Zdjęcie: materiały mieszkańców osiedla

Mieszkańcy czekali na to prawie trzy tygodnie, ale się udało. Policjanci wyłączyli uciążliwy alarm.

Mieszkańcy rzeszowskiego osiedla Grota-Roweckiego mieli do wyboru: wściec się albo oszaleć. Przez prawie trzy tygodnie słyszeli alarm. Głośny i piskliwy. Dochodził z garażu niedaleko bloku przy Dąbrowskiego 31A. 

Nie wiadomo kto, lub co włączyło alarm. Drzwi były zamknięte, nie było śladów włamania. Do środka też nie można było wejść. Nikt nie miał klucza, właściciel garażu nie żyje, a  najbliższa rodzina mieszka w Niemczech. 

Mieszkańcy wszczęli swój alarm i poinformowali służby. Najpierw policję, później straż miejską, wreszcie administrację osiedla. Strażnicy skontaktowali się z córką właściciela garażu, która obiecała wysłać klucze.

I tak w piątkowe popołudnie skończyły się ich męki. Policjanci wyłączyli alarm, o czym poinformowała na Twitterze Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie.

„Uciążliwe dźwięki alarmu dochodzące z garażu przy ul. Dąbrowskiego w Rzeszowie nie będą już dokuczać mieszkańcom osiedla. Dziś, dzielnicowy z Komisariatu Policji Śródmieście wraz z krewnym właścicielki wyłączyli alarm” – poinformowała KWP Rzeszów. 

Uff.

 

(la)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama