Zdjęcie: Maciej Brzana / Rzeszów News
Reklama

“Jestem w stanie dużo zrozumieć, ale jazda pod prąd kilkutonowym pojazdem z pasażerami, to już za dużo dla mnie” – pisze w liście do naszej redakcji Tomasz, Czytelnik Rzeszów News. 

Jakieś 3 miesiące temu przeczytałem u was list na temat jazdy autobusu na placu Śreniawitów w Rzeszowie. Pod nim zebrało się wiele komentarzy zrzucających winę za zaistniałą sytuację na kierowców innych pojazdów. Nie twierdzę, że kierowcy autobusów nie potrafią jeździć ani że kierowcy innych pojazdów są lepszymi kierowcami. Twierdzę zaś, że nie można zrzucać winy za tego typu manewry na innych czy opóźnienie na trasie.

W tym momencie pragnę zaznaczyć, że nie jestem najlepszym kierowcą na świecie bez mandatów na koncie oraz że nigdy nie postąpiłem podobnie, jak kierowca autobusu z tego listu. Ale to, co dwa dni temu (9 lipca 2019 roku) zrobił kierowca autobusu MPK Rzeszów, nie mieści mi się po prostu w głowie. Jadąc z ulicy Dąbrowskiego w kierunku ulicy Podkarpackiej, stałem w korku na lewym pasie przed światłami z al. Powstańców Warszawy.

W pewnym momencie kierowca autobusu MPK, jadący prawym pasem ruchu (bus pasem) mniej więcej na wysokości ulicy Bohaterów Westerplatte, zmienił pas ruchu na wewnętrzny a następnie wjechał na pas ruchu w przeciwnym kierunku. Jadąc pod prąd wyprzedził pojazdy stojące w korku i wjechał na prawie pusty pas do jazdy w lewo w aleję Powstańców Warszawy, gdzie po zmianie świateł skręcił.

Jestem w stanie dużo zrozumieć, ale jazda pod prąd kilkutonowym pojazdem z pasażerami, to już za dużo dla mnie.

Tomasz, Czytelnik Rzeszów News

PS. Do wiadomości dołączam schematyczny tor jazdy tego autobusu.

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: