Reklama

Wszystko wskazuje na to, że tak. Pierwszy krok został już zrobiony na wtorkowej sesji rady miasta. Na razie nie ma się jednak czym podniecać.

Radni przegłosowali projekt uchwały, która wprowadza zmiany w statucie Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie.

Jeden z jego punktów brzmi: „Prowadzenie innych spraw związanych z publicznym transportem zbiorowym, w szczególności z realizacją zadań związanych z działaniami na rzecz aktywnego kształtowania aspektów dotyczących mobilności i modalności transportu w mieście, w tym zachowań komunikacyjnych opartych na zwiększeniu ruchu rowerowego, wynikających z uwarunkowań i kierunków zrównoważonego rozwoju systemu transportu zbiorowego na terenie Gminy Miasta Rzeszów”.

Dosyć to zagmatwane. Andrzej Dec, przewodniczący rady miasta, też wolał dopytać o co w gruncie rzeczy chodzi. – Czy to znaczy, że będziemy mieli w Rzeszowie oficera rowerowego?

Przedstawiający projekt uchwały Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa, krótko tylko odparł: – Taka będzie konsekwencja tej zmiany.

Anna Kowalska, dyrektor ZTM, potwierdziła jedynie, że chodzi o ujednolicenie całej miejskiej polityki rowerowej.

Oficer rowerowy? Może kiedyś!

Jednak jeśli rowerzyści po tej informacji poczuli lekki dreszczyk emocji, to ZTM szybko je ostudzi. – Nie mam etatu na stanowisko oficera rowerowego. Nawet o taki etat nie wnioskowałam – mówi Anna Kowalska. – Osobiście uważam, że w Rzeszowie nie potrzeba oficera rowerowego. A przynajmniej do czasu aż ruszy cały system transportowy.

Stanowisko oficera rowerowego funkcjonuje w wielu miastach w Polsce. To osoba w urzędzie miasta odpowiedzialna za koordynację i rozwój ruchu rowerowego w mieście. Powoływanie oficerów rowerowych nie jest oczywiście żadnym obowiązkiem miast, ale już od 2007 r. zaleca to Komisja Europejska w tzw. zielonej księdze – „W kierunku nowej kultury mobilności w mieście”.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: