Koniec z zawodami marsjańskimi w CWK? Spór o rozliczenie imprezy

5
Zdjęcie: Podkarpacki Urząd Marszałkowski
Reklama
Dzięki reklamie czytasz za darmo

Europejska Fundacja Kosmiczna zawiesiła prace na organizacją kolejnego European Rover Challenge, czyli europejskich zawodów łazików marsjańskich. Organizatorzy spierają się z Podkarpackim Urzędem Marszałkowskim w Rzeszowie o pieniądze.

Trzecia edycja ERC odbyła się we wrześniu na terenie Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w podrzeszowskiej Jasionce. Impreza trwała cztery dni, same zawody – trzy. To było największe europejskie wydarzenie robotyczno-kosmiczne. Dwa poprzednie odbywały się pod Kielcami.

Na powierzchni 1,5 tys. m kw., na której rozsypano ponad 450 ton czerwonego piasku, łaziki rywalizowały w czterech konkurencjach symulujących eksplorację Marsa. W zawodach wzięły udział 23 drużyny z 7 krajów świata (ponad 200 konstruktorów).

Wśród gości imprezy był m.in. Matt Harding, znany jako „Dancing Matt”, którego filmy biją rekordy popularności w internecie.

ERC nie została rozliczona

Całej imprezie towarzyszyły pokazy naukowo-technologiczne, prezentacje i warsztaty przygotowane przez 50 wystawców, debata Europejskiej Agencji Kosmicznej, konferencja gospodarczo-naukowa, podczas której po raz pierwszy zaprezentowano założenia Polskiej Strategii Kosmicznej oraz warsztaty mentoringowe.

Jak twierdzi EFK, która była głównym organizatorem ERC, imprezę odwiedziło 20 tysięcy osób. Wydawało się, że kolejne edycje ERC na terenie CWK są przesądzone. Podrzeszowskie Centrum wydaje się być stworzone do tego typu wydarzeń.

Ale okazuje się, że po wrześniowej imprezie powstał konflikt pomiędzy EFK a Podkarpackim Urzędem Marszałkowskim, który miał dofinansować zawody. Cała impreza kosztowała 470 tys. zł, a dofinansowanie urzędu miało wynieść 300 tys. zł. Resztę mieli dołożyć sponsorzy i Fundacja.

W czwartek EFK przesłała do nas komunikat, w którym poinformowała, że jest „zmuszona” zawiesić prace nad kolejną edycją European Rover Challenge. Powód? Kłopoty z rozliczeniem imprezy. Jak wynika z komunikatu, urzędnicy zakwestionowali prawidłowe wykonanie umowy i naliczyli karę umowną w wysokości 10 proc. kwoty dofinansowania.

Za mało ziemi i bez tłumacza

Z informacji Europejskiej Fundacji Kosmicznej wynika, że urząd marszałkowski nie chce wypłacić pełnej kwoty dofinansowania, bo podczas trzeciego dnia ERC organizatorzy nie zapewnili tłumaczenia imprezy. Urzędnicy zakwestionowali również tonaż ziemi, która została wykorzystana podczas budowy olbrzymiego toru marsjańskiego. Rzekomo był mniejszy niż planowano.

Fundacja nie zgadza się z zastrzeżeniami urzędników. W licznych pismach i podczas spotkań z przedstawicielami Urzędu Marszałkowskiego podnosiła argument, że tłumaczenie imprezy nie było zapisane w umowie, a ilość ziemi podczas zawodów przedstawiona w dokumentacji projektu została zatwierdzona przez urząd.

– Niewypłacenie przez Urząd Marszałkowski pełnej kwoty zapisanej w umowie spowodowało konieczność pokrycia przez Fundację wydatków poniesionych na organizację ERC 2016 ze środków własnych. W konsekwencji Fundacja nie dysponuje już żadnymi innymi środkami, z których moglibyśmy pokryć pierwszy etap prac przygotowawczych do kolejnej edycji European Rover Challenge – wyjaśnia Łukasz Wilczyński, prezes Europejskiej Fundacji Kosmicznej.

– Brak porozumienia z urzędnikami w kwestiach finansowych zmusił nas do podjęcia trudnej decyzji o zawieszeniu organizacji kolejnej edycji ERC. Chcemy wykorzystać ten moment do zastanowienia się nad przyszłością projektu. Wierzę, że Fundacja pokona wszelkie trudności i za rok ERC powróci na mapę największych wydarzeń robotyczno-kosmicznych – dodaje Wilczyński.

Na spontaniczność nie ma miejsca

O stanowisko w tej sprawie zwróciliśmy się do Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego. Jak na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Ale nieoficjalnie urzędnicy nie kryją zaskoczenia, że Fundacja nagłośniła sprawę w mediach.

– Byliśmy przekonani, że dojdziemy do porozumienia. Zależy nam na tym, by kolejne edycje ERC odbywały się w CWK. Musimy dbać o finanse. W naszych papierach musi wszystko „grać”. My sobie na spontaniczność nie możemy pozwolić w sprawach finansowych – słyszymy w urzędzie marszałkowskim.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

5 KOMENTARZE

  1. Coś ewidentnie jest na rzeczy z tą „Fundacją”. Czytałam, że podczas poprzedniej edycji (chyba gdzieś w małopolsce), też mieli jakieś problemy z rozliczeniem w ichniejszym Urzędzie. Zbieg okoliczności? Może wystarczy się wywiązać z zapisów umowy a nie robić cyrk w mediach…

  2. Zważywszy na to, ze spora część wystawców musiała przyjechać tam na własny koszt i zorganizować pokazy w ten sam sposób to pytanie brzmi.. NA CO POSZŁO 470 tyś złotych!?!?! Na ziemię? To chyba rzeczywiście sprowadzali ją z Marsa!
    Coś mi się wydaje, że to niezły przekręt!

  3. No i dobrze, nie rozumiem skąd w ogóle pomysł, żeby dopłacać do imprezy, w tym CWK będziej jak z lotniskiem w Jasionce, gdzie przewoźnicy dostają kasę dodatkowo za to, że przylatują i że niby reklamują podkarpacie, dostają kilka milionów zł za darmo.

Comments are closed.