Zdjęcie: W podrzeszowskim salonie gier doszło do awantury (fot. Pixabay / Podkarpacka Policja)
Reklama

Zwykła odmowa wystarczyła, by doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji. Kobieta pracująca w salonie gier usłyszała groźby pozbawienia życia, które wykrzyczał do niej jeden z klientów. Mężczyzna wpadł w szał.

Sprawą zajęła się policja, a 38-latek już został zatrzymany.

Zarzewie konfliktu

Do zdarzenia doszło pod koniec lutego w jednym z salonów gier na terenie powiatu rzeszowskiego. W minioną środę do policjantów zgłosiła się 41-letnia pracownica lokalu, która złożyła zawiadomienie o groźbach kierowanych wobec niej przez jednego z klientów.

Jak ustalili funkcjonariusze, kilka dni wcześniej do salonu przyszedł młody mężczyzna. Po zapoznaniu się z regulaminem obiektu zaczął grać na automatach. W pewnym momencie wyczerpał wszystkie impulsy i poprosił pracownicę o doładowanie karty, aby móc kontynuować rozgrywkę. Kobieta odmówiła, wskazując na naruszenie regulaminu.

Spożywał alkohol

Pracownica salonu obserwowała całą sytuację na monitoringu. Z nagrania wynikało, że mężczyzna stojąc przy automacie spożywał alkohol, co jest zabronione w takich miejscach. Z tego powodu zdecydowała się nie doładowywać karty i zakończyć jego grę.

Mężczyzna próbował przekonywać, że przestanie pić i prosił o zmianę decyzji. Kobieta jednak pozostała stanowcza. To właśnie wtedy sytuacja zaczęła się gwałtownie zaostrzać.

Groźby śmierci i cichy alarm

Odmowa rozwścieczyła klienta. – Zaczął na nią krzyczeć, przeklinać i obrażać ją. W pewnym momencie jego negatywne zachowanie eskalowało. Zaczął jej grozić uszkodzeniem ciała i śmiercią – relacjonuje podkomisarz Magdalena Żuk, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Choć w salonie przebywał w tym czasie inny klient, a do lokalu wchodziły kolejne osoby, kobieta bardzo się przestraszyła. Obawiając się o swoje bezpieczeństwo, uruchomiła tzw. „cichy alarm”. Na miejsce przyjechała ochrona, która wyprowadziła agresywnego mężczyznę z lokalu.

Reklama

Policja szybko ustaliła sprawcę

Sprawa nie zakończyła się jednak na interwencji ochrony. Pracownica, która realnie zaczęła obawiać się o swoje życie i zdrowie, zgłosiła zdarzenie policji. Funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli ustalanie tożsamości agresora.

Już następnego dnia rano policjanci zatrzymali podejrzanego. Okazał się nim 38-letni mieszkaniec jednej z gmin w powiecie rzeszowskim. Mężczyzna został doprowadzony do jednostki policji, gdzie usłyszał zarzuty.

Zarzuty i decyzja prokuratora

Dzień po zatrzymaniu policjanci przedstawili 38-latkowi dwa zarzuty. Dotyczą one kierowania gróźb karalnych wobec pracownicy salonu oraz używania wobec niej słów powszechnie uznawanych za wulgarne i obelżywe. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Prokurator z Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie objął dochodzenie nadzorem i zastosował wobec mężczyzny środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym. 38-latek został objęty dozorem policji, a dodatkowo ma zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzoną kobietą.

Nawet 3 lata więzienia

Sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Zgodnie z przepisami kodeksu karnego za groźby karalne grozi kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności.

Policjanci podkreślają, że każda sytuacja, w której ktoś kieruje wobec innych realne groźby, powinna być zgłaszana odpowiednim służbom. W takich przypadkach reakcja jest szybka, a sprawcy muszą liczyć się z konsekwencjami karnymi.

Czytaj więcej:

Rzeszów: Pijany kierowca rozbił auto i staranował ogrodzenie [ZDJĘCIA]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama