Zdjęcie: Anna Lewandowska przyjmuje kwiaty od prezydenta Konrada Fijołka (fot. Konrad Fijołek Prezydent Rzeszowa / Facebook)

Ponad 400 tys. zł brutto kosztowało Rzeszów wydarzenie z Anną Lewandowską zorganizowane w ramach Europejskiego Miasta Sportu 2026. Prezydent Konrad Fijołek przekonuje, że nie był to wydatek wyłącznie na pojawienie się medialnej trenerki personalnej, lecz kompleksowa usługa obejmująca organizację eventu i szeroki pakiet promocji Rzeszowa.

Radni opozycji pytają jednak, czy w sytuacji napiętego budżetu i potrzeb dotyczących m.in. bezpieczeństwa, takie wydatki rzeczywiście powinny być miejskim priorytetem.

Anna Lewandowska w Rzeszowie

Wydarzenie pod nazwą „Rzeszów w formie – Healthy Day z Anną Lewandowską” odbył się 8 marca 2026 roku w Uniwersyteckim Centrum Lekkoatletycznym w Rzeszowie. Wydarzenie zostało zorganizowane w ramach programu Rzeszów – Europejskie Miasto Sportu 2026 i było skierowane przede wszystkim do kobiet oraz osób zainteresowanych aktywnym i zdrowym stylem życia.

Ratusz reklamował imprezę jako coś więcej niż zwykły trening. W programie znalazło się motywacyjne wystąpienie Anny Lewandowskiej, fitness dance z Healthy Teamem, wspólny trening oraz możliwość zrobienia zdjęcia ze znaną osobą. Wydarzenie było bezpłatne, a liczba miejsc była ograniczona.

W oficjalnej zapowiedzi miasto podkreślało, że wydarzenie ma być elementem budowania kultury aktywności fizycznej i troski o zdrowie. Anna Lewandowska miała natomiast pełnić rolę jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci kojarzonych w Polsce ze zdrowym stylem życia. I właśnie skala rozpoznawalności żony Roberta Lewandowskiego okazała się jednym z najważniejszych argumentów uzasadniających wydatek.

Ile naprawdę kosztował event?

Podczas sierpniowej sesji Rady Miasta Rzeszowa radny Jerzy Jęczmienionka zapytał prezydenta o koszt wydarzenia. Wcześniej do radnych miała docierać informacja o kwocie sięgającej około 600 tys. zł. Prezydent Fijołek odpowiedział, że kwota 600 tys. zł jest nieprawdziwa. Początkowo nie podał jednak dokładnej wartości, zaznaczając, że nie pamięta jej „z głowy”. Padłą kwota 380 tys. zł, jednak i ona była niedokładna.

Dopiero z odpowiedzi, którą otrzymaliśmy w Urzędzie Miasta Rzeszowa, wynika dokładna kwota, którą wydano na to wydarzenie. Jak przekazał Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Miasta Rzeszowa, organizacja wydarzenia kosztowała 409 tys. zł brutto. Miasto podkreśla przy tym, że nie była to kwota wypłacona Annie Lewandowskiej za samo pojawienie się na scenie.

„Kwota 409 tys. zł brutto nie stanowiła wynagrodzenia za sam udział Anny Lewandowskiej. Była to wartość kompleksowej usługi obejmującej organizację masowego wydarzenia wraz z bogatym, dedykowanym pakietem świadczeń promocyjnych dla marki Rzeszów” – czytamy w wiadomości mailowej od przedstawiciela ratusza.

W pakiecie miały znaleźć się m.in. publikacje w mediach społecznościowych o wielomilionowych zasięgach oraz ekspozycja marki Europejskiego Miasta Sportu 2026. To istotna różnica, bo przedstawianie całej kwoty jako honorarium dla celebrytki byłoby niezgodne z wyjaśnieniami ratusza. Ile wyniosła dokładna kwota, którą zainkasowała Lewandowska? Tego nie wiemy, ponieważ wydarzenie miało być organizowane przez zewnętrzną firmę eventową.

Inwestycja w promocję Rzeszowa

Urząd Miasta przekonuje, że 409 tys. zł należy oceniać przez pryzmat nie tylko samego wydarzenia, lecz także jego potencjału promocyjnego. Zdaniem ratusza Rzeszów potrzebował wydarzenia, które jednocześnie zaangażuje mieszkańców i pozwoli wyjść z komunikacją poza granice miasta.

„Organizacja wydarzenia „Healthy Day z Anną Lewandowską” była jednym z kluczowych elementów programu Rzeszowa jako Europejskiego Miasta Sportu 2026. Tytuł ten zobowiązuje miasto do organizowania inicjatyw, które nie tylko angażują mieszkańców w sport powszechny, ale też skutecznie promują Rzeszów w skali ogólnopolskiej. (…) Istotnym filarem projektu był jego masowy potencjał komunikacyjny” – podkreśla Gernand.

Miasto argumentuje również, że wybór Lewandowskiej nie był przypadkowy. Według danych przywoływanych przez ratusz, na podstawie raportów Instytutu Monitorowania Mediów oraz „Forbes Women”, jej marka osobista należy do najbardziej wartościowych w Polsce. Jej roczna wartość medialna (AVE) generowana dla promowanych marek wyceniana jest na blisko 197 mln zł, przy skumulowanym zasięgu ponad 1,3 miliarda kontaktów z odbiorcami.

Ratusz twierdzi więc, że w przypadku tego wydarzenia kupowano nie tylko organizację kilkugodzinnej imprezy sportowej, ale także dostęp do ogromnego potencjału komunikacyjnego znanej marki osobistej. „W realiach rynkowych pojedyncze wpisy komercyjne u twórców tej rangi kosztują setki tysięcy złotych. Rzeszów w cenie 409 tys. zł zrealizował pełnowymiarowy event dla mieszkańców oraz uzyskał pakiet wielokanałowej promocji” – argumentuje przedstawiciel Kancelarii Prezydenta.

Ratusz pokazuje liczby

Miasto przedstawia również szersze dane dotyczące promocji Rzeszowa w ramach Europejskiego Miasta Sportu 2026. Z wstępnego raportu analitycznego podsumowującego pierwsze półrocze programu wynika, że pojawiło się łącznie 5608 publikacji w mediach i przestrzeni cyfrowej.

Według przekazanych przez ratusz danych, działania promocyjne wygenerowały 34,8 mln kontaktów z odbiorcami, a łączny ekwiwalent reklamowy, czyli AVE, osiągnął 5,01 mln zł. „Wydarzenie z Anną Lewandowską było jednym z kluczowych kół zamachowych tych wyników” – zaznacza Gernand.

Miasto uważa więc, że koszt wydarzenia powinien być zestawiany nie z długością samego treningu, ale z wartością całego efektu promocyjnego. „Ocena tego wydatku musi uwzględniać bilans korzyści: połączenie bezpłatnej aktywności fizycznej dla rzeszowian z uzyskaniem ekwiwalentu promocyjnego” – podkreśla przedstawiciel ratusza.

To argument, którego nie można całkowicie pominąć. Jeżeli celem wydarzenia rzeczywiście było jednocześnie promowanie sportu, Rzeszowa i marki Europejskiego Miasta Sportu w skali ogólnopolskiej, sam rachunek za wynajęcie hali i przeprowadzenie treningu nie pokazuje pełnego obrazu. Pytanie brzmi jednak, czy efekt promocyjny rzeczywiście był wart 409 tys. zł i czy podobnego rezultatu nie można było osiągnąć taniej.

Czy Rzeszów stać na takie wydatki?

Takie pytanie wprost postawił podczas sesji radny Andrzej Szlachta. Radny zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt. Jego zdaniem Europejskie Miasto Sportu nie jest zasługą jednej gwiazdy zaproszonej do Rzeszowa, lecz przede wszystkim efektem osiągnięć lokalnych sportowców i klubów. „To właśnie sukcesy rzeszowskiego sportu wygenerowały ten tytuł” – argumentował.

Jeszcze mocniej kosztowny event z udziałem Lewandowskiej krytykował radny Jęczmienionka. Przedstawiciel klubu Prawa i Sprawiedliwości zestawił pieniądze przeznaczane na promocję miasta w ramach Europejskiego Miasta Sportu z kwotami przeznaczanymi na inne potrzeby. – Milion złotych na promocję i tylko 130 tysięcy na bezpieczeństwo publiczne, ochronę przeciwpożarową, przeciwpowodziową, na straże pożarne… Lekką ręką wydajemy kolejny milion, to pytanie brzmi gdzie tutaj są priorytety? – pytał.

Zdaniem radnego PiS w mieście, które musi mierzyć się z coraz częstszymi gwałtownymi opadami i zagrożeniami związanymi ze zmianami klimatu, właśnie te obszary powinny mieć szczególne znaczenie. – Nasze miasto kompletnie nie jest przygotowane na te zmiany klimatu – mówił radny PiS.

Nie oznacza to oczywiście, że wspomniane 409 tys. zł można było automatycznie przeznaczyć na inne wydatki. Budżet miasta jest bardziej skomplikowany, a konkretne środki mogą mieć różne źródła oraz przeznaczenie. Zestawienie tych kwot może pokazywać jednak, jakie priorytety mieszkańcy mogą dostrzegać w decyzjach władz miasta.

Prezydent: dbamy też o bezpieczeństwo

Konrad Fijołek odpierał zarzuty, że pieniądze na promocję są wydawane kosztem bezpieczeństwa. Przekonywał, że miasto przeznacza na ochronę przed skutkami zmian klimatycznych znacznie większe środki od tych, które przedstawiał radny Jęczmienionka, a obecnie stara się również o duże zewnętrzne dofinansowania.

– Proszę tak tego nie zostawiać, bo zupełnie nie ma to odbicia w rzeczywistości. Są ogromne pieniądze, które wydajemy w różnych obszarach na bezpieczeństwo związane z klimatem – kontrował. Fijołek wskazywał m.in. na zbiorniki retencyjne na Słocinie i Miłocinie oraz działania związane z pozyskiwaniem pieniędzy na inwestycje. Według jego słów miasto ubiega się o kwotę 500 mln zł na inwestycje związane z bezpieczeństwem mieszkańców.

Prezydent nie zgadzał się także z samą metodą oceniania wydatków promocyjnych. Jak przekonywał, w przypadku promocji nie da się zastosować tak prostego przelicznika jak przy inwestycji drogowej. – Jeśli chodzi o zasady celowości, ona oczywiście jest zachowana. Mówię tylko, że w promocji nie jest tak prosto ją ocenić, tak jak chociażby przy inwestycjach drogowych, gdzie da się policzyć metr kwadratowy asfaltu. W naszym przekonaniu, patrząc na sprawozdania jakie otrzymaliśmy, w stu procentach odpowiada to osiągniętemu celowi promocyjnemu jaki zakładaliśmy – mówił.

Lewandowska dała Rzeszowowi zasięgi?

Po stronie zwolenników wydatku na event z Anną Lewandowską stanęli też m.in. Witold Walawender (Rozwój Rzeszowa) i Marta Niewczas (Koalicja Obywatelska). Walawender, przewodniczący Komisji Kultury i Promocji, przekonywał, że pieniędzy przeznaczanych na sportową promocję miasta powinno być nawet więcej.

– To są najlepiej wydatkowane środki z budżetu miasta Rzeszowa na promocję, poprzez sport. Doskonale wiemy, jaki mamy poziom sportowy w Rzeszowie, jaką mamy oglądalność nie tylko w naszym kraju, ale i na świecie poprzez siatkówkę i twierdzę z czystą odpowiedzialnością, że te pieniądze są w dużej mierze małe. Ja myślę odwrotnie i wydaje mi się, że trzeba tych środków znajdować więcej. Podobnie jest z instytucjami i wydarzeniami kulturalnymi w naszym mieście. Bądźmy dumni z tego co mamy, a poziom jest naprawdę wysoki – oceniał.

Jeszcze mocniej o znaczeniu wydarzenia mówiła Marta Niewczas, przewodnicząca Komisji Sportu, Turystyki i Rekreacji. Wskazywała szczególnie na skalę obecności wydarzenia w mediach społecznościowych. – Można śmiało powiedzieć, że ponad sześć milionów osób na portalach społecznościowych, zarówno na Instagramie, jak i Facebooku, oglądnęło imprezę z Rzeszowa – argumentowała.

Niewczas przekonywała również, że samo pozyskanie Lewandowskiej miało znaczenie w kontekście europejskiego charakteru projektu. – Anna Lewandowska to jest marka europejska. Miasto zyskało dzięki temu eventowi promocję, frekwencję, integrację, aktywność mieszkańców i przede wszystkim rozpoznawalność miasta w całej Europie. Więc jeśli dzisiaj ktoś mówi, że 300 tysięcy wydane na organizację tej imprezy to dużo, to albo jest ignorantem, albo arogantem, albo osobą, która nie ma świadomości, jak wiele miasto Rzeszów zyskało – kwitowała.

Czy warto było…?

Wiceprzewodniczący Jacek Strojny z klubu Razem dla Rzeszowa uznał z kolei, że pytania radnych dotyczące wydawania publicznych pieniędzy są ich obowiązkiem. Odniósł się również do określenia „znęcania się” nad eventem, którego użył prezydent, opisując krytykę wydarzenia. – Jeżeli pytanie radnego Jęczmienionki nazywa pan „znęcaniem się”, to wydaje mi się, że to nieporozumienie w pana wypowiedzi. Radny ma po prostu taki obowiązek i tak samo odczytuję mój obowiązek. Po prostu pytamy, nikt się tutaj nad nikim jeszcze nie znęcał – mówił.

Strojny domagał się także nie tylko wykazania zasięgów w mediach społecznościowych, ale przedstawienia argumentów dotyczących oszczędności. I tutaj pojawia się najważniejsza wątpliwość całej sprawy. Zasięg jest mierzalny. Liczba publikacji również. Można policzyć też kontakty z odbiorcami. Trudniej jednak odpowiedzieć na pytanie, ile z tych osób faktycznie zainteresowało się Rzeszowem jako miejscem do życia, studiowania, inwestowania czy odwiedzenia i jakie faktyczne korzyści odniosło miasto za sprawą zasięgu wydarzenia z udziałem Anny Lewandowskiej.

Najważniejsze pytanie nie brzmi zatem wcale „czy Anna Lewandowska jest popularna?”, lub „czy event przyciągnął uwagę?”. Pytanie brzmi: „czy efekt promocyjny uzyskany za 409 tys. zł był wart właśnie tyle i czy Rzeszów nie mógł osiągnąć podobnego efektu za mniejsze pieniądze?”. (bl)

Czytaj więcej:

Boisko piłkarskie na dachu szkoły w Rzeszowie. To będzie unikat w tej części Polski [WIZUALIZACJE]