Fot. Materiały PiS. Na zdjęciu Krzysztof Sobolewski
Reklama

Polityczną huśtawkę swoim przeciwnikom i współpracownikom funduje Tadeusz Ferenc, rozważając, czy czasem nie wycofać się ze startu w jesiennych wyborach parlamentarnych. 

W czwartek napisaliśmy o tym, że Tadeusza Ferenca odwiedzili związkowcy z rzeszowskiego MPK, namawiając go, by zrezygnował ze startu w wyborach do Sejmu – Ferenc ma być “jedynką” rzeszowskiej listy Koalicji Obywatelskiej. Związkowcy z MPK rozpoczęli “wycieczki” tych, którzy chcą Ferencowi wybić z głowy start w wyborach.

W piątek do ratusza mają przyjść przedstawiciele Rad Osiedli, w kolejnych dniach ludzie kultury, biznesu, nauki. Z Tadeuszem Ferencem chcą się także spotkać rzeszowscy duchowni. Prezydent zapowiada, że te głosy weźmie pod uwagę, co uruchomiło spekulacje, że Ferenc na ostatniej prostej rejestracji list może jeszcze wykonać polityczną woltę.

Ten scenariusz od początku był brany pod uwagę, ale gdy Grzegorz Schetyna, lider PO, 30 lipca ogłosił, że to Tadeusz Ferenc będzie liderem KO listy w Rzeszowie, niewielu było takich, którzy sądzili, że może się jeszcze coś zmienić. Ferenc zastanawia się, czy obietnica startu w wyborach, jaką złożył Grzegorzowi Schetynie, nie była zbyt pochopna.

Rozważania Tadeusza Ferenca bacznie obserwują polityczni konkurenci, ale również jego najbliższe zaplecze. Krzysztof Sobolewski, lider rzeszowskiej listy PiS, w komentarzu do naszego czwartkowego tekstu, na Twitterze napisał: “Mam nadzieję, że prezydent Tadeusz Ferenc nie zmieni zdania”.

– Mam nadzieję, że Tadeusz Ferenc dalej podtrzymuje swoje stanowisko, że wystartuje w wyborach, a mieszkańcy Rzeszowa być może dadzą mu przepustkę do szerszej działalności na niwie parlamentarnej – mówi nam Krzysztof Sobolewski. 

Start Tadeusza Ferenca w wyborach do Sejmu jest w interesie PiS. To jedyna okazja, by partia Jarosława Kaczyńskiego mogła przejąć ratusz po 17-letnich rządach Ferenca. – Kołaczemy do drzwi Rzeszowa – słyszymy nieoficjalnie w PiS. Jeżeli Ferenc wystartuje do Sejmu i zostanie posłem, w Rzeszowie trzeba będzie zarządzić przedterminowe wybory.

Do ratusza najpierw wejdzie komisarz PiS. Kto nim będzie? Aspiruje do tego Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki. PiS nie ma też długiej ławki kadrowej. Nie postawi już na “przegranych”, jak choćby posłów Wojciecha Buczaka, czy Andrzeja Szlachty. Ten drugi dawno temu wypadł już z pierwszej linii PiS. 

W wyborach na prezydenta Rzeszowa chce startować Konrad Fijołek, radny miejski i wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa. Taki plan ma też Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa. Ustrobiński jest faworytem Tadeusza Ferenca, ale ma opinię “niewybieralnego”, przegrał majową walkę o europarlament.   

Za chwilę ich plany mogą się posypać, jak domek z kart, gdy Tadeusz Ferenc powie, że jednak nie startuje do Sejmu. “To jest całkiem możliwe” – napisała na Twitterze Marta Niewczas, była radna Rzeszowa, która przez wiele lat była w najbliższym politycznym otoczeniu Ferenca, potem jej drogi z prezydentem się rozeszły. 

Z niepokojem na to, co ostatecznie postanowi Tadeusz Ferenc, patrzą też politycy PO. Jeżeli Ferenc wykona zwrot, to Platforma będzie musiała szybko przemanewrować swoje listy. Zarząd krajowy PO ma je zatwierdzić 17 sierpnia. Do tego czasu Ferenc musi się jednak zdecydowanie określić i “wycieczki” do ratusza ukrócić, by nikt mu już nie mącił w głowie.

W PO słyszymy, że jedyną osobą, która może “grać” na wycofanie się Tadeusza Ferenca ze startu w wyborach jest Zdzisław Gawlik, lider podkarpackiej PO. Na liście KO do Sejmu jest aktualnie na drugim miejscu. Brak Ferenca oznacza, że wskoczyłby na pozycję lidera, wzmacniając swoje szanse na kontynuowanie poselskiej kariery. 

Drugie miejsce nie jest bowiem gwarancją, że Gawlik zostanie na Wiejskiej, szczególnie, że za jego plecami na liście jest posłanka Krystyna Skowrońska, która cieszy się większym poparciem społecznym. – Zdzisław Gawlik walczy o przetrwanie – słyszymy nieoficjalnie w podkarpackiej PO. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: