdą kolejni – mówi nauczycielka ze SP nr 3. 

Jej koleżanka ma syna, poszedł w jej ślady. Ma 27 lat, pracuje na świetlicy w innej szkole. Proponowała mu, żeby w poniedziałek zaopiekował się dziećmi, ona mu pokaże origami, by potem nauczył tego swoich podopiecznych. – Powiedział: “Mamo, zapomnij. Za takie pieniądze?”. Zabolało mnie, jak podchodzi do pracy, ale się nie dziwię – mówi nauczycielka. 

Za takie pieniądze, czyli za 1800 zł. Praca na świetlicy niewdzięczna, tam nie stawiają stopni. – Naszym sukcesem jest wtedy, gdy dziecko ze świetlicy nie chce wracać do domu. Niektórzy przyprowadzają dzieci o 6:30 i zabierają o 17:00. My z nimi jemy, uczymy się, rozmawiamy i oddajemy dziecko rodzicom gotowe do spania – opowiada nauczycielka.

Co ciekawe, na listach strajkowych w “trójce” są wpisani także ci nauczyciele, którzy są zrzeszeni w oświatowej „Solidarności”. Tak, tej “Solidarności”, która w niedzielę podpisała porozumienie z rządem”. Szeregowi członkowie “S” nie mogą tego wybaczyć liderowi związku Ryszardowi Proksie. 

– Niedzielne porozumienie, to nie jest ich porozumienie. Nauczyciele masowo wystąpili w poniedziałek z „S” – mówi nauczycielka ze SP nr 3.

Każdy widzi, jak jest

Cicho, jak makiem zasiał, było także po godz. 8:00 w Muzycznym Przedszkolu Publicznym nr 14 przy ul. Chmaja. Tam, zamiast małych brzdąców, w szatni przy stoliku siedział komitet strajkowy złożony z czterech nauczycielek. Niechętnie z nami rozmawiały. – Co tu dużo mówić – każdy widzi, jak jest – mówiły nam ze smutkiem na twarzy. 

Dyrektorka przedszkola Jolanta Szubart zaprasza nas do swojego gabinetu. Mówi, że z 13 nauczycieli strajkuje 11, wśród nich mianowani i kontraktowi, zarabiają ok. 1900 zł. Sama dyrektorka niewiele ponad 3000 zł. Więcej od niej zarabiają ludzie z administracji. W poniedziałek żaden rodzic nie odważył się przyprowadzić żadnego ze 120 dzieci.  

– Rodzice zrozumieli naszą sytuację – mówi Jolanta Szubart. – Aby dzieci były bezpieczne, nie jesteśmy w stanie przyjąć więcej jak 25 przedszkolaków – tłumaczy. 

Zmęczeni i rozsierdzeni

Ze szkół ponadgimnazjalnych w poniedziałek strajkowało m.in. I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie, gdzie po południu odbyła się pikieta solidarnościowa z nauczycielami. Do południa w I LO na 53 nauczycieli strajkowało 26. Na 662 uczniów przyszło zaledwie kilku. Do opieki nad uczniami razem z dyrektorem i zastępcą jest w pogotowiu pięć osób. 

– Nauczyciele są ogromnie zmęczeni i rozsierdzeni. Mają wrażenie, że nie traktuje się ich poważnie – mówi dyrektor I LO Piotr Wanat.

Wanat boi się o tegoroczne matury. Uczniowie muszą by sklasyfikowani do 17 kwietnia. Na 24 kwietnia zaplanowano konferencję klasyfikacyjną. Jeżeli do tego czasu nie uda się uzyskać np. kworum, uczniowie nie będą mogli mieć wystawionych ocen, a tym samym przystąpić do egzaminów dojrzałości.

Nauczyciele z I LO uważają, że to, co w niedzielę zrobiła “Solidarność”, podpisując porozumienie z rządem, jest żenujące. – Rząd dogadał się ze swoim szeregowym członkiem – panem Proksą – uważa Ilona Palczak, wuefistka z 33-letnim stażem. W I LO nauczyciele z “S” też wzięli w strajku. 

Kontaktujemy się z Bogusławą Budą, szefową oświatowej “Solidarności” w Rzeszowie. Nie wie, ilu ich członków przystąpiło w poniedziałek do strajku. – Na nikogo nie naciskaliśmy, to była dobrowolna decyzja nauczycieli – mówi nam Buda. Ale “S” z budynków szkolnych zdjęła już strajkowe emblematy. Strajku, który “S” planowała na 15 kwietnia, nie będzie.

Do komisji 170 osób 

Wciąż wielką niewiadomą jest, czy w środę, 10 kwietnia, odbędą się egzaminy gimnazjalistów. W poniedziałek do ratusza dzwoniła osoba z Krosna, która zadeklarowała, że chce dołączyć do komisji egzaminacyjnej. – Gdy usłyszała, jakie warunki trzeba spełnić zrezygnowała. A może ten telefon był prowokacją? – zastanawia się Zbigniew Bury. 

W Rzeszowie do komisji egzaminacyjnych potrzeba ok. 170 osób. Jeżeli do środy utrzyma się taka liczba strajkujących, jak w poniedziałek, egzaminy się raczej nie odbędą. 

Tymczasem w poniedziałek po południu podkarpacki kurator oświaty Małgorzata Rauch wydała oświadczenie, twierdząc, że w pierwszym dniu strajku w całym województwie zgodnie z planem pracowało 64 proc. wszystkich placówek. Rauch uspokajała, że w bazie osób, które mogą zasiąść w komisjach egzaminacyjnych, jest już ponad 200 osób.

– Dobra mina do złej gry – mówią nauczyciele. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

43 KOMENTARZE

  1. Dokładnie!!! 45 minut by nie wytrzymali ze swoimi dzieciaczkami w klasie. Po jednym wyjeździe (jako ratownik medyczny) do zaćpanego dopalaczami młokosa albo pijanej gówniary też by mieli dość. Szczekać jednak w sieci to umieją!

  2. W takich komentarzach – nazywajacych Broniarza politykiem – niezmiernie bawi mnie fakt przemilczania tego, że szef oświatowej S jest radnym PiS. To się nazywa hipokryzja.

  3. Trzeba przywrócić godność nauczyciela w tym kraju, a za 1800 zł tego się nie da zrobić.
    Teraz rozwydrzona gównarzeria i ich niedouczeni rodzice torpedują ten strajk, ale sami nie wytrzymali by jednego dnia z ich bachorami. Proszę iść na nauczyciela jak jest tak im dobrze.
    Prawda jest taka, że za 1800 zł nikt nie chce zostać nauczycielem teraz, podobnie jak pielęgniarką czy salowym lub ratownikiem medycznym.
    Zapraszamy do tych świetnie opłacanych zawodów cwaniaki!!!

  4. Bo nie mogłeś nikogo sterroryzować, bo by cię wylali na zbity pysk. Swoją drogą, widać tylko 20 lat i wiele zawodów…kurwa geniusz! Zdobył certyfikat na wózek widłowy i poucza jak sie jeździ w odlewni…

  5. Robolu, oglądasz w robocie całymi godzinami gołe baby, przytulasz oklamując szefa 6 tys co miesiąc i śmiesz nauczycieli rozliczać!?
    Ty się weź wreszcie do roboty, a nie pisz tu bzdur!!!

  6. “biedne dzieci”??? Człowieku, czy ty w ogóle masz elementarną wiedzę dot. pojęć i zachowań społecznych?
    Jak Jaruzel wprowadził stan wojenny i biedne dzieci nie chodziły do szkoły to jakoś cię to nie interesowało

  7. Czytałam dzisiaj poranną prasę i moją uwagę przykuł artykuł pod tytułem Manifestacja „Solidarności” przed urzędem wojewódzkim ku chwale… PiS.
    Owszem lektura była wciągająca od pierwszego do ostatniego zdania. Najpierw pomyślałam, że ja i większość regionalnych dziennikarzy byliśmy na tej samej manifestacji, oprócz jednego.

    Ów redaktor z portalu informacyjnego zamiast przekazać relację z wydarzenia, pokusił się o test publicystyczny zgodny z linią programową udziałowca tego medium. W sumie to jego prawo, skoro musi sobie ulżyć i wylać pomyje na NSZZ „Solidarność”, ale praca dziennikarza do czegoś zobowiązuje, a już na pewno przekaz informacyjny! Za to talentu do manipulacji medialnej Panu redaktorowi odmówić nie można, bo bezstronność, rzetelność i wiedza o temacie, którego się podjął gdzieś uleciały.
    Autor artykułu, który przeczytałam dwa razy, bo za pierwszym razem nie uwierzyłam w to co czytam, ma problem z przekazywaniem faktów, bowiem każdy z nich opatruje zjadliwym komentarzem.
    “Solidarność” upomina się o podwyżki dla pracowników budżetówki, prawda panie redaktorze, natomiast kłamstwem jest insynuacja, że gdyby nie groźba strajku nauczycieli, nadal siedziałaby cicho, a manifestacja miała być odpowiedzią na to, że “S” też broni ludzi.
    Rozumiem, że nie chciało się panu sprawdzić działań NSZZ „Solidarność” na rzecz poprawy warunków płacy i pracy pracowników. A szkoda, bo mógłby Pan dowiedzieć wielu ciekawych faktów, np. że dzięki narzędziom politycznym „S” zrealizowała wiele ważnych postulatów. Przywrócenie wieku emerytalnego, ograniczenie handlu w niedziele, likwidacja syndromu pierwszej dniówki, ustalenie minimalnej stawki godzinowej, znaczący wzrost płacy minimalnej, lepsze prawa dla zatrudnionych na czas określony, dłuższe okresy odwoławcze w sądzie pracy, płaca minimalna pracowników medycznych, klauzule społeczne w zamówieniach publicznych, wyłączenie dodatków nocnych z płacy minimalnej, odmrożenie płac w budżetówce, częściowe odmrożenie wskaźnika naliczania funduszu socjalnego, lepsze warunki pracy dla pracowników tymczasowych, w tym ochrona kobiet w ciąży, to tylko niektóre z sukcesów NSZZ „Solidarność” osiągniętych w ostatnich 3 latach, dzięki negocjacjom z rządem PiS, dla którego Pana zdaniem NSZZ „Solidarność” jest jedynie przystawką.
    Czy według Pana „S” naprawdę nic nie wywalczyła? Czy PiS nie zrealizował postulatów związkowców? Czy zostałoby to osiągnięte, gdybyśmy mieli nieskutecznych, pana zdaniem, liderów? Panie redaktorze, czy naprawdę nie jest pan w stanie wydobyć z siebie resztek przyzwoitości?
    NSZZ „Solidarność” protestowała przeciwko temu, że rząd PiS traktuje pracowników wybiórczo i negocjuje z poszczególnymi grupami zawodowymi, zamiast usiąść do rozmów i na forum rady dialogu społecznego wypracować rozwiązania zadowalające wszystkie grupy zawodowe. To był powód, panie redaktorze, dla którego NSZZ „Solidarność” zorganizowała manifestacje w kraju! Mimo, że uzna pan to za wierutną bzdurę, manifestacji nie zorganizowano z zazdrości do protestów poszczególnych branż.

    A jeśli przespał Pan okres rządów PO-PSL, to przypominam, że nie było wtedy żadnego dialogu ze stroną społeczną, za to na porządku dziennym były przekręty, oto kilka z nich: afery hazardowa, Amber Gold, lekowa, reprywatyzacyjna, przetarg na Caracale dla sił zbrojnych, zakup samolotów Bryza bez przetargu, podwyżka podatku VAT do 23%, podwyżka podatku gruntowego, gaz w górę, kredyty w górę, wzrost bezrobocia do ok.14% przez co ponad 3 mln dzieci w Polsce żyło na skraju ubóstwa, a ponad 2 mln ludzi wyjechało za granicę do pracy, ciągłe próby sprywatyzowania strategicznie ważnych polskich firm (Lotos, Orlen, WBK, SPEC, LOT), zabranie 1,5 mln zł niewidomym, podwyższenie wieku emerytalnego (dla kobiet pracujących w rolnictwie o 12lat), likwidacja szkół, przedszkoli i żłobków, bardzo zła sytuacja w polskim górnictwie (z eksportera węgla, zostaliśmy jego importerem), zmniejszenie o 50% zasiłku pogrzebowego i becikowego, wzrost składki ZUS, brak konsultacji społecznych i zlekceważenie ponad 2 milionów podpisów w sprawie “reformy” emerytalnej, likwidacja ponad 300 (z ponad 800 istniejących) nocnych i świątecznych punktów opieki lekarskiej, likwidacja połączeń PKS, PKP, likwidacja 79 sądów powiatowych ( 1/3 istniejących ) likwidacja wiejskich i gminnych ośrodków kultury, przedszkoli, żłobków, likwidacja prawie wszystkich ulg podatkowych, zabranie pieniędzy z OFE w celu zmniejszenia ogromnej dziury budżetowej, likwidacja ulgi na internet, likwidacja 50% zniżki na przejazdy PKP dla studentów, podpisanie ustawy dającej zielone światło dla GMO w Polsce, podczas kiedy np. Niemcy, Francja czy nawet Rosja zabroniły u siebie GMO.
    Wystarczy?

  8. Pracę mam, to tobie brakuje na wódkę ewidentnie, trollu z PiSZPR, bo plujesz jadem na zlecenie Jarosława Balbiny i jego klakierów.

  9. Ssakul –
    Ja mam za sobą 20 lat pracy w różnych zawodach. Nie chwalę się i nie uważam aby był to jakiś wyśmienity wynik. Ale jeżeli coś mi się nie podobało rozmawiałem z szefem jeżeli nie był w stanie zrozumieć moich racji to zmieniłem firmę, prace, zawód. Nie byłem TERRORYSTĄ i nie TERRORYZOWALEM z tego powodu najbliższych czy sąsiadów.
    Jeżeli Ci się nie podoba to co stoi na przeszkodzie? Znam dużo pedagogów którzy pracują np. w Irlandii lub Angli.
    Ale już odpowiadam na Twoje pytanie jeżeli Ty nie pracujesz dla pasji i nie masz zadowolenia z tego co robisz to żadne pieniądze tego nie zmienia. zacytuję tutaj pewna bardzo mądrą osobę
    ” I nie pieprz mi o pasji, misji itp itd…. to nie średniowiecze.”
    Zastanów się nad tym co napisałem a potem rozejrzyj się wokół siebie i porozmawiaj z ludźmi i odpowiedz sobie na pytanie czy ludzie sa ze soba dla pieniedzy czy bo sie KOCHAJA. Tak samo jest z praca jezeli jestes “”sfrustrowany”” bo w pracy jako pedagog się nie odnalazłeś to myślę iż jak będziesz zarabiał 500 zł więcej nic to nie zmieni.

  10. Dziś zaczął się strajk nauczycieli, nakręcany przez ZNP, któremu przewodniczy Sławomir Broniarz. Nauczyciele z Warszawy mogli mieć już podwyżki, jednak to zostało zablokowane przez ZNP – tak przynajmniej twierdził pod koniec stycznia Rafał Trzaskowski.

    Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski stwierdził w Polsat News, mówiąc o podwyżkach, że „mieliśmy wprowadzić je już od tego miesiąca, jednak związek nauczycielstwa polskiego poprosił nas o chwilę zwłoki”.

    https://nczas.com/2019/04/08/brudna-prawda-o-broniarzu-znp-wstrzymal-podwyzki-dla-nauczycieli-by-wywolac-protest-zaskakujace-slowa-trzaskowskiego-video/

  11. A wg Ciebie, która osoba będzie się starała, angażowała, pracowała ponad siły, a która będzie robiła byle jak, byle szybko i na odpierdziel? Ta co zarabia 1500 czy ta co 3000 ? Hmmm ??? Bardzo jestem ciekaw Twojej odpowiedzi… To nie chodzi tylko o szkołę tylko o każdy zakład pracy. Wydaje mi się Lucass ,że jesteś jakimś dzieciakiem albo bezrobotnym. Bo jak byś pracował, to byś doskonale sobie zdawał sprawę, że największą motywacją w każdej pracy (ale to każdej) jest wypłata. I nie pieprz mi o pasji, misji itp itd…. to nie średniowiecze.

  12. Zbłaźnili się. Rząd zrobi im koło doopy a niesmak zostanie. Szkida, że sracili do reszty tą odrobinę godności i poszanowania.

  13. Drogi Panie, zapewne Pan pracuje powiedzmy, że jest to firma X. Czy jak Pan chce podwyżki to TERRORYZUJE Pan swoich sąsiadów? bo szef firmy X nie dał Panu podwyżki? Czy wyladowuje Pan swoje nerwy na biednych dzieciach ? Ja nie uważam i nie jestem przeciwko temu aby nauczyciele strajkowali ale niech robią to w taki sposób aby mnie i moich dzieci to nie dotyczyło. I jeszcze na domiar wszystkiego słyszę że robia to dla przyszłych pokoleń…. chyba nauczycieli

  14. Solidarności znienawidzonej przez kogo ? Czyżby ten artykuł pisał ktoś z PZPR ? A dyrektorzy zastraszają rodziców, że jeśli przyślą do szkoły dzieci to są przeciwni nauczycielom..

  15. Najgorsze instynkty wyszły z narodu.Szczują was jak psy jeden na drugiego za pare groszy a wy ujadacie jak kundle.Pozagryzacie się niedługo z tej nienawiści.W święta wszyscy w kościele będą słuchać o miłosci do blizniego i udawać,że coś z tego wiedzą.Wstyd żyć w takim ciemnogrodzie tak was boli .że ktoś chce godnie zarabiać.Przecież mówią,że mamy dobrobyt żyjemy w Europie to niech zaczną ludziom płacić jak w Europie.Lubicie i tolerujecie tylko tych którzy mają gorzej od was?.Tu żadna Europa,raczej dzicz.

  16. Przepraszam jeżeli Panią obraziłem to nie był mój cel. Chodzi mi raczej o sens zdania a powinien on brzmieć tak: czy osoba zarabiająca 10 000 zł będzie dla mnie milsza ? oraz dla moich dzieci? I czy nauczy ich więcej? Oraz czy od firmy w ktorej pracuje taka osoba dostanę więcej?

  17. Balbina następnym razem nie rzucę ci piątaka na piwo, weź się za robotę a nie za picie.
    POPIERAM :
    ZNP – Związek Nierobów Polskich !!!!

  18. To co sie rozgrywa z tym strajkiem to jakaś żenada. Ile godzin ci nauczyciele uczą podliczając cały rok ?? 2 tyg. Feri plus 2 miesiace wakacji , do tego pelny urlop. Mało wam ?? Zarabiacie dobrze , na tle innych nawet bardzo dobrze . Mam znajomych nauczycieli i wiem jak sie w szkole zarabia i ile sie pracuje .
    Znam rownież ludzi ktorzy pracuja po 50 h tygodniowo , i to zapieprzają !! A zarabiają najniższą krajową . Zejdzcie ludzie na ziemie bo opinie macie straszną , a tym strajkiem wlaśnie bijecie sobie gwozdzia do trumny .
    1000zl netto ?? Ha ha litosci .
    Wcale nie zazdroszcze takiej podwyzki , ale uwazam ze nie macie zle, a sa ludzie ktorzy naprawde potrzebuja pieniedzy , a biora nędzne pieniądze …i nie maja gdzie pójsc o podwyżke .

    Tylko nie piszcie o wykształceniu itp bo teraz wyższe ma praktycznie każdy

    Do roboty !

  19. Mówią bo się czasy zmieniły kiedyś nauczyciel był szanowany ale nie dla tego iż zarabiał dużo tylko dlatego, iż budził respekt i szacunek A teraz ? Co drugie dziecko nie szanuje swojego rodzica a co dopiero nauczyciela. A jak będzie Pan zbyt bardzo wymagający to jeszcze na Pana się będą skarżyć. Takie czasy.

  20. Jeżeli to możliwe to proszę mi napisać o co walczą nauczyciele ? O większe nakłady na długopisy o nowe tablice, książki , szkoły? Czy o kasę dla siebie. Jak Pani w biedronce będzie zarabiać 10 000 zł to kupię tam tańsze lub lepsze mleko ? Czy będzie dla mnie milsza ? Pytam całkiem poważnie może mi to Pani / Pan wytłumaczyć bo jak widzę taka wypowiedź to uważam, iż wie Pan/ Pani i czym pisze.

  21. Przecież Broniarz to polityk, zwiazany z komuchami a nie żaden obrońca nauczycieli. Szkoda, że posunęli sie do tego, że zakładnikami zostały dzieci. Rodzice im tego nie darują.

  22. Szkoda, że się nazywają nauczycielami – jak widać dają pokaz swojej ułomności. Szkoda że kosztem dzieci dali się wplątać w politykę.

  23. Nauczyciel to brzmi dumnie – brzmiało drodzy państwo, brzmiało. Nie chcielibyście wiedzieć co ludzie dziś mówią na wasz temat. A przewodniczący ZNP nie przepracował ani pół godziny w szkole, jeszcze czerwony!

  24. Nauczyciele z Solidarności nie mogą strajkować co Solidarność podpisała porozumienie, ich strajk tym samym jest nielegalny i wbrew prawu. Do zwolnienia!

  25. Już nie pani profesor? Bielan faktycznie autorytet do cytowania.Prawie jak pani była premier która wczoraj sukces odtrąbiła tak jak wróciła z Brukseli też był sukces tylko te ust zaciśniete jakby co innego pokazywały.Oni żyją w innej rzeczywistości jak ich telewizja

  26. W latach 2008-14 zlikwidowano 1146 szkół, a z pracy musiało odejść 47 tys. nauczycieli. Warto przypomnieć niektórym członkom ZNP

    W kontekście sporu o gimnazja oraz stajku nauczycieli warto przypomnieć o tym, co działo się w polskiej oświacie w latach 2008 – 2014. Otóż zamknięto wówczas aż 1146 szkół, a z pracy musiało odejść 47 tys. nauczycieli. Co istotne – nie odbywała się wówczas żadna reforma systemu edukacji. Szkoły były likwidowane, gdyż rząd zmniejszał dofinansowanie i najzwyczajniej w świecie nie było pieniędzy na ich utrzymanie. Warto, aby co niektórzy rozpolitykowani członkowie ZNP o tym pamiętali.

    Pisałem o tym już kiedyś, ale z okazji dnia nauczyciela chyba warto przypomnieć. Zgodnie z danymi, do których udało mi się dotrzeć, w latach 2008 – 2011 z polskiego krajobrazu zniknęło 595 szkół (podstawowych, gimnazjów i średnich). W latach 2012 – 2014 ilość likwidowanych placówek oświatowych przyspieszyła. W ciągu trzech lata zamknięto łącznie 551 szkół. Razem, w latach 2008 – 2014, zlikwidowano aż 1146 szkół.

    Powyższe nie było efektem reformy systemu oświaty. Szkoły były likwidowane, gdyż rząd zmniejszał dofinansowanie i najzwyczajniej w świecie nie było pieniędzy na ich utrzymanie. Niejako “przy okazji” z pracą pożegnało się wówczas 47 tysięcy nauczycieli.

    W tym kontekście zawsze zastanawiała mnie jedna kwestia… Dlaczego media mainstreamowe nie robiły wówczas z tematu masowo likwidowanych szkół oraz tracących pracę nauczycieli, stałego tematu “topowego”, na bazie którego można by “grillować” rząd i krytykować jego poczynania w dziedzinie oświaty i szkolnictwa? Czyżby kwestia ta stała w zbyt dużej sprzeczności do polityki “ciepłej wody w kranie”?

    Powyższe pytanie wydaje się być istotne szczególnie dziś, kiedy reforma systemu edukacji oraz likwidacja gimnazjów wywołała w tych samych mediach gigantyczne wręcz zainteresowanie.

    ???

    Dziś rozpoczął się bezterminowy strajk nauczycieli organizowany przez ZNP i FZZ. Związki nie porozumiały się do tej pory z rządem w sprawie podwyżek dla nauczycieli. Związkowcy – z szefem ZNP Sławomirem Broniarzem na czele – niejednokrotnie przekonywali, że strajk ma charakter apolityczny. Poważnie? Więc internauci przypomnieli pewne nagranie z konwencji Platformy…

    „Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego, konsultuje swoje decyzje z liderami opozycji i bywa w siedzibie Platformy Obywatelskiej”

    – stwierdził niedawno wicemarszałek Senatu Adam Bielan.

    Przypomniał, również że Związek należał kiedyś do SLD i miał swoich parlamentarzystów.

    Dziś rozpoczął się protest, który przez niektórych traktowany jest jako polityczny. Nie da się ukryć, że zbiegł się on z kampanią wyborczą. W maju wybory do europarlamentu, jesienią do parlamentu krajowego.

    Sławomir Broniarz nie raz pojawiał się na wydarzeniach typowo politycznych, organizowanych przez partie opozycyjne bądź stowarzyszenia nieprzychylne rządowi.

    I tak internauci przypominają, że szef ZNP był m.in. na konwencji Platformy Obywatelskiej, czy proteście KOD – ramię w ramię z politykami opozycji.

Comments are closed.