Fot. Maciej Brzana / Rzeszów News. Na zdjęciu Maciej Masłowski
Reklama

– Oddanie miasta w ręce PiS będzie tragedią – prorokuje rzeszowski poseł Ruchu Kukiz’15 Maciej Masłowski. Dlatego bierze pod uwagę start w przedterminowych wyborach na prezydenta Rzeszowa. 

Na szczeblu centralnym waży się, czy Ruch Kukiz’15 w jesiennym wyborach parlamentarnych stworzy koalicję z PSL. Spekuluje się, że Paweł Kukiz w Opolu będzie “jedynką” listy PSL-Kukiz’15.

Wyborczy alians Kukiza z ludowcami nie wszystkim kukizowcom się podoba, ale dla Kukiza start z PSL może być jedyną szansą na utrzymanie się na politycznej powierzchni. Co bardziej znanych posłów Kukiza wyciąga PiS, jak choćby Tomasza Rzymkowskiego.

Cztery lata temu z podkarpackich list Ruchu Kukiz’15 do Sejmu weszły dwie osoby: Maciej Masłowski (w okręgu rzeszowskim) i Wojciech Bakun (w okręgu krośnieńskim). Bakuna w Sejmie już nie ma, bo w tamtym roku skutecznie walczył o prezydenturę w Przemyślu.

Po “erze Ferenca”

Masłowski też marzył o fotelu prezydenta Rzeszowa. W wyborczym starciu przepadł. Zdobył 2868 głosów (3,6 proc.). Wybory bezdyskusyjnie wygrał Tadeusz Ferenc. Ale to teraz Ferenc chce się zamienić fotelami, w Rzeszowie jest “jedynką” Koalicji Obywatelskiej. 

Jeżeli Ferenc wejdzie do Sejmu, do Rzeszowa wejdzie komisarz PiS, który będzie rządził miastem do czasu przedterminowych wyborów. Będzie maksymalnie pół roku na rozpisanie nowych, choć politycy opozycji mówią, że PiS może jeszcze ten okres wydłużyć.

Walkę o ratusz po “erze Ferenca” zapowiada Konrad Fijołek, radny miejski, startować chce także wiceprezydent Rzeszowa Marek Ustrobiński, którego obecnie popiera Tadeusz Ferenc. Fijołek też jest z jego obozu. W PiS największe szanse ma wojewoda Ewa Leniart. 

W tej spekulacyjnej rozgrywce zupełnie jest niewidoczna Platforma Obywatelska. Jej lider w regionie Zdzisław Gawlik (drugi na liście KO do Sejmu) nie bardzo chce się pchać do ratusza, mimo, że to na niego cztery lata temu stawiał Tadeusz Ferenc.

Zaplecze Ferenca ma problem – wystawienie dwóch kandydatów na prezydenta sprawia, że szanse PiS, by przejąć ratusz, znacząco rosną. Trwają rozmowy, by Marek Ustrobiński odpuścił sobie walkę o prezydenturę. 

Bo jak znamy PiS… 

Ale należy przypuszczać, że kandydatów o prezydenturę będzie znacznie więcej. Jednym z nich jest wspomniany Maciej Masłowski, który należy do przeciwników pomysłu łączenia się Ruchu Kukiz’15 z PSL na jesienne wybory. Masłowski zapowiada, że jeżeli dojdzie do takiej koalicji, to zrezygnuje ze startu w wyborach. 

– Nie jestem związany z polityką, choćby nie wiem co. Jestem lojalny wobec ugrupowania, wobec wyborców i nie szukam na siłę miejsca, żeby tylko się dostać do Sejmu – mówi nam Maciej Masłowski. – W konfiguracji, która się szykuje, wygląda na to, że nie będę kandydował do Sejmu – twierdzi.

Dlatego też, że Masłowski rozważa ponowny start w wyborach na prezydenta Rzeszowa. – Kocham to miasto, a wiem doskonale, że oddanie go w ręce PiS to tragedia – uważa rzeszowski poseł K’15. 

– Wymiana wszystkich pracowników na swoich, od najniższego szczebla do kierowników wydziałów, dyrektorów. Jak znamy PiS, często wybierają miernych, ale wiernych, bez doświadczenia, wykształcenia, byle zaufany. Wdrażanie się tych nowych ludzi to paraliż dla miasta na dobre pół roku – Maciej Masłowski kreśli scenariusz, gdy PiS przejmie ratusz.

– Poza tym, to zawsze będą ludzie, którzy w tle będą mieli linię polityczną, dobro partii, zamiast dobro Rzeszowa. W magistracie nie są potrzebne „czystki”, tylko delikatne korekty – uważa Masłowski. Za przykład podaje Wojciech Bakuna.

– Po objęciu prezydentury w Przemyślu, nie zwolnił wszystkich, a właściwie wszystkich zostawił, wymieniając tylko tych, którzy się nie sprawdzili w starciu z obowiązkami służbowymi – mówi poseł Masłowski. 

Im więcej, tym lepiej?

Jego ewentualny start jest na rękę ekipie Konrada Fijołka. Ta uważa, że Masłowski odbierze głosy kandydatowi PiS. Kolejni – po prawej stronie – mają się jeszcze pojawić, być może swojego człowieka wystawi Wolność Janusza Korwin-Mikkego.

Na listach, jak zawsze, będą statystami z 2-3 procentami głosów. Dla obozu Tadeusza Ferenca ma to jednak ogromne znaczenie. – Im więcej kandydatów, tym więcej na tym straci PiS. Trzeba doprowadzić do drugiej tury wyborów – słyszymy w ratuszu. 

Maciej Masłowski mówi, że jeżeli ostatecznie zrezygnuje ze startu w wyborach, to zaangażuje się na rzecz kampanii Konrada Fijołka lub Marka Ustrobińskiego. – Musimy działać wspólnie, aby wybrać wariant najlepszy dla Rzeszowa – mówi poseł Masłowski. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: