Koncert Jednego Serca Jednego Ducha. Z rodzicami Andrzeja Dudy [FOTO]

3
Reklama

– Ten koncert to coś wspaniałego: piękne pieśni, tyle młodzieży i to z roku na rok coraz więcej – mówili uczestnicy koncertu Jednego Serca Jednego Ducha, który  tradycyjnie w uroczystość Bożego Ciała odbył się w rzeszowskim Parku Sybiraków. Do Rzeszowa przyjechali m.in. rodzice prezydenta RP Andrzeja Dudy.

 

Jak co roku kilka tysięcy osób pojawiło się w uroczystość Bożego Ciała w Parku Sybiraków w Rzeszowie. Okazja była nie byle jaka, bo właśnie w ten wyjątkowy czwartkowy wieczór odbył się największy koncert uwielbieniowy w Europie – Jednego Serca Jednego Ducha, który obchodził swój 15. jubileusz.

Atmosfera miłości

Według szacunków policji w koncercie JSJD wzięło udział około 20 tys. osób. Organizatorzy mówią nawet o 60 tysiącach.

– W 2003 roku, gdy odbył się pierwszy koncert nazywaliśmy go „Koncertem życia Budziaszka” [Jana Budziaszka, perkusisty Skaldów, pomysłodawcy koncertu – przyp. red.]. Wówczas planowana była tylko jedna edycja – wspominał ks. Andrzej Cypryś, współorganizator koncertu JSJD.  – Czy ten koncert odniósł sukces? Sukcesy odnosi się w sporcie, a my tu mamy łaskę – dodawał.

Owa łaska udziela się od 15 lat ludziom młodym, dojrzałym, całym rodzinom. – Na koncercie JSJD jestem już trzeci raz. Czas spędzony tu buduje człowieka na kolejne dni, miesiące – mówił Grzegorz z Brzozowa.

– Przyjechaliśmy, bo chcieliśmy poczuć atmosferę miłości, jaka tu panuje, tym bardziej, że cenię sobie śpiew w kościele podczas nabożeństw czy adoracji – dodawała Magdalena z Krosna, która w Rzeszowie pojawiła się wraz z mężem Krzysztofem i dziećmi Witkiem i Karoliną.

– Muzyka, którą słyszymy podczas koncertu, może imponować młodym ludziom. Dowodem na to jest chociażby to, że dziś jest ich tu bardzo wielu, którzy czują się, podobnie jak ja – częścią rodziny JSJD – stwierdziła Kinga z Pruchnika.

Nieść światło Jezusa

W Rzeszowie w dniu uroczystości Bożego Ciała pojawiła się grupa z Belgi i Ukrainy. Byli też goście ze Stanów Zjednoczonych. Nie zabrakło również licznych miłośników muzyki chrześcijańskiej z Podkarpacia, m.in. Jarosławia, Łańcuta, Dąbrowy, Boguchwały.

Wśród publiczności powiewały flagi Woli Gułowskiej i Tarnogrodu. Specjalnie na tę okazję, do Rzeszowa przyjechały osoby z Krakowa. Z Iwonicza do Rzeszowa dotarła 30-osobowa grupa młodzieżowa „RAM”.

– Ten koncert to dobry czas, aby poznać nowych ludzi. To niesamowity klimat, dlatego zostaniemy do końca – mówiły Monika i Ola należące go grupy „RAM”.

– Bardzo przeżywam ten koncert.  To coś wspaniałego: piękne pieśni, tyle młodzieży i to z roku na rok coraz więcej. To natchnienie od Boga, że takie coś powstało, za co bardzo dziękujemy – dzieliła się swoimi wrażeniami pani Janina z Rzeszowa.

Wieczorem, kiedy zrobiło się już ciemno, plac Sybiraków tlił się zapalonymi świeczkami. – Nieśmy światło Jezusa – mówiła kolejna uczestniczka koncertu, pani Małgorzata.

Podobnie jak w latach ubiegłych na scenie JSJD pojawił się prawie 100-osobowy chór ubrany na biało z kwiatami we włosach oraz kontrastująca z nim – ubrani na czarno – orkiestra.

– W chórze JSJD śpiewam od początku. Znam się z Janem Budziaszkiem 20 lat. Gdy mi powiedział, że organizuje koncert tutaj w Rzeszowie – przyjechałam – wspominała Anna Kaczmarczyk  z Warszawy, sopranistka z chóru JSJD.

– Tym sposobem należę do rodziny JSJD. A co to dla mnie znaczy? O Rzeszowie mówię: „Mój drugi dom”, bo łączy nas coś pozawerbalnego, pięknego, nierozerwalnego, coś, co trudno opisać – dodawała.

Na scenie pojawili się m.in. Andrzej Lampert, Lidka Pospieszalska, Marcin Pospieszalski, Joachim Mencel, Agnieszka Cudzich, Tomas Celis Sanchez oraz Diakonia Tańca Wspólnoty Radości Paschalnej, Igramy z Pokusą.

Radowanie przy Chrystusie

Z okazji 15. jubileuszu koncertu JSJD do Rzeszowa przyjechali również rodzice Andrzeja Dudy, prezydenta RP – prof. Jan Duda oraz prof. Janina Milewska-Duda  wraz z kapelanem ks. Zbigniewem Krasem.

– Jubileusz mały w przestrzeni czasu, ale wielki, bo  gdzie można tyle serc zgromadzić w modlitwie, tańcu i śpiewie? – pytał retorycznie ks. Kras, który chce podczas koncertu JSJD usłyszeć w przyszłości pieśń „Nie rzucim Chryste świątyń Twych”, a szczególnie ostatnią zwrotkę utworu zaczynającą się od słów: „Młodzieży, nową Polskę twórz, – szczęśliwą, Bogu miłą, – gdy z nami Bóg, przeciw nam któż?”.

– Czy to nie powinny być słowa płynące z ust młodych? – pytał ks. Kras.

Mama prezydenta Andrzeja Dudy  życzyła publiczności oraz wszystkim Polakom, aby w całej ojczyźnie biło jedno serce i jeden wielki duch. – Bardzo mnie cieszy, że mamy okazję wspólnie radować się przy Chrystusie – dodawał z kolei ojciec prezydenta RP.

Wśród publiczności był także Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Koncertowi towarzyszył również obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który do Rzeszowa przybył wraz paulinami w 300. rocznicę koronacji obrazu. Wizerunek Pani Jasnogórskiej na scenę wnieśli członkowie Zespół Pieśni i Tańca Kompanija z Boguchwały w rzeszowskich strojach ludowych.

 – Czy wyobrażacie sobie koncert bez naszej Mamy? – pytał Jan Budziaszek, który zaintonował pieśń pt. „Czarna Madonna”, porywając tym samym do wspólnego śpiewu zgromadzony tłum.

Droga życzliwości

Podczas koncertu JSJD wystąpił również muzyk Levi Sakala z Zambii. – Nasze problemy w Afryce są rozwiązywane przez waszych misjonarzy, którzy przyjeżdżają, aby nas nauczać – mówił Levi Sakala. – Potrzebujemy Jezusa w Afryce. Potrzebujemy Jezusa na świecie – dodawał.

Ks. Mirosław ze Wspólnoty Betlejem podkreślał również, aby z koncertu JSJD wziąć ze sobą przesłanie, które nazywa się „Droga życzliwości”. – To siedem punktów, które mogą się przydać, żeby lepiej się nam w Polsce żyło – mówił duchowny do publiczności.

Uczestnicy koncertu JSDJ bawili się wyśmienicie, chętnie śpiewając i tańcząc wraz z muzykami na scenie.

IWONA RADLIŃSKA, JOANNA GOŚCIŃSKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

3 KOMENTARZE

  1. Żałosne ! Czym to właściwie miało być ? Rodzice Dudu ? Autorytet moralny dla wszystkich przybyłych. Ojciec człowieka który z samodzielnością ma tylko wspólnego co niemowlak zawinięty w pieluchę. Kościół po raz kolejny się ośmiesza i definiuje swoją przynależność polityczną, bo inaczej tego nazwać nie można

ZOSTAW ODPOWIEDŹ