Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał w czwartek karę 11 lat więzienia dla 76-latka m.in. za usiłowanie zabójstwa znajomej Doroty W. Mężczyzna dwukrotnie strzelił do kobiety z broni palnej. Powodem była zazdrość. Wyrok jest prawomocny.

Przypomnijmy, że na Rzeszów News pisaliśmy jakiś czas temu o ataku, którego motywem przewodnim była także zazdrość: Atak nożem z chorobliwej zazdrości. Krwawy finał miłosnego trójkąta w Rzeszowie.

Przebieg dramatycznych wydarzeń w Przemyślu

Do zdarzenia doszło 21 grudnia 2024 r. w Przemyślu. Według oskarżenia pijany Jan R. strzelił do siedzącej w samochodzie Doroty W. z pistoletu hukowego przerobionego na ostrą amunicję.

Część strzałów chybiła celu, a broń w końcu się zacięła. Jak wówczas podała prokuratura, Jan R. został obezwładniony przez świadków, w tym prokuratorkę z Prokuratury Rejonowej w Przemyślu. Która, będąc w domu, usłyszała strzały i zaraz potem dzwonek domofonu. Gdy wybiegła na ulicę, nikogo nie dostrzegła. Po chwili usłyszała krzyki kobiety z sąsiedniej uliczki. Gdy tam pobiegła, zobaczyła kobietę z krwawiącą głową, którą 76-latek szarpał, ubliżał jej i mierzył do niej z broni.

Za chwilę do prokurator dołączył jej nastoletni syn oraz inna kobieta, która nadjechała samochodem. Obezwładnili napastnika i wyrwali mu broń.

Pokrzywdzona kobieta z raną postrzałową głowę oraz prawego ramienia trafiła do szpitala.

W toku śledztwa mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wskazał, że powodem jego ataku była zazdrość.

Zarzuty prokuratorskie i decyzja sądu pierwszej instancji

Prokuratura oskarżyła go także o to, że groził śmiercią prokuratorce i jej synowi, a także pokrzywdzonej.

Prokuratura zarzuciła mu ponadto, że przed próbą zabójstwa nękał Dorotę W., dzwoniąc do niej i wysyłając sms-y. Mężczyzna odpowiadał też za prowadzenie po pijanemu auta i posiadanie bez zezwolenia broni palnej i amunicji.

Sąd Okręgowy w Przemyślu w grudniu 2025 r. uznał Jana R. winnym wszystkich zarzucanych mu czynów i skazał go na 11 lat więzienia. Kara ta ma być wykonywana w systemie terapeutycznym.

Zasądził także na rzecz pokrzywdzonej kobiety 50 tys. zł nawiązki.

Uznał jednocześnie, że przestępstwa grożenia śmiercią prokuratorce, jej synowi oraz – w obecności policjantów – samej pokrzywdzonej popełnił w warunkach ciągu przestępstw, i miał w czasie ich popełnienia ograniczoną w stopniu znacznym zdolność pokierowania swoim postępowaniem.

Sąd w Przemyślu orzekł także wobec Jana R. trzyletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz zapłatę 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Apelacja obrony i uzasadnienie Sądu Apelacyjnego

Apelację od wyroku sądu I instancji złożyła obrońca z urzędu oskarżonego. Mec. Magdalena Fejdasz-Hendzel wniosła o uniewinnienie swojego klienta lub też o złagodzenie kary.

Jak argumentowała, jej klient jest niewinny. Podnosiła, że sąd I instancji w sposób niesłuszny, jednostronny i wybiórczy ocenił materiał dowodowy, co miało wpływ na wysokość kary, która – jej zdaniem – jest rażąco niewspółmierna.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia przewodniczący Rafał Puchalski powiedział, że w ocenie sądu zarzut ten „absolutnie” nie zasługuje na uznanie. Zauważył, że za usiłowanie zabójstwa oskarżony otrzymał karę cząstkową 10 lat pozbawienia wolności, co – w ocenie sądu apelacyjnego – jest karą niską.

Sąd apelacyjny nie podzielił również zarzutów dot. niewłaściwej oceny materiału dowodowego przez sąd I instancji. Jak mówił sędzia Puchalski, Sąd Okręgowy w Przemyślu „w sposób bardzo dokładny, szczegółowy przeprowadził wszystkie dowody w sprawie” i na ich podstawie wysnuł „trafne wnioski co do przebiegu zdarzenia”.

Ocenił, że zarzuty obrońcy z urzędu stanowią „jedynie polemikę z prawidłowymi ustaleniami sądu I instancji”. Jak podkreślił, sąd rozpoznaje wszystkie dowody, a prawem sądu jest „dokonanie swobodnej oceny” dowodów zgromadzonych w sprawie, i nie musi ona „pokrywać się z oczekiwaniami którejś ze stron postępowania”.

Finał sprawy i prawomocny wyrok

Natomiast Jan R. mówił, że idąc na spotkanie z Dorotą W., nie miał zamiaru jej zabić. Że poszedł tylko zapytać, czy pójdą na spotkanie opłatkowe, na które oboje zostali zaproszeni. Jak argumentował, gdyby chciał zabić, to by dokręcił do pistoletu tłumik.

Wyrok wydany w czwartek przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie jest prawomocny i wykonalny. Stronom przysługuje złożenie kasacji do Sądu Najwyższego. (am / PAP)

Czytaj więcej:

Bez przetargu, bez weryfikacji i testów bezpieczeństwa? Prokuratura chce zarzutów dla Święczkowskiego po zakupie Hermesa