Zdjęcie: Policja.pl

31-letni Piotr M., który w środę uciekł z Sądu Rejonowego w Stalowej Woli, nadal jest poszukiwany przez policjantów. Prokuratura bada, czy konwojenci nie dopełnili obowiązków służbowych. 

Jak informowaliśmy, Piotr M., znany stalowowolskim organom ścigania przestępca, uciekł z sądu 29 czerwca, ok. godz. 12:30. Wcześniej został tam doprowadzony z aresztu śledczego w Rzeszowie przez policjantów na rozprawę wraz z innym oskarżonym. Obu pilnowało 4 funkcjonariuszy. W pewnym momencie sędzia polecił im zdjęć kajdanki oskarżonym. 

Piotr M. przeskoczył barierkę i uciekł z sądu. Policjanci ruszyli za nim w pościg. Do poszukiwań 31-latka zaangażowano całą stalowowolską komendę, ściągnięto również funkcjonariuszy z Oddziału Prewencji i wydziału konwojowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Trwające poszukiwania Piotra M. na razie nic nie dały.

–  Cały czas szukamy mężczyzny – mówi krótko asp. Przemysław Paleń, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli. Śledztwo w sprawie środowych wydarzeń w sądzie wszczęła stalowowolska Prokuratura Rejonowa. – Dotyczy ono samouwolnienia oskarżonego i niedopełnienia obowiązków przez konwojentów – mówi prokurator Adam Cierpiatka. 

Swoje wewnętrzne dochodzenie w tej sprawie prowadzi wydział kontroli KWP w Rzeszowie. Pierwsi świadkowie zostali już przesłuchani, na polecenie prokuratury zabezpieczany jest m.in. monitoring. W czwartek poszukiwania Piotra M. kontynuowano. – To poważny przestępca, był karany za ciężkie przestępstwa – twierdzi prokurator Cierpiatka. 

Advertisement

Piotr M. w chwili zdarzenia był w dyspozycji sądu. Mężczyzna odpowiada przed sądem za udział w handlu narkotykami, na sumieniu ma również pobicia i wymuszenia rozbójnicze. – Ma bogatą przeszłość kryminalną. Szybko z nami nie będzie chciał się spotkać – mówią nieoficjalnie policjanci. Za ucieczkę z rozprawy Piotrowi M. grozi mu do dwóch lat więzienia.

Na temat środowych wydarzeń chcieliśmy porozmawiać z kierownictwem sądu w Stalowej Woli. Bezskutecznie. 

Szczegółów poszukiwań Piotra M. policja nie ujawnia. –  W dużej mierze mają one bowiem charakter operacyjny. Informacje, które pojawiłyby się w mediach, mogą być wykorzystywane przez poszukiwaną przez nas osobę – tłumaczy podinsp. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl 

Reklama