Reklama

Kilka policyjnych patroli brało udział w nocnym pościgu za samochodem, którego kierowca nie reagował na polecenia policjantów. Pościg zaczął się w Rzeszowie, a zakończył w Czarnej koło Łańcuta. Kierowca zmarł w szpitalu.

Około godz. 1:40 do Komendy Miejskiej Policji przy ul. Jagiellońskiej w Rzeszowie wszedł mężczyzna. Stanął przed szybą, za którą pracują dyżurni. Powiedział coś, czego dyżurni nie usłyszeli, po czym odwrócił się i wyszedł.

“Nienaturalne” zachowanie

Z relacji policji wynika, że dyżurny przez okno zobaczył, jak mężczyzna wsiada za kierownicę samochodu terenowego zaparkowanego przed komendą. Według policji, mężczyzna zachowywał się “nienaturalnie”, miał rozpiętą koszulę.

Kierowca gwałtownie ruszył. Wówczas policjant, który stał obok radiowozu, wyraźnym gestem ręki próbował go zatrzymać. Nissan odjechał w kierunku ulicy Zygmuntowskiej, a policjanci pojechali za nim.

Zatrzymali samochód na ul. Marszałkowskiej. Kiedy podeszli do nissana, drzwi były zablokowane od wewnątrz. Kierowca nie wyłączył silnika. Nagle odjechał omijając radiowóz pasem zieleni. Policjanci ruszyli w pościg informując dyżurnego o ucieczce. Kierujący nissanem przejechał przez Rzeszów, Trzebownisko, Łąkę, Strażow, Palikówkę.

30-kilometrowa ucieczka

W podłańcuckiej Krzemienicy drogę blokował mu policyjny fiat ducato. Nissan uderzył w radiowóz, zepchnął go i ominął blokadę. Policjanci, którzy jechali za nissanem podjęli decyzję o wykorzystaniu broni palnej do próby zatrzymania. Oddali strzały w stronę kół uciekającego samochodu. Pociski przebiły opony w trzech kołach, mimo to kierowca uciekał dalej.

W Czarnej Łańcuckiej, po ok. 30-kilometrowej ucieczce, kierowca nissana ściganego przez policyjne radiowozy z Rzeszowa i Łańcuta zatrzymał się, wyskoczył z kabiny i rzucił się do ucieczki. Policjanci dogonili go. Mężczyzna był bardzo pobudzony i agresywny, nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy.

– By go obezwładnić policjanci musieli użyć siły i kajdanek. Został przewieziony do budynku komendy miejskiej w Rzeszowie, ale odmówił poddania się badaniom na trzeźwość – informuje Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie.

Stracił przytomność i zmarł

Policjanci przewieźli 33-letniego mężczyznę do szpitala specjalistycznego przy ul. Szopena, gdzie miała zostać mu pobrana krew do badań na obecność alkoholu i środków odurzających, a także miał zostać poddany diagnozie przed osadzeniem w policyjnym areszcie.

– Podczas przewożenia, a także w izbie przyjęć szpitala, mężczyzna zachowywał się agresywnie. Został obezwładniony przez pracowników szpitala i policjantów. Chwilę później stracił przytomność. Mimo reanimacji zmarł – podaje KWP.

33-latek był mieszkańcem powiatu rzeszowskiego. Przyczyny śmierci, a także okoliczności tej sprawy wyjaśnia prokuratura. Prowadzone jest również postępowanie kontrolne, w którym uczestniczą policjanci Biura Spraw Wewnętrznych.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

4 KOMENTARZE

  1. Taaa, stracił przytomność i umarł, pewnie naprali go pałami, aż padł.
    A tutaj niżej już widzę wzorowi obywatele wierzą w wyjaśnienia milicji, a także z własnej inicjatywy nienawidzą już wroga ludu.

Comments are closed.