Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

Wiktor Adamczyk, prezes płockiej „Młodzieży dla Wolności”, młodzieżówki partii KORWiN, nie odpowie za grożenie zamachem na prezydenta USA Joe Bidena, który w marcu gościł w Rzeszowie.

O odmowie wszczęcia dochodzenia w tej sprawie zdecydowała Prokuratura Rejonowa w Płocku. To do niej rzeszowska policja przesłała materiały, gdy szybko namierzyła autora komentarza pod naszym facebookowym postem, zapowiadającym wizytę w Rzeszowie Joe Bidena, prezydenta USA. Biden w naszym regionie był 25 marca

„Szykujemy AWP na tą istotę” (pisownia oryginalna) – napisał jeden z internautów. AWP (Arctic Warfare Magnum) jest bronią snajperską, zabija jednym strzałem. Autorem komentarza okazał się 17-letni Wiktor Adamczyk, który jest prezesem „Młodzieży dla Wolności” w Płocku. To młodzieżówka partii KORWiN. Jej twórcą jest Janusz Korwin-Mikke.

O groźbie zamachu na Joe Bidena dwie osoby powiadomiły Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i policję. – Należało to zrobić, gdy ktoś grozi użyciem broni, nieważne, czy wobec prezydenta, czy sąsiada – mówił nam pan Konrad, który powiadomił policję i był w tej sprawie przesłuchiwany przez rzeszowskich funkcjonariuszy. 

Policja już na tamtym etapie przekazywała, że 17-latek z Płocka podczas przesłuchania tłumaczył się, że jego komentarz był żartem. Materiały z Rzeszowa przekazano do płockiej policji i prokuratury, by to tam zapadła decyzja o ostatecznym losie postępowania. I właśnie zapadła. Prokuratura w Płocku odmówiła wszczęcia dochodzenia. 

Zawiadomienie z prokuratury, jakie otrzymał pan Konrad, nie zawiera jednak żadnego uzasadnienia. Kontaktujemy się z prokuraturą. – Z 17-latkiem policjanci przeprowadzili rozmowę w szkole w obecności jej dyrektora. Chłopak przeprosił za komentarz, wyjaśnił, że się wygłupił – mówi nam Marcin Policiewicz, wiceszef płockiej prokuratury.

– Trudno przypuszczać, by Joe Biden, przywódca takiego mocarstwa jak USA, obawiał się takiej groźby w komentarzu na Facebooku – dodaje Policiewicz. Na odmowę wszczęcia dochodzenia panu Konradowi, który powiadomił policję, nie przysługuje zażalenie. – Takie prawo przysługiwałoby tylko prezydentowi USA – wyjaśnia Marcin Policiewicz. 

– Mam nadzieję, że służby dokładnie sprawdziły sytuację i wiedzą, co robią – komentuje pan Konrad. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama