Zdjęcie: Granat znaleziony w powiecie strzyżowskim (fot. KPP Strzyżów)
Reklama

Wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do tragedii. Niewybuchy z czasów wojny wciąż kryją się pod ziemią i zagrażają mieszkańcom Podkarpacia. Ostatnie dni pokazują, jak blisko niebezpieczeństwa żyjemy na co dzień.

Każde takie zgłoszenie wiąże się z realnym zagrożeniem życia.

Niewybuchy w lesie i na budowie

W ostatnich dniach funkcjonariusze z powiatu stalowowolskiego kilkukrotnie zabezpieczali miejsca, w których odnaleziono materiały wybuchowe pochodzące z czasów wojny. Do jednego ze zgłoszeń doszło w niedzielę przed południem, gdy w lesie w miejscowości Maziarnia (gm. Bojanów) natrafiono na niebezpieczne przedmioty.

Znalezisko zostało odkryte przez osobę korzystającą z wykrywacza metali, co natychmiast uruchomiło procedury bezpieczeństwa. Na miejsce skierowano patrol oraz policyjnego pirotechnika. – Ustalenia wykazały, że 4 odnalezione przedmioty to granaty moździerzowe z okresu II wojny światowej – potwierdziła st. asp. Małgorzata Kania z Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli.

Teren został zabezpieczony do czasu przyjazdu saperów. Jak podkreślają funkcjonariusze, podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej, a każde takie zgłoszenie traktowane jest z najwyższą powagą. Zaledwie dwa dni wcześniej, podczas prac budowlanych przy ulicy Tołwińskiego w Stalowej Woli, odkryto pocisk artyleryjski. Takie sytuacje pokazują, że niebezpieczne pozostałości wojenne mogą znajdować się praktycznie wszędzie – zarówno w lasach, jak i na terenach zurbanizowanych.

Granat kilka metrów od domu

Równie niepokojące zdarzenia miały miejsce w powiecie strzyżowskim. W Strzyżowie niewybuch został odnaleziony podczas prac ziemnych prowadzonych w ogrodzie. – Niebezpieczny przedmiot znajdował się w odległości kilku metrów od domu zgłaszającego – powiedział młodszy aspirant Daniel Czapczyński z Komendy Powiatowej Policji w Strzyżowie.

Na miejsce natychmiast skierowano policję oraz pirotechnika, który potwierdził charakter znaleziska i rozpoznał je jako granat moździerzowy z okresu II wojny światowej. Funkcjonariusze wyznaczyli strefę bezpieczeństwa i zabezpieczyli teren do czasu przyjazdu saperów.

Podobne zdarzenie odnotowano także w Stępinie (gm. Frysztak), gdzie kolejny granat moździerzowy odkryto w pobliżu kompleksu leśnego. Tego znaleziska dokonał mężczyzna posługujący się wykrywaczem metali.

Jeden błąd może kosztować życie

Skala zagrożenia związana z niewybuchami rośnie szczególnie w okresie wiosennym, gdy rozpoczynają się prace ogrodowe i budowlane, a także zwiększa się aktywność osób poszukujących militariów przy użyciu wykrywaczy metali.

Funkcjonariusze nie mają wątpliwości, że niewybuchy sprzed kilkudziesięciu lat wciąż są śmiertelnie niebezpieczne. Mimo upływu czasu materiały wybuchowe nie tracą swoich właściwości, a ich stan techniczny często jest jeszcze bardziej nieprzewidywalny ze względu na korozję.

Służby przypominają, że w przypadku natrafienia na podejrzany przedmiot absolutnie nie wolno go dotykać ani próbować przenosić. Każda ingerencja może doprowadzić do eksplozji. Kluczowe jest natychmiastowe powiadomienie odpowiednich służb i zabezpieczenie miejsca przed dostępem osób postronnych. Rosnąca liczba takich zdarzeń pokazuje, że problem niewybuchów na Podkarpaciu jest wciąż aktualny.

Czytaj więcej:

Tragiczny finał porodu domowego. Jest śledztwo ws. zabójstwa noworodka

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama