Reklama

Czterech trenerów czwartej edycji programu The Voice of Poland biło się o 22-letniego Kamila Bijosia. Rzeszowianin zdecydował, że chce trafić do drużyny Tomsona i Barona.

Kamil na „Przesłuchania w ciemno” przyjechał z Arkiem Kłusowskim, finalistą trzeciej edycji The Voice of Poland.  Tomasz Kamel pytał Kłusowskiego, w jakim repertuarze Kamil Bijoś się sprawdza. – W czym go lubisz?

– Najbardziej w standardach jazzowych, balladach, nie jest to jakaś rockowa dusza, ale myślę, że podbije serca kobiece – odpowiadał Arek.

Zaproszenie do programu Kamilowi przywiózł Maciek Musiał.

– Chciałbym, żeby śpiewanie było moim głównym zajęciem. Szczerze mówiąc, nie mam planu B na życie. Jak nie wyjdzie, to wtedy będę myślał. Na pewno jest stres. To będzie mój pierwszy występ w telewizji. Strasznie drży mi głos. To oznaka, że się jednak stresuje – mówił Kamil przed wejściem na scenę.

Zaśpiewał piosenkę „Nice” zespołu LemON. Jako pierwsza odwróciła się Justyna Steczkowska, potem Tomson i Baron, po nich Marek Piekarczyk i w ostatniej chwili Marysia Sadowska. Pierwsza głos zabrała Steczkowska.

– Cześć przystojniaku. Kamil, wiesz, że już jesteś mój? Coś chcieliście jeszcze powiedzieć, czy on może już dokonać wyboru? – śmiała się Justyna.

Tomson: – Zrobiłeś to idealnie. Malujesz wokalem. Napisałem, że jesteś malarzem głosu. Robisz to, co chcesz. Nie stawiasz sobie granic, idziesz w stronę, w którą chcesz. Idziesz w stronę światła. Dzięki.

Steczkowska komplementowała Kamila: – Wyrobiłeś się we wszystkich melizmatach, naprawdę ładnie. Ten falset miałeś śliczny.

– Bawi się – dopowiadał Tomson.

Steczkowska: – Widać, że nie sprawia ci to problemu.

Marek Piekarczyk: – Ja nie miałem się odwrócić. Ale jak usłyszałem, jak przeskakuje z normalnego głosu na falset, to myślę sobie: „Odważny gościu, nie boi się przepaści, moglibyśmy coś razem zrobić”.

Kamil Bijoś wyraźnie był zestresowany. – Fajnie, fajnie. Strasznie się cieszę. I co? Teraz mam wybrać.

Marysia Sadowska: – Poczekaj, poczekaj. Jeszcze ja. Wszyscy cię tutaj bardzo chwalą, a ja zacznę od czegoś innego. Jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Ja wiem, co trzeba zrobić, więc musisz przyjść do mnie.

Justyna Steczkowska zaczęła się śmiać, a Marek Piekarczyk ostrzegał Kamila. – Marysia zawsze wie, co trzeba zrobić…

Steczkowska: – Marysia zawsze wie najlepiej. Pamiętaj, to bywa niebezpieczne.

Sadowska: – To nieprawda, że ja zawsze wiem najlepiej.

Steczkowska: – Mari, nie gniewaj się. Chcę cię zdetronizować, chcę żeby on trafił do mnie.

– Jakiej muzyki słuchasz? – pytał Kamila Tomson.

– Soulu, jazzu,  R’n’B – odpowiadał 22-latek.

Steczkowska: – Słychać.

Kamil pochwalił się, że pochodzi z Rzeszowa. – No, kochany, to mamy, o czym gadać. Ja się tam urodziłam – mówiła Justyna.

Tomson przekonywał: – Jak będziesz u nas w grupie, to będziesz mógł sobie z Justynką o Rzeszowie porozmawiać w każdym momencie.

Kamil miał dylemat, kogo wybrać, ale szybko zdecydował. – Na początku moje marzenia tak się poukładały, że najbardziej chciałbym trafić do chłopaków (Tomsona i Barona – red.).

I tak się stało. Na swoim Facebooku później napisał: – Jestem w szoku…! Naprawdę. Jeszcze na dodatek wszystkie fotele… Niesamowite uczucie…! A przede mną duuuużo pracy, ale taka praca to będzie sama przyjemność, tym bardziej, że wbiłem się do Tomsona i Barona, z nimi nie zginę (przynajmniej nie za szybko, mam taką nadzieję). Nie mam pojęcia co napisać… Tyle myśli, tyle emocji… Witam Was wszystkich… Cieszę się strasznie…! Trzymajcie kciuki najmocniej jak potraficie.

httpv://www.youtube.com/watch?v=jPp1x4HlX1I

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: