Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News

– Żałuję tego, co zrobiłem – powiedział w czwartek w sądzie 69-letni Henryk O., podejrzany o usiłowanie zabójstwa swojej 38-letniej córki. Przeprosiny niewiele dały, mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące.

Decyzja Sądu Rejonowego w Lubaczowie zapadła w czwartek (17 listopada) przed południem. Rano Henryk O. został zwolniony ze szpitala, potem przewieziony do policyjnego aresztu, a następnie przetransportowany do lubaczowskiego sądu, gdzie o godz. 10:00 rozpoczęło się posiedzenie aresztowe. 

Posiedzenie nie trwało długo. Sąd, na wniosek miejscowej prokuratury, aresztował Henryka O. na trzy miesiące. W trakcie posiedzenia, mieszkaniec Nowego Dzikowa przyznał się do usiłowania zabójstwa córki, 38-letniej Justyny S. (podczas środowego przesłuchania przez prokuratora nie przyznawał się do winy i odmówił składania wyjaśnień). 

W czwartek w sądzie Henryk O. wyjaśnienia już jednak złożył, ale prokuratura nie ujawnia ich treści. Wiadomo, że wyraził ubolewanie po wydarzeniach z minionego poniedziałku przed biurem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Lubaczowie, gdzie zaatakował nożem swoją córkę, a potem sam próbował popełnić samobójstwo. 

– W trakcie posiedzenia wyraził ubolewanie – potwierdza Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, która nadzoruje pracę lubaczowskiej prokuratury. „Żałuję tego, co zrobiłem” – miał powiedzieć w sądzie Henryk O. 69-latkowi grozi nawet dożywotnie więzienie, zarzuty mu przedstawiono w środę w szpitalu

ARiMR, kłótnia, atak 

Henryk O. rzucił się na córkę z nożem, po wyjściu z biura ARiMR. Oboje byli tam, by wyjaśnić zaległości finansowe, jakie mężczyzna miał wobec agencji. Miał zapłacić ok. 12 tys. zł długu, a potem z córką pojechać do notariusza (byli tego dnia z nim umówieni) i załatwić sprawę darowizny działki, którą w 2016 roku przepisał na córkę.

Córka, jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledczych, była gotowa oddać ziemię ojcu, ale postawiła mu warunek, że najpierw ma uregulować zaległości wobec agencji. Na tym tle właśnie doszło do awantury przed biurem ARiMR. Henryk O. podciął córce gardło nożem, a potem sobie. Oboje trafili do szpitala w Lubaczowie. 

Obrażenia kobiety okazały się, na szczęście, niegroźne (zaopatrzono jej 12-centymetrową ranę ciętą szyi), już we wtorek opuściła szpital. Ojciec Justyny S. był w cięższym stanie, także przeszedł operację, w środę rano odzyskał przytomność, przy szpitalnym łóżku przedstawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa córki. 

– Sąd uznał, że podejrzany może przebywać w zakładzie karnym lub areszcie śledczym – dodaje prokurator Pętkowska. Henryk O. nie był dotychczas karany, wiadomo, że w przeszłości leczył się psychiatrycznie. Jego córka, po poniedziałkowych wydarzeniach, wróciła do Anglii, gdzie od wielu lat mieszka na stałe. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama