Reklama

Dzięki Annie Szaro, Czytelniczce Rzeszów News, strażnicy miejscy zaopiekowali się pustułkami, które w poniedziałek w Rzeszowie chodziły po chodniku obok Millenium Hall.

[Not a valid template]

 

Pani Anna napisała do nas list w tej sprawie:

„Dzisiaj byłam świadkiem ciekawego zdarzenia obok Millenium Hall [przy al. Kopisto]. Chodziły po chodniku dwa małe ptaki. Rodziny drapieżnej, nie potrafiły latać, najprawdopodobniej wypadły z gniazda.

Zadzwoniłam na numer 112, tam kazali mi zadzwonić na straż pożarną, a straż do straży miejskiej i włości przyjechało dwóch miłych panów i zadzwonili do weterynarza, który miał je zabrać. Co się z nimi podziało? Jaki ich los?” – pyta Anna Szaro.

Rzeszowscy strażnicy miejscy potwierdzają, że w poniedziałek interweniowali w sprawie wspomnianych ptaków.

– To były pustułki. W sumie zauważyliśmy trzy ptaki. Dwa były z jednej strony Millenium Hall, a trzecia pustułka z drugiej strony galerii. Skontaktowaliśmy się z pasjonatem ptaków w Rzeszowie, którego w takich sytuacjach wzywamy. Ten weterynarz pomaga w odchowaniu ptaków, a potem wypuszcza je na wolność. Pustułki są w bezpiecznych rękach – mówią nam strażnicy miejscy.

Pustułka to gatunek średniej wielkości ptaka drapieżnego z rodziny sokołowatych. Na terenie Polski jest objęty ścisłą ochroną gatunkową.

(ak)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

3 KOMENTARZE

  1. Nie chciałbym żeby pani Anna się tym zamartwiała czy źle z tym czuła. Samo zainteresowanie i zadzwonienie było dobre. Natomiast podanie błędnych informacji (brak zdolności do lotu, młode osobniki) mogło spowodować błędne działania straży, w tym przekazanie ptaków do weterynarza.

  2. Te sokoły wykluły się i wychowały w okolicach Millenium Hall już jakiś czas temu. Z pewnością potrafią latać i polować, co wielokrotnie udowodniły.
    Na zdjęciach widać, że to już osobniki zdolne do lotu, a nie pisklęta.
    Nie wiem dlaczego zostały zabrane do weterynarza, skoro po telefonach do stowarzyszenia Sokół, schronisk i Leśnego Pogotowia, wszyscy specjaliści byli zgodni by zostawić je w spokoju. Dokładne miejsce gniazda jest znane przez te organizacje i nie powinno się w tym przypadku interweniować, ptaki te potrafią same o siebie zadbać.

    Cały czas te 3 pustułki latały na Nowym Mieście, skutecznie odganiając gołębie i inne szkodniki. Odkąd są rzekomo u weterynarza, gołębie powróciły, a pustułek nie widać.

    Na jakiej podstawie pani Anna stwierdziła, że pustułki nie potrafiły latać i wypadły z gniazda, skoro nie potrafiła rozpoznać nawet jaki to gatunek ptaka?

    Może następnym razem będziemy dzwonić na 112 kiedy gołębie będą chodzić po ulicy, bo „nie potrafią latać”?

    Sokołowate zaczynają powracać do miast, są pod ochroną, a ich populacja jest monitorowana. Ich obecność jest bardzo korzystna dla miasta. Popieram troskę o nie, ale specjaliści są zgodni, że ingerencja w ich zachowanie i życie jest błędem. Powinny być wypuszczone z powrotem na Nowe Miasto.
    Jak dobrze widać „troska” o gołębie poprzez ich karmienie (zapewnianie im 100% wyżywienia to nie dokarmianie a karmienie) nie przyniosła jeszcze niczego dobrego.

    Kiedy pustułki zostaną wypuszczone od „weterynarza” z powrotem do domu?

Comments are closed.