Zdjęcie: Pexels

W UK dostanie się do dentysty „na fundusz” graniczy z cudem – brytyjskie media pisały, że ludzie dosłownie wyrywają sobie zęby kombinerkami. Prywatnie jest z kolei horrendalnie drogo. Wielu Brytyjczyków (i nie tylko) przylatuje leczyć zęby na Podkarpaciu. Czy chodzi wyłącznie o cenę?

Matematyka nie kłamie

Wstawienie implantu w UK to koszt rzędu 2000–3000 funtów. W Rzeszowie to np. 2500–3500 złotych, choć ceny mogą sporo się różnić w zależności od lokalizacji czy gabinetu. Doliczając bilet Ryanairem (300-500 zł) i tydzień w hotelu w Rzeszowie, pacjent jest tysiące złotych „do przodu”. Rzeszów to dla nich opcja niezwykle promocyjna, a jakość (sprzęt, materiały) jest często wyższa niż w przeciętnym angielskim gabinecie. Działa tu tak zwany efekt kuli śnieżnej, czyli polecenia.

Często zaczyna się od Polaka, który mieszka w UK i przywozi do Rzeszowa swojego brytyjskiego partnera/partnerkę. Ten partner wraca do Wielkiej Brytanii z „Hollywood smile”, pokazuje kolegom w pracy, mówi cenę – i nagle klinki w Rzeszowie dzwoni coraz więcej telefonów.

Mamy świetnych specjalistów

Wielu obcokrajowców żyje stereotypami dotyczącymi „wschodniej Europy”. Myślą, że są tu stare fotele, technologia z początku wieku i ból towarzyszący zabiegowi. Przyjeżdżają i widzą tomografy 3D, skanery wewnątrzustne i luksusowe poczekalnie, jakich nie widzieli u siebie.

Pacjenci, którzy przyjeżdzają leczyć się w Rzeszowie, często jeszcze przed przylotem do naszego kraju, odbywają tzw. konsultację online. Często wiąże się to z możliwością wykonania diagnostyki radiologicznej w kraju zamieszkania pacjenta oraz przesłania już do kliniki w Rzeszowie zdjęć RTG, tomografii i kilku fotografii swojego uśmiechu. Plan leczenia pacjent otrzymuje jeszcze przed pojawieniem się w Polsce.

Uśmiech z Rzeszowa. Czy rzeczywiście ma “wzięcie”?

Na potrzeby stworzenia tego artykułu, porozmawialiśmy z lek.stom. Iwoną Cierplikowską, właścicielką kliniki Primadent w Rzeszowie. Jak przyznaje w rozmowie z nami, klinika zdecydowanie odczuwa wzrost liczby pacjentów zagranicznych. Okazuje się, że pacjenci pochodzą dosłownie z całego świata – i to niewątpliwie może napawać dumą.

– Wzrost liczby zagranicznych pacjentów jest w dużej mierze proporcjonalny do liczby Polaków, którzy w ostatnich latach wyjechali z kraju. Najczęściej są to pacjenci z Wielkiej Brytanii (Anglia i Szkocja), Irlandii, Islandii oraz Norwegii, ale zgłaszają się do nas również osoby z Kanady, a nawet z Australii. Nie są to wyłącznie sami Polacy mieszkający za
granicą. Bardzo często przyjeżdżają na leczenie wraz ze swoimi współmałżonkami oraz dziećmi – mówi nam Iwona Cierplikowska.

Jak zatem wygląda cały proces, począwszy od umówienia wizyty? Cała procedura jest precyzyjnie zaplanowana, a pobyt pacjenta w Polsce – zwykle kilkudniowy, musi opierać się na wykonaniu pełnej diagnostyki i wdrożenia szczegółowego planu leczenia. Diagnostyka zaczyna się od zdjęć radiologicznych, tomografii oraz analizy okluzji, a następnie przygotowywany jest konkretny plan i umawiane są wszystkie wizyty.

Reklama

–  Podczas kolejnego przyjazdu, trwającego np. tydzień, pacjent spędza w klinice przedpołudnia lub popołudnia, realizując kilka zabiegów dziennie — od higienizacji, przez leczenie zachowawcze, po bardziej zaawansowane procedury. W przypadku pacjentów z fobią dentystyczną procedury planowane są w znieczuleniu ogólnym, co pozwala jednorazowo przeprowadzić zarówno leczenie zębów, jak i np. wszczepienie implantów, w komfortowych warunkach dla pacjenta – wyjaśnia lekarz. 

Porównanie cen i komunikacja

Pacjenci przed przyjazdem do Polski porównują ceny, o czym wspominaliśmy na samym początku. Fakt, że wybierają akurat tę część kraju, świadczy dobrze o naszym lotnisku, które obsługuje sporą ilość destynacji.

– Pacjenci bardzo często porównują nasze wyceny z kosztami leczenia w krajach, w których obecnie mieszkają. Dzięki tanim połączeniom lotniczym przylot do Polski na leczenie jest dla nich znacznie bardziej opłacalny, zwłaszcza w przypadku takich krajów jak Norwegia czy Islandia, gdzie koszty leczenia są kilkukrotnie wyższe niż w Polsce – tłumaczy właścicielka Primadent.

Jak słyszymy, nie ma także żadnego problemu jeśli chodzi o barierę językową. – Nasi specjaliści biegle posługują się językiem angielskim, co ułatwia leczenie współmałżonków czy innych członków rodziny – wyjaśnia Iwona Cierplikowska.

Z portfeli naszych zagranicznych gości korzystają nie tylko lekarze. Swoją część inkasują także hotele, restauracje i taksówki. Wygląda na to, że wkrótce leczenie zębów w Rzeszowie wejdzie na kolejny etap popularności, a w internecie nasze miasto okryje się coraz większą pochlebną sławą, z czego zdecydowanie powinniśmy być zadowoleni.

(mt)

Czytaj więcej:

Rzeszowski szpital uniwersytecki z drugim robotem da Vinci

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama