Dramatyczny apel mieszkańców o pomoc po podtruciu 15-latki tlenkiem węgla

21
Zdjęcie: Czytelnik Rzeszów News
Reklama

– Życie ludzkie nie miało dla nich żadnego znaczenia – tak pracę kominiarzy ocenia jedna z mieszkanek kamienicy przy ul. PCK 4 w Rzeszowie, gdzie w piątek wieczorem tlenkiem węgla podtruła się 15-letnia dziewczyna. 

Przypomnijmy: 15-letnia Nikola podtruła się tlenkiem węgla w trakcie kąpieli w łazience. Życie dziewczyny uratowała jej rodzina, która wyważyła drzwi i Nikolę wyniosła na zewnątrz. 15-latka trafiła do szpitala. 

Po zdarzeniu w internecie pojawiło się mnóstwo komentarzy, że to nie pierwszy przypadek w tej kamienicy (w sąsiedztwie fontanny multimedialnej), zarządzanej przez Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych w Rzeszowie, gdzie ktoś z mieszkańców cudem uniknął śmierci z powodu fatalnie działających przewodów kominowych. 

Jeden z takich listów trafił do naszej redakcji. Otrzymaliśmy go od pani Pauli, która od prawie 22 lat mieszka w kamienicy. Błaga nas o pomoc. 

„Mamy piece kaflowe, a w łazience piecyk na gaz. Już około 6 lat temu zauważyłam, że gdy się kąpie, jest mi po pewnym czasie niedobrze. Jakieś 4 lata temu moja siostra zatruła się czadem podczas kąpieli, trafiła do szpitala. Administracja co rok robiła przegląd, mówiąc, że wszystko jest OK. Jakieś trzy lata temu do szpitala trafiła moja sąsiadka. Policja, straż, pogotowie, a administracja nadal zatrudniała firmy kominiarskie, które robiły przeglądy i kłamały, że wszystko jest OK” – pisze w liście pani Paula. 

„Nauczeni, założyliśmy czujnik. Trzy tygodnie temu moja siostra znów trafiła do szpitala. Tydzień później nasza kolejna sąsiadka. Po tych dwóch zatruciach zrobiliśmy taką awanturę w administracji, że wreszcie postanowili coś zrobić. Rozwalali ściany, badali przewody, zauważyli mnóstwo rzeczy zagrażających życiu – firmy kominiarskie do tej pory wiedziały o tym, ale twierdziły, że jest dobrze, bo działały ze zlecenia administracji. Życie ludzkie nie miało dla nich żadnego znaczenia” – dodaje pani Paula. 

Firma remonty zakończyła w piątek na kilka godzin przed wieczornym podtruciem 15-letniej Nikoli. Pracownicy obiecali mieszkańcom, że nikomu więcej nie stanie się krzywda. Pani Paula w piątek wieczorem wróciła do domu, poszła do łazienki wziąć prysznic. Po raz pierwsza czuła wreszcie, że jest bezpieczna. 

„Po jakichś dwóch minutach zaczął się horror. Usłyszałam krzyki, wołanie do Boga i lament, jakiego w życiu nie słyszałam. Wyłączyłam wodę. Krzyki dochodziły od sąsiadów, z którymi mamy wspólny przedpokój (ich i nasze mieszkanie było kiedyś jednym dużym). Wyszłam do przedpokoju. Na ziemi leżała naga, nieprzytomna nastoletnia sąsiadka, a nad nią stali zapłakani rodzice i inna sąsiadka. Wszędzie było szkło z wybitej szyby od ich łazienki, krew, obraz, którego nigdy nie wyrzucę z pamięci” – opisuje piątkowy dramat pani Paula. 

„Dziewczyna dostała szczękościsku, nie odzyskiwała przytomności. Pierwszy raz w życiu myślałam o najgorszym. Nienawidziłam tej myśli, ale nawiedziła mnie. Późniejsze wydarzenia są równie dramatyczne, łącznie z widokiem krwi na twarzy mojego taty, który razem z innymi próbował ją [Nikolę – przyp. red.] przenieść bliżej dopływu powietrza. Sąsiadkę przewieziono do szpitala, odzyskała przytomność, ale wszystkie te wydarzenia… Nie chce mi się żyć. Czy naprawdę ktoś musi umrzeć, żeby administracja się tym zainteresowała?” – pyta mieszkanka kamienicy. 

„Chcę żyć, mogąc się wykapać, nie martwiąc się o życie swoje, mojej rodziny i sąsiadów. Sąsiadka po ostatnim zatruciu sprzed dwóch tygodni kontaktowała się z prawnikiem, to przejdzie na drogę sądową. Firma kominiarska nie chce udostępnić dokumentów, co było źle, co zrobili, będzie to egzekwować sąd. Nie odpuszczę osobom, które są za to odpowiedzialne” – napisała pani Paula.

Do tematu wrócimy.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

21 KOMENTARZE

  1. Straszne. Ale straszniejsze jest to, że ludzie zamiast się ruszyć do roboty tyle lat żyją w mieszkaniach komunalnych. Takie mieszkania powinny być dawane na max 5 lat, bo potem się niektórym wydaje że im wszystko z nieba spadnie. Skoro się takie rzeczy dzieją a to mieszkania komunalne to proponuję kupić sobie mieszkanie własnościowe w innej spółdzielni i wyższym standardzie. Ale jak widać nie każdemu chce się ruszyć do uczciwej pracy i najlepiej żyć w mieszkanku, które dało państwo. Popieram, temat dla telewizji i prasy! O tym jak ludzie zajmują mieszkania komunalne po x lat zamiast zrobić coś ze swoim życiem.

  2. Trzeba rozróżnić drożność wentylacji od skuteczności jej działania. Kominiarz sprawdza drożność a skuteczność działania (w przypadku drożności) zależy od mieszkańca. Jeśli wszystko jest szczelne to powietrze dostanie się wentyalacją do środka (więc będzie wdmuchiwało) i nie wyciągnie spalin choćby nie wiem jak komin był drożny.
    A wystarczy przed kąpielą (w trakcie kąpieli może być zamknięte) otworzyć na chwilę okno i po potem przez jakiś czas powietrze będzie wyciągne przez komin a nie wdmuchiwane do środka.
    Co do nawiwników w oknach to jest to za mało. Wystarczy porównać ich przekrój z przekrojem kratek wentylacyjnych.

  3. proponuję zainteresować się blokami TBS Boguchwała administracja sama mieszkańcom rozdała czujniki czadu i chyba myślą że to wystarczy

  4. Wentylacje w starych blokach sa poloczone w zbiorcze po 3 -4 mieszkania to jest normalna technologia czasów komuny, bawia mnie wypowiedzii wszechwiedzacych o otwieraniu okien. Blok ktory ma ogrzewanie piece weglowe, piece gazowe a 2 mieszkania w bloku ogrzewanie z zamknieta komora spalania przy czym wspolna wentylacje naprawde nie wiem jak moga sprawnie funkcjonowac. Przeglad kominiarski to tylko papierek dla administracji zeby miec umyte rece w razie co. W kazdym bloku przeglad odbywa sie jednakowo kaza otworzyc okna i przykladaja czujnik do kratki trwa to 1 minute piecyka gazowego nie wlaczaja, u nas zawsze wyraznie czuc ze wentylacja nie wyciaga tylko wwiewa powietrze jak rowniez spaliny z komina przy ciaglym otwartym oknie, piec ma funkcje wylaczenia sie ale zanmi to nastapi mozna nie zyc, czujnik czadu jest czuly i bardzo czesto sie wlacza i co z tego? Administracja+kominiarze+komisje wzsystko ok. gaziarze maja problem sprawdzic instalacje bo im nie wolno wejsc do mieszkania oni tylko na zwenatrz budynku. Polskie prawo, Polskie przepisy, Polski bałagan

  5. Wyrazy współczucia dla dziewczyny, jej bliskich i mieszkańców feralnej kamienicy. Czy nie zastanawiali się Państwo nad wymianą „junkersów” na zwykłe bojlery elektryczne? Są względnie tanie, zbiornik jest dobrze izolowany, kwestia dobrania wielkości do zapotrzebowania. Uważam, że ciepła woda byłaby tańsza (z uwzględnieniem mniejszego zużycia wody, bo nie trzeba spuszczać zimnej ani marnować na ustawienie właściwej temperatury), komfort zdecydowanie większy i bezpieczeństwo również. Tylko nie wolno dać się namówić na podgrzewowe przepływacze no i instalacja musi być przez fachowca zrobiona.

  6. nawet najsprawniejszy przewód kominowy nie wyciągnie „zepsutego” powietrza z pomieszczeń do których świeże powietrze nie jest wpuszczane.
    Pani oskarża wszystkich do okoła, a czy zadbała ona w swoim czy jej sąsiedzi w swoim mieszkaniu o nawiewniki??
    czy przynajmniej rozszczelniła okna żeby świeże powietrze na wymianę miało którędy wejść do mieszkania?
    zapewne nie! bo przecież zimno będzie!
    ale winni wszyscy dookoła.

      • Paula: nawiewniki to za mało. Zresztą wystarczy sobie zrobić prosty test. Zamknąć na dłużej okna i sprawdzić -np. za pomocą zapałki- w która stronę idzie powietrze w wentyalcji. Potem proszę otworzyć na jakiś czas okna a następnie ja zamknąć i ponownie sprawdzić w którą stronę ciągnie powietrze. Wtedy będzie można łatwo stwierdzić, że problemem jest za mała ilość powietrza dostarczonego do mieszkania.

  7. Co z tego że ktoś zakupi czujkę do pomiaru stężenia tlenku węgla jak podobno jak alarmują kontrolerzy wile czuje nie działa należycie,szczególnie te najtańsze.Gdzie jest państwo i służby kontrolne, przecież ludzie wierzą że kupią towar wartościowy bo dopuszczony do sprzedaży.

  8. co to za problem nalać do wanny wody przy otartych drzwiach łazienki, skoro nie ma okna, a potem dopiero o wanny wejść? a po co się zamykać PRZED MATKĄ?

    • Przy otwartcy hoknach po prostu szybciej można sprawdzić czy komin jest zatkany – a to się właśnie sprawdza, drożność kominów. Gdy komin jest drożny to już od mieszkańców zależy skuteczność działania. Jeśli mieszkanie jest szczelne to powietrze wchodzi wentylacją i tyle.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ