Reklama

Czy Rzeszów jest happy? Kolejny z projektów nagranych do piosenki Pharella Williamsa „Happy” ujrzał światło dzienne. Przez pierwszych widzów został odebrany pozytywnie.

[Not a valid template]

 

W niedzielę przed południem w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie odbyła się premiera clipu do piosenki Pharella Williamsa „Happy”. W styczniu do tej ciepłej i słonecznej piosenki w stylu RNB, teledysk nagrała Szkoła Tańca Street Life z Rzeszowa.

Clip został nagrany przez braci Witka i Waldka van Deurseu. I jak na prawdziwych freelancerów przystało, zapowiedzieli, że ich ambicją jest zrobienie najlepszej w Polsce wersji „Happy”. Teledyski do tej piosenki powstały również w Paryżu, Brukseli, Nowym Jorku, Londynie, Pradze. W Polsce do projektu „Najbardziej HAPPY miasto w Polsce” nagrano je już m.in. w Krakowie, Łodzi, Poznaniu czy Wrocławiu.

– Nasza premiera miała poważną konkurencję w odbywającym się w niedzielę półmaratonie rzeszowskim, ale publiczność podzieliła się po równo i część była z nami, a część na biegach. Pogoda też nie zachęcała do wychodzenia z domu – mówi Witek van Deurseu, współtwórca clipu. –  Rzeszów nie miał swojej wersji “Happy”. Postanowiliśmy, że uzupełnimy tę lukę.

Witek liczy się z tym, że nie unikną również „hejtów”, ale takie opinie też są ważne. – Po premierze ludzie, z którymi mieliśmy przyjemność rozmawiać, wyrażali jednak pozytywne opinie, więc jesteśmy dobrej myśli – dodaje.

Moda na „happy” teledyski zaczęła się od piosenki Pharella Williamsa. Napisał ją do filmu „Minionki rozrabiają”. „Happy” została nominowana do Oskara, a dzięki swojemu urokowi zdobyła popularność na całym świecie. Jego główną ideą jest zapraszanie do wspólnej zabawy i nagrywania clipu, często obcych ludzi. W tym nakręconym przez braci van Deurseu, wzięło udział około 100 wolontariuszy.

– Na pomysł, by nakręcić clip do tej piosenki wpadła dziewczyna mojego brata Waldka, która słyszała o tym, że takie projekty powstają na całym świecie – wyjaśnia Witek.

Bracia na Facebooku ogłosili, że szukają chętnych. Zgłosiło się ponad 100 osób. Zdjęcia zaczęły się w lutym i trwały do marca. Plenery kręcono w najbardziej charakterystycznych miejscach w Rzeszowie: na okrągłej kładce, rzeszowskim rynku, koło studni, ul. 3 Maja, tęczowym moście, w ogrodach bernardyńskich, przy fontannie multimedialnej, w podziemiach, okolicach Wisłoka, na Podpromiu i na skateparku.

– Oj, było bardzo zabawnie. Czasem trzeba było powtarzać ujęcia po kilka razy, często ze względu na pogodę, ale warto było. Mamy też sporo zabawnego materiału tzw backstage. Kto wie, może go kiedyś wykorzystamy. Dużym plusem było pozytywne nastawienie ludzi, co bardzo pomagało w nagrywaniu. Byli bardzo wyrozumiali i weseli. Ten projekt na pewno zapadnie głęboko w naszych sercach. Pozytywnie oczywiście – podkreśla Witek van Deurseu.

Kilka scen dograno też na rzeszowskich deptakach – ul. Grunwaldzkiej, Kościuszki i ul. 3 Maja. – Chcieliśmy pokazać, że Rzeszów wcale nie odstaje od szczęśliwych miast. Mieszka się tutaj dobrze, ludzie są szczęśliwi, więc czemu tego nie pokazać? Dodatkowo miastu spodobał się pomysł i prawdopodobnie wykorzystają clip do promocji Rzeszowa – zdradza nam Witek.

Cały materiał, z którego powstał 4-minutowy teledysk, miał ponad 2 godziny. Czy twórcy są z niego zadowoleni? – Można powiedzieć, że tak, choć wiadomo, że na końcu zawsze widzi się rzeczy, które można poprawić. Takie zboczenie artystyczne – śmieje się Witek.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

5 KOMENTARZE

  1. Źle Pani mniema, pomyliło się Pani z Poznaniem, Rzeszów nie jest starzejącym się miastem. A jakby Pani przeczytała artykuł to by wiedziała, że wystąpili wszyscy, którzy się zgłosili, nikt nikogo nie zmuszał ani nie zabraniał. Wystarczyło się zgłosić na info w necie i ćwiczyć parę miesięcy a później brać udział w nagraniu…

  2. Czy tylko młodzi mieszkają w Rzeszowie? Brakuje mi w tym teledysku jeszcze osób starszych i starych, których jak mniemam jest w Rzeszowie najwięcej.

Comments are closed.