Piknik w obronie pomnika Czynu Rewolucyjnego. „To część naszej historii” [FOTO]

48
Reklama

„Kiedy jesteś dużym chłopcem, hej. Głosem innych się nie kieruj – pomnik musi zostać, hej” – zaśpiewał przy pomniku Czynu Rewolucyjnego 300-osobowy tłum na niedzielnym pikniku w Rzeszowie w obronie monumentu. Wśród obecnych był… poseł PiS – Wojciech Buczak.

 

#Pomnik ma zostać – pod takim hasłem w niedzielę po południu odbył się piknik w obronie pomnika Czynu Rewolucyjnego, który w związku z tzw. ustawą dekomunizacyjną powinien zniknąć z przestrzeni publicznej, bo – zdaniem IPN – propaguje ustrój komunistyczny.

Ostateczną decyzję w tej sprawie ma podjąć wojewoda podkarpacki Ewa Leniart (PiS), która będzie weryfikować, czy zakon oo. Bernardynów, który jest właścicielem pomnika, wykonał zapisy ustawy. Na zmianę opinii IPN do tej pory nie udało się wpłynąć Tadeuszowi Ferencowi, prezydentowi Rzeszowa, oraz wielu środowiskom artystycznym, politycznym i społecznym.

Niech coś zbudują, a potem burzą

W niedzielę przed pomnikiem zorganizowano muzyczny piknik w obronie monumentu. Przyszli zwykli mieszkańcy Rzeszowa, którzy również nie wyobrażają sobie, aby symbol ich miasta został wyburzony. Przy al. Cieplińskiego zabrało się około 300 osób. Nie powstrzymał ich nawet deszcz. 

– Dziękuję, że jesteście z nami, żeby dać odpowiedź na to, aby ten piękny pomnik w przestrzeni publicznej został. Po raz pierwszy w historii pokazujemy, że rzeszowianie to pozytywni, radośni ludzie, którzy potrafią robić wspaniały hałas – mówił Konrad Fijołek, radny Rozwoju Rzeszowa i lider ruchu Smart City, który włączył się w organizację pikniku.

– Ta inicjatywa narodziła się, aby pokazać w sposób pozytywny, że wszyscy chcemy, aby  pomnik pozostał, bo to symbol tego miasta. Pokażmy, że nie chcemy burzyć pomnika, a tym, którzy tego chcą, powiedzmy, żeby najpierw coś zbudowali – wtórował Fijołkowi Tomasz Kamiński.

Szybciej zniknie wojewoda?

Wśród tłumu, który w niedzielę bronił pomnika, była m.in. pani Jadwiga. Przeżyła komunizm i absolutnie nie zgadza się na to, aby ktoś teraz przywłaszczał sobie prawo do pisania historii na nowo. – Żyłam w tamtym czasie, skończyłam studia. PiS i IPN zakłamują historię. Pomnik to kultura, historia, nasza tożsamość, której nie można nam odbierać – mówiła pani Jadwiga.

W podobnym tonie wypowiadali się młodzi ludzi, którzy komunizm znają z opracowań historycznych. 21-letni Paweł uważa, że pomnik jest nierozerwalnie związany z historią regionu oraz jest symbolem miasta.

– Komunizmu nie powinniśmy wymazywać gumką z historii. Nie powinniśmy go gloryfikować, ale powinniśmy być świadomi, że stanowił on część naszej historii, tożsamości narodowej, którą symbolizuje nasz pomnik – mówił Paweł. Pani Lucyna również nie wyobraża sobie Rzeszowa bez pomnika. – Prędzej wyobrażę sobie, że zniknie obecna wojewoda – mówiła.

Dzika nienawiść 

Wśród osób, które przyszły na piknik, pojawił się także rzeszowski pisarz Jerzy Fąfara, pomysłodawca Święta Paniagi, który rósł wraz z monumentem, płacił składki na jego budowę.

– Jestem oburzony, że komuś to w ogóle przychodzi do głowy. To przecież dzieło sztuki, które wykonał niezwykły rzeźbiarz prof. Marian Konieczny. Nie wyobrażam sobie Rzeszowa bez pomnika. Decyzja o jego wyburzeniu jest głupia, bo nikt już nie zbuduje pomnika o takiej wielkości i kształcie – uważa Jerzy Fąfara.

– Co zrobił źle komunizm, to wszyscy wiemy. Nie trzeba tego udowadniać głupimi decyzjami. Jak zburzymy pomnik, to zapomnimy o komunie? Nie mogę tego zrozumieć i znieść. Wyburzenie pomnika wzbudza we mnie dziką nienawiść do tych, którzy wydają takie głupie decyzje – dodawał.

W obronę pomnika włączył się także socjolog Leszek Smyrski, który z synem śp. prof. Mariana Koniecznego chodził do klasy. Smyrski uważa, że ci, którzy chcą wyburzenia monumentu, nie znają jego artystycznego przekazu. 

– Na rzeźbie pomnikowej jest chłop, który wyrywa się żołnierzowi i robotnikowi w stronę kościoła bernardynów. To była aluzja do tego, że prości obywatele są przeciwni ateizacji oraz temu, co komunizm oferował prostym ludziom – przekonywał Smyrski.

Poseł Buczak na pikniku 

Zaskoczeniem na pikniku była obecność posła Wojciecha Buczaka, kandydata PiS na prezydenta Rzeszowa, który należy do zwolenników usunięcia pomnika z przestrzeni publicznej. W rozmowie z Rzeszów News zapewniał, że jego obecność na niedzielnym wydarzeniu wcale nie oznaczała, że zmienił zdanie. 

– Jako mieszkaniec Rzeszowa od urodzenia chcę, aby Rzeszów był słynny z rzeczy radosnych, nowoczesnych, że znakomicie się tu żyje, że mamy wspaniałą historię. Nie chciałbym, aby Rzeszów kojarzył się z symbolem komunizmu. Chcę, aby pomnik zniknął, jako symbol komunizmu – stwierdził Wojciech Buczak. 

Szydło: Potrzebne porozumienie

Ale PiS ma problem, bo wie, że decyzja o usunięciu pomnika przysporzy partii masę przeciwników i może mieć duży wpływ na wynik Buczaka w jesiennych wyborach samorządowych. Poseł PiS przechadzał się w tłumie i do uczestników pikniku mówił: – Da się znaleźć rozwiązanie. 

Wojciech Buczak chce się w tej sprawie spotkać z działaczami stowarzyszenia Rzeszów Dziki, które należy do przeciwników wyburzania pomnika i walczy o ochronę konserwatorską dla monumentu.  Jak bardzo temat pomnika jest niewygodny dla PiS świadczy też to, że w sobotę w podrzeszowskiej Boguchwale głos zabrała wicepremier Beata Szydło.

– Dobrze, żebyśmy te zmiany wprowadzali w porozumieniu i w konsensie społecznym, więc warto mieć na pewno przychylność lokalnej społeczności – mówiła Szydło. Ale dodała, że skoro są już podstawy prawne (ustawa dekomunizacyjna) i są również zwolennicy wyburzenia pomnika, to – jak powiedziała Szydło – „pewnie w niedługim czasie również i tutaj będzie mogło dojść do tych zmian”. 

Bo pomnik jest nasz

Piknik miał charakter muzyczny. Wykorzystano w nim muzyczny symbol Rzeszowa w obronie pomnika. Odegrano piosenkę Tadeusza Nalepy „Kiedy byłem małym chłopcem” ze zmodyfikowaną ostatnią zwrotką: „Kiedy jesteś dużym chłopcem, hej. Niech ci ojciec, niech ci ojciec prawdę powie, hej. Głosem innych się nie kieruj – pomnik musi zostać, hej”.

Podczas pikniku zbierano też podpisy pod petycją do wojewody Ewy Leniart, aby pomnik zostawiła w spokoju. – Pomnik jest nasz, pomnik musi zostać – mówił Sławomir Gołąb, radny Rozwoju Rzeszowa. 

Na prowizorycznej scenie przez kilka godzin grali bębniarze, zespół Klang, Magdalena Andres, finalistka 10. edycji programu „Mam Talent” oraz Dominika Kobiałka, finalistka programu „The Voice of Poland”. Wszyscy w obronie pomnika. 

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.