Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News
Reklama

Za bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu staną przed sądem dyrektorka jednego z rzeszowskich niepublicznych przedszkoli oraz asystentka nauczyciela. 

Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów wysłała do rzeszowskiego Sądu Rejonowego akt oskarżenia przeciwko Marzenie B., dyrektorce przedszkola przy ul. Gromskiego (nie dotyczy to przedszkola Akademia Małego Inżyniera na tej samej ulicy), oraz Beacie M., asystentce nauczyciela. Akt oskarżenia obejmuje także wolontariuszkę przedszkola Annę L., ale w jej przypadku prokuratura wnioskuje o warunkowe umorzenie postępowania.

– Z uwagi na to, że wolontariuszka z nami współpracowała i opowiedziała nam o całym zdarzeniu – tłumaczy nam Renata Krut, szefowa rzeszowskiej prokuratury. 

Do samego zdarzenia doszło 10 lipca 2018 roku w Rzeszowie. Jak ustalono w trakcie prokuratorskiego postępowania, feralnego dnia niespełna 2-letni chłopiec wyszedł sam z przedszkola (jest tam grupa żłobkowa) i opuścił jego teren. Nikt z pracowników placówki na to nie zwrócił uwagi. 

– Chłopiec poza przedszkolem przebywał przez kilkanaście minut. Zauważyli go przechodnie na ruchliwej ulicy, na parkingu obok pizzerii. Przechodnie wezwali policję. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, ustalili, że chłopiec mógł wyjść z pobliskiego z przedszkola. Wzięli go za rączkę i odprowadzili do placówki – mówi prokurator Renata Krut.

Gdy policjanci przyszli z dzieckiem do przedszkola, okazało się, że pracownicy placówki właśnie szukali malca. Dyrektorki przedszkola w tym czasie nie było na miejscu. Prokuratura wszczęła postępowanie z zawiadomienia rodziców chłopca, którzy o całym zdarzeniu dowiedzieli się dopiero po dwóch dniach.  

Śledczy uznali, że dyrekcja przedszkola i jego pracownicy nie zapewnili dziecku należytej opieki i narazili je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura ustaliła, że dyrekcja przedszkola próbowała całe zdarzenie zamieść pod dywan. Gdy rodzice feralnego dnia przyszli odebrać dziecko, nikt im nim powiedział, co się stało w ciągu dnia z ich synem. 

Dyrektorce przedszkola Marzenie B. oraz asystentce nauczyciela Beacie M. grozi do 5 lat więzienia. W przypadku dyrektorki spada na nią także odpowiedzialność za to, że wyraziła zgodę na przyjęcie do przedszkola dziecka poniżej 3. roku życia. Niewykluczone, że kara spotka także wolontariuszkę Annę L., mimo wniosku prokuratury o warunkowe umorzenie wobec niej postępowania. Decyzję w tym zakresie podejmie sąd. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: