Zdjęcie: Materiały Urzędu Miasta Rzeszowa
Reklama

– Czuję ulgę, że udało zapobiec tragedii. Nie sparaliżował nas strach – mówi Rzeszów News Agnieszka Polańczyk-Ciskał, jedna z bohaterek, które uratowały w Rzeszowie życie 2,5-letniemu dziecku.

Dwie panie psycholog – Agnieszka Lorentz i Agnieszka Polańczyk-Ciskał, pracujące w Ośrodku Poradnictwa Specjalistycznego Interwencji Kryzysowej Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rzeszowie, uratowały życie 2,5-letniego chłopca.

– Proszę wystąpić z wyróżnieniem finansowym dla pań – polecił w poniedziałek rano swoim podwładnym Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, gdy całą sprawę zrelacjonował Jacek Gołubowicz, dyrektor MOPS w Rzeszowie.

Do zdarzenia doszło w środę (21 listopada). To właśnie wtedy 2,5-letni chłopiec, który w wraz z mamą w OPSIK przebywa od 12 października, zakrztusił się cukierkiem. – Dziecko zbladło, zaczęło wykonywać nieskoordynowane ruchy rączkami i nóżkami. Następnie zaczęło sinieć i nie mogło złapać oddechu – relacjonuje Jacek Gołubowicz.

Matka, widząc, co dzieje się z dzieckiem, z bezradności zemdlała. Wtedy do akcji wkroczyły wspomniane psycholożki i zaczęły ratować chłopca. Na początku próbowały wyciągnąć cukierek z przełyku, ale nic to nie dało. Następnie pochyliły dziecko i jedna z nich uderzała chłopca dłońmi między łopatkami, a druga uciskała dolną część brzucha.

– Po kilku takich uciśnięciach dziecku wypadła z ust landrynka. Z nosa i ust zaczęła się sączyć krew, ale chłopiec mógł już swobodnie oddychać – mówi dyrektor Gołubowicz.

Dziecko zostało przewiezione do Klinicznego Wojewódzkiego Szpitala nr 2. Tam przebywało dwa dni. W piątek matka wraz z chłopcem wrócili do OPSIK-u.

Udało nam się skontaktować z jedną z bohaterek – Agnieszką Polańczyk-Ciskał, która z Ośrodkiem w Rzeszowie jest związana od 4 lat. Pierwszy raz w swojej kilkunastoletniej pracy zawodowej uratowała komuś życie. Dla pani Agnieszki było to naturalnym odruchem.

– Czuję ulgę, że udało zapobiec się tragedii. Na szczęście nie sparaliżował nas strach i zachowałyśmy jasność umysłu – mówi nam Agnieszka Polańczyk-Ciskał. – Chłopca udało się uratować w dużej mierze dzięki Agnieszce Lorentz. To ona uciskała jego brzuch. To ona nie odpuściła – dodaje.

Agnieszka Polańczyk-Ciskał jest psychologiem. Ma za sobą wiele szkoleń z zakresu psychoterapii i rozwoju osobistego. W Ośrodku zajmuje się pomocą psychologiczną dla młodzieży i dorosłych. Prowadzi także diagnozę i szkolenie kandydatów na rodziny zastępcze.

Agnieszka Lorentz jest psychologiem, trenerem wideotreningu komunikacji. Uczestniczyła w wielu szkoleniach doskonalących umiejętności pomagania osobom w kryzysie, obecnie jest na stażu w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, należy do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, prowadzi także diagnozę i szkolenie kandydatów na rodziny zastępcze.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

7 KOMENTARZE

  1. szanowni pani redaktor. Proszę dotrzeć do wiarygodnych źródeł np. porozmawiać z matką dziecka i opisać jak naprawdę wyglądało “ratowanie” tego dziecka przez wspomniane panie.

Comments are closed.