MSWiA przeciwko poszerzeniu granic Rzeszowa. Jest projekt rozporządzenia

11
Zdjęcie: Urząd Miasta Rzeszowa
Reklama

Ratusz prawdopodobnie przegra kolejną batalię o poszerzenie granic administracyjnych Rzeszowa. Na większą stolicę Podkarpacia nie zgadza się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Projekt rozporządzenia Rady Ministrów przygotowany przez MSWiA opublikował na swoim blogu Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa. Z opinii resortu kierowanego przez Mariusza Błaszczaka wynika, że miasto Rzeszów nie ma co liczyć na to, że od 1 stycznia 2018 roku poszerzy swoje granice.

A przypomnijmy, ratusz chciał do Rzeszowa włączyć całą gminę Świlcza i sześć sołectw z podrzeszowskich gmin: Miłocin i Pogwizdów Nowy z gminy Głogów Młp., część Racławówki z gminy Boguchwała oraz Zaczernie, Nową Wieś i część Jasionki (tereny lotniska) z gminy Trzebownisko.

W kwietniu „nie” dla poszerzenia Rzeszowa powiedziała wojewoda podkarpacki Ewa Leniart. Wcześniej przeciwko włączeniu gminy i sołectw do stolicy Podkarpacia zagłosowali mieszkańcy tych terenów, które miasto chciało wchłonąć w swoje granice (wyniki TUTAJ i TUTAJ). Teraz opinię wydało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji w formie projektu rozporządzenia Rady Ministrów. 

Resort przypomina, że miasto Rzeszów od 2005 roku składa systematycznie wnioski o poszerzenie swoich granic. W  tym czasie powierzchnia miasta zwiększyła się ponad dwukrotnie – z 53,69 km kw. do 120,41 km kw. Tereny, którymi teraz jest zainteresowany ratusz, zwiększyłyby powierzchnię stolicy Podkarpacia o 2197,66 ha. MSWiA twierdzi, że ku temu „brak jest argumentów”.

„Mieszkańcy objęci proponowanymi zmianami negatywnie wypowiedzieli się w sprawie włączenia tych części gmin do Rzeszowa, negatywne były także opinie organów stanowiących gmin. Istotnym pozostaje, iż proponowana zmiana granic miasta Rzeszowa spowodowałaby osłabienie zdolności do wykonywania zadań publicznych i możliwości inwestycyjnych w gminach tracących części obszarów na rzecz miasta” – czytamy w projekcie rozporządzenia Rady Ministrów autorstwa MSWiA.

Resort Mariusza Błaszczaka będzie rekomendował Radzie Ministrów, by ta wniosek władz Rzeszowa o poszerzenie granic miasta, negatywnie rozpatrzyła. Posiedzenie rządu poświęcone tej sprawie ma się odbyć jeszcze w tym miesiącu.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

11 KOMENTARZE

  1. No cóż, dobrze się stało. Miasto Rzeszów to nie prywatny folwark Pana Ferenca. Mieszkańcy okolicznych miejscowości w referendach wypowiedzieli się na NIE. I należy ich wolę uszanować.

    • Nic takiego nie miało miejsca. Większości mieszkańców jest to obojętne, bo frekwencja była tak niska, że nawet wojewoda w swojej kuriozalnej ooinii o tym napisała. Nawet w gminie Trzebownisko, gdzie frekwencja przy aktywnej agitacji gminy była wyższa, np. w Zaczerniu 20% było za przyłączeniem do Rzeszowa przy ok 50% frekwencji, czyli 10% wszystkich, gdyby do tego dodać połowę co na konsultacje nie przyszła i jest to jej obojętne mamy, że w tej miejscowości 60% czyli większość nie sprzeciwia przyłączeniu ich do Rzeszowa.

  2. A jak Rzeszów odpuścił sobie już przyłączenie Krasnego to już się podnosi lament że jednak chcą się przyłączyć. Wystarczyło że miasto odpuściło.

  3. Przecież to było oczywiste w sytuacji gdy mieszkańcy przyłączanych sołectw byli przeciw, podobnie jak władze gmin, z których miały pochodzić nowe tereny. Ta decyzja nie ma wiele wspólnego z polityką, w sensie walki z Ferencem. Przez kilka ostatnich lat rządów PO-PSL też nie było żadnej zmiany granic Rzeszowa (od 2010 r.), mimo składanych co roku wniosków, bo nie było zgody mieszkańców, ani gmin. PiS rok temu zgodził się na przyłączenie Bzianki, bo chcieli tego mieszkańcy, a wójt i rada gminy nie opowiedzieli się przeciwko. Generalnie MSWiA i rząd (każdy) nie zmienia granic gmin jeśli nie ma na to przynajmniej milczącej zgody zainteresowanych. Oczywiście są wyjątki jak w przypadku Opola rok temu, gdzie prezydent nie jest z PiS (vide konflikt o festiwal), gminy i ich mieszkańcy byli mocno przeciw, ale Opole miało swojego lobbystę w postaci wiceministra Jakiego. Wbrew wszystkim protestom rząd przepchnął powiększenie tego miasta. Jednak w Rzeszowie, nawet gdyby w PiS był jakiś gorący lobbysta Rzeszowa, ze względu na korzyść Ferenca nikt nie dokonałby zmiany w dodatku wbrew proPiSowskim (nie wszyscy są tacy oczywiście) wójtom i burmistrzom. W przypadku podopolskich gmin chodziło też o osłabienie mniejszości niemieckiej.

  4. Mamy nadzieję że radnego Wiesława Buż,który ostatnio zajmuje się jedynie urządzaniem zadym w Rzeszowie już w radzie miasta nie zobaczymy.Czas PRL się skończył,może sobie tow.Wiesław zaśpiewąc z naczelnikem miasta,,Bój to jest masz ostatni…

  5. na przyłaczonych terenach przed lat jak np na Przybyszówce północ teren została zanidbany bo nawet nikt tam już nie uprawia działek rolnych na innych przyłaczonych terenach jest to samo.Miasto jest już duże ale średnia zameldowania jest coraz mniejsza bo ponad 50 % to tereny rolne.Od przyłaczonych do miasta krów,psów i baranów miasto nie stanie sie metropolią Nawet jak uchodzców zacznie naczelnik przyjmiwać to miną lat jak zwiekszy się zaludnienie,bo nie na przemysłu tyko handel i uczelnie a z teego nie ma rozwoju miasta.Miasto jest zadużone na 63,3 % dochodów rocznych i tylko przez przyłaczenie terenów ukrywa sie brak dynamiki rozwoju miasta.

  6. Znowu PIS w Warszawie miesza się w nasze sprawy i rzuca kłody naszemu prezydentowi pod nogi a u nas radni miejscy z tej partii zamiast działać na rzecz Rzeszowa mają silne i duże miasto w dupie. Znowu nic nie zrobili identycznie gdy Warszawa zabrała miastu pieniądze na nowy most i obwodnicę.Im się marzy Rzeszów jak Czudec w latach 80-tych.

    Po co nam tacy radni?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ