Reklama

Policjanci z Nowej Dęby zatrzymali 34-letniego mężczyznę, który podczas gaszenia dużego pożaru przez strażaków przez radiostację utrudniał im prowadzenie akcji.

W ubiegłą niedzielę strażacy z Nowej Dęby zostali wezwani do pożaru młodnika, który palił się razem z suchą trawą na obszarze 18 hektarów. W trakcie akcji na kanale radiowym dowódcy pojawił się głos mężczyzny, który pytał o przebieg akcji i utrudnienia.

Po kilkunastu minutach z telefonu stacjonarnego mężczyzna zadzwonił do stanowiska dowodzenia Państwowej Straży Pożarnej. Podał swoje imię, przekazał informację, że wykrył kolejny pożar, strażakom sugerował, by pojechali w inne miejsce.

Mężczyzny na chwilę zdezorganizował akcję ratowniczo-gaśniczą. Dowódca szybko zorientował się, że głos nie należy do żadnego strażaka i o zdarzeniu powiadomiono policję.

Funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli poszukiwania mężczyzny. Na dachu jego rodzinnego domu zauważyli dwa maszty od anten radiowych CB. Policjanci zapukali do mieszkania mężczyzny.

Zaskoczony wizytą policjantów mężczyzna przyznał się do prowadzonych rozmów. Funkcjonariusze znaleźli u niego radiostację nasobną. 34-latek został przesłuchany, za naruszenie prawa telekomunikacyjnego wkrótce odpowie przed sądem. Grozi mu grzywna do 1000 złotych, a także przepadek zabezpieczonego sprzętu.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: