Reklama

4,1 promila alkoholu w organizmie miał 62-latek, który leżał na chodniku w Sanoku. Mężczyznę przed zamarznięciem uratował sygnał od jednej z mieszkanek Sanoka i interwencja policjantów.

Wczoraj (17 lutego) przed godz. 21:00 dyżurny sanockiej policji odebrał zgłoszenie o mężczyźnie, który na ul. II Pułku Strzelców Podhalańskich w okolicach garaży leżał na chodniku.

Funkcjonariusze natychmiast tam pojechali. Znaleźli mężczyznę w stanie upojenia alkoholowego. Mężczyzna miał problemy z utrzymaniem równowagi i trudno było nawiązać z nim kontakt.

Policjanci ustalili, że jest to 62-letni mieszkaniec Sanoka. Policjanci nie mieli możliwości przekazania mężczyzny rodzinie, dlatego został on opiekuńczo osadzony w policyjnym areszcie.

Zbadano stan trzeźwości 62-latka. Okazało się, że w organizmie miał ponad 4,1 promila alkoholu.

– Reakcja mieszkanki Sanoka uratowała prawdopodobnie mężczyźnie życie. Na zewnątrz panowała bardzo niska temperatura dochodząca do -10 stopni C – informuje Komenda Powiatowa Policji w Sanoku.

Policja po raz kolejny przypomina, że alkohol i niskie temperatury mogą być śmiertelnym zagrożeniem dla życia i zdrowia. Po wypiciu alkoholu mamy złudne poczucie rozgrzania. W pierwszych minutach jest nam ciepło, ale bardzo szybko organizm się wychładza.

Policja prosi o reagowanie, gdy widzimy człowieka leżącego na chodniku, czy śpiącego na ławce. Nie przechodźmy obojętnie obok kogoś, komu może grozić zamarznięcie. Wystarczy zadzwonić na bezpłatny telefon alarmowy – 997.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: