Zdjęcia: Mariusz / Czytelnik Rzeszów News

Za podróż pociągiem Polregio z Sędziszowa Małopolskiego do Rzeszowa zapłaciła 5,23 zł, a gdy wracała – już 13,23 zł. – Dlaczego? – pyta ojciec pasażerki.

Córka pana Mariusza, Czytelnika Rzeszów News, w minioną niedzielę (10 kwietnia) po godz. 14:00 w Sędziszowie Młp. wsiadła do pociągu Polregio. Za podróż do Rzeszowa zapłaciła 5,23 zł. Gdy tego samego dnia, wieczorem po 19:00, wracała z Rzeszowa do Sędziszowa Młp., za bilet kupiony też u konduktora zapłaciła aż o 8 zł więcej – 13,23 zł. 

„Pisałem do spółki Polregio w tej sprawie, ale nie dostałem żadnej odpowiedzi. Pytałem też w kasie na dworcu PKP w Rzeszowie, dlaczego tak naliczono bilet. W kasie też mi nie odpowiedziano. Córka mówiła, że wiele osób było zaskoczonych ceną, jaką musiała zapłacić za bilet” – napisał do nas pan Mariusz i poprosił o wyjaśnienie tych różnic w cenie. 

Kontaktujemy się z podkarpackim oddziałem spółki Polregio. Jej przedstawiciel Jan Andrzej Prawelski, twierdzi, że droższy bilet na tej samej trasie nie jest niczym nadzwyczajnym, jeżeli pasażer kupuje bilet u konduktora w pociągu, mimo że na dworcu kolejowym były czynne kasy. – Wtedy do biletu doliczana jest opłata w wysokości 8 zł – wyjaśnia Prawelski.

Zapewnia, że takie są zapisy w regulaminie przewoźnika, takie informacje są również wyświetlane na ekranach w pociągach. – Dodatkowej opłaty nie ma, gdy na danym przystanku nie ma kas lub są nieczynne. Konduktor może to na bieżąco weryfikować w urządzeniu mobilnym – twierdzi Jan Andrzej Prawelski. 

W Polregio dowiadujemy się też, że w ostatnim czasie opłat nie pobierano przez trzy tygodnie, gdy podróżni wsiadali do pociągów na dworcach w Rzeszowie i Przemyślu. Dworce były oblegane przez uchodźców z Ukrainy. Wielu innych podróżnych w tym czasie nie było w stanie kupić biletów w kasach, za przejazdy płacili u konduktorów. 

– Teraz sytuacja wróciła do normy, dlatego dodatkową opłatę przywrócono – mówi Prawelski.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama