Zdjęcie: CBA
Reklama

Rzeszowscy funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali kolejne 5 osób zamieszanych w korupcję w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. – Kwota strat Skarbu Państwa może sięgać 35 mln zł – twierdzi CBA.

Na polecenie Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, w środę agenci CBA zatrzymali kolejnych pięciu pracowników Sądu Apelacyjnego w  Krakowie, którzy zamieszani byli w przestępczy proceder.

Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, zatrzymano Wojciecha M., zastępcę dyrektora sądu; Grzegorza K., głównego specjalistę ds. informatyzacji; Urszulę S., starszego inspektora Działu Księgowości, a następnie pełniącą obowiązki głównej księgowej sądu; Zenona D., głównego specjalistę ds. zamówień publicznych, oraz Tomasza W., pracownika administrującego systemami informatycznymi.

Cała piątka jeszcze dzisiaj ma być doprowadzona do rzeszowskiej prokuratury, gdzie zostaną jej przedstawione zarzuty korupcyjne. – Między innymi  udziału w zorganizowanej grupie przestępczej założonej i kierowanej przez dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie – poinformował Piotr Kaczorek z CBA.

Po przesłuchaniach zapadną decyzje, jakie środki zapobiegawcze prokuratura zastosuje wobec podejrzanych. 

Wcześniej CBA do śledztwa zatrzymano 8 osób. Wszystkie zostały tymczasowo aresztowane. Afera korupcyjna w krakowskim sądzie wybuchła w grudniu ub. r. Zatrzymano wtedy dyrektora i główną księgową SA w Krakowie, dyrektora Centrum Zakupów dla Sądownictwa oraz dwóch biznesmenów, których firmy miały wykonywać fikcyjne usługi na rzecz krakowskiego sądu.

W lutym CBA zatrzymało kolejne osoby, tym razem są dwóch biznesmenów – informatyków, którzy – jak twierdzą śledczy – za fikcyjne zlecenia na prace informatyczne i konsultingowe byli sowicie wynagradzani.

Z ustaleń prokuratury i CBA wynika, że większość firm, które wykonywały rzekome zlecenia na rzecz sądu, powstało tylko po by wyprowadzać pieniądze z SA w Krakowie. Śledczy szacują, że ta kwota może sięgać już nawet 35 mln zł.

W marcu br. agenci CBA z Rzeszowa zatrzymali Jarosława B. – przedsiębiorcę z województwa mazowieckiego  działającego w branży doradztwa i organizacji szkoleń, który miał otrzymywać fikcyjne zlecenia, a pracownicy sądu wypłacali mu za to pieniądze i się z nimi dzielił.

Podejrzanych w całym śledztwie jest obecnie 9 osób. Łącznie przedstawiono im 31 zarzutów, m.in. wręczania i przyjmowania łapówek, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa i prania pieniędzy.

Na poczet wykonania przyszłych kar i środków karnych zabezpieczono 12 nieruchomości i pieniądze na rachunkach bankowych podejrzanych.

Prokuratura Regionalna w Rzeszowie chce w tej sprawie postawić zarzuty także Krzysztofowi Sobierajskiemu, byłemu już prezesowi Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Prokuratura i CBA twierdzą, że Sobierajski przyjął ponad 376 tys. zł łapówki, uczestniczył w tzw. praniu brudnych pieniędzy i przekroczył uprawnienia.

Sam Krzysztof Sobierajski twierdzi, że nie ma nic wspólnego z aferą. Aby postawić zarzuty, koniecznie było uchylenie mu immunitetu. Z wnioskiem o pociągnięcie Sobierajskiego do odpowiedzialności karnej oraz o zgodę na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie prokuratura zwróciła się 3 marca.

Trzy tygodnie później sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi zgodził się na uchylenie immunitetu byłemu prezesowi krakowskiego SA, ale na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie już nie. Prokuratura tę decyzję zaskarżyła i czeka na rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.