Zdjęcie: Materiały prasowe
Reklama

Sensacyjne, acz jak najbardziej zasłużone, zwycięstwo gospodarzy grupy B. Niesiona przez znakomity doping kibiców Asseco Resovia pokazała pazury i nieoczekiwanie pokonała trzykrotnego triumfatora klubowego mundialu. 

Rzeszowianie, którzy mają spory problem ze zdobywaniem punktów w polskiej lidze (zaledwie jedna wygrana w dziewięciu kolejkach), zapowiadali, że Klubowe Mistrzostwa Świata to zupełnie inna historia i zostawią za sobą wszystkie „demony”. – Jesteśmy w międzynarodowej elicie. Musimy pokazać się z jak najlepszej strony – zapowiadał trener Resovii, Gheorghe Cretu.

Już na inaugurację gospodarze grupy B otrzymali jednak zespół, który aż trzykrotnie zdobywał tytuł najlepszej drużyny świata (2013, 2015 i 2016). Ponadto siatkarze niedoszłego selekcjonera reprezentacji Polski – Marcelo Mendeza – słynną z piekielnie mocnej zagrywki. I właśnie tym elementem zaatakowali rzeszowian. Od pierwszej piłki meczu. Brazylijczycy bardzo szybko wypracowali sobie 5-6 punktów przewagi i praktycznie w połowie I seta wydawało się, że wszystko już jest jasne.

Mimo chwilowego zrywu Resovii (odrobienie kilku punktów) w końcowych fragmentach, nie udało się przechylić szali zwycięstwa na własną stronę. To był spóźniony finisz.

W II secie rzeszowianie nie popełnili już tego błędu. Od początku ruszyli na rywala i tym razem to oni uzyskali kilkupunktową przewagę. – Resovia, Resovia! – hala na Podpromiu zaczęła „żyć” i udowadniać, że nie na darmo jest nazywana najbardziej żywiołowym obiektem klubowym w Polsce. A może i w całej Europie. 

Podopieczni Cretu nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa w drugiej partii. Bardzo skutecznie grali głównie: Thibault Rossard oraz Damian Schulz. Chociaż i Mateusz Mika, i Marcin Możdżonek również „swoje” dokładali. Brazylijczycy byli bezradni. 1:1 – mecz rozpoczynał się od nowa.

Zdjęcie: Materiały prasowe

Kolejne dwa sety to jak jazda rollercoasterem i to bez trzymanki. Najpierw, w III secie, rzeszowianie zagrali koncert: w ataku, bloku, na zagrywce i minimalnie wygrali z wyraźnie rozkręcającą się Sadą. Potem źle zaczęli IV odsłonę, oddali inicjatywę Brazylijczykom. Niby odzyskali rytm, prowadzili nawet różnicą 4 punktów, ale fatalnie rozegrana końcówka doprowadziła do tie-breaka.

W decydującym secie rozpętała się prawdziwa wojna. Punkt za punkt, akcja za akcję. Im jednak bliżej ostatniego gwizdka, tym zespół Resovii był coraz bardziej zmęczony. Rywale uciekli na trzy punkty i wydawało się, że nie oddadzą już tej przewagi. Wtedy drugi (a właściwie piąty, albo szósty) oddech złapał Rossard. To głównie dzięki jego piekielnym zagrywkom gospodarze wygrali pierwsze spotkanie w KMŚ.

Gheorghe Cretu, trener Asseco Resovii: – Jestem bardzo zadowolony z tego zwycięstwa, należało nam się. To grupa naprawdę fajnych zawodników, cały zespół pracuje bardzo ciężko i potrzebujemy takich zwycięstw. Dobry serwis, współpraca blok-obrona i wysoka jakość przyjęcia były niezwykle ważne w kontekście tego zwycięstwa. Teraz musimy się skupić na kolejnym meczu, będziemy walczyć o każdą piłkę i postaramy się o kolejne zwycięstwo. 

Marcin Możdżonek, kapitan Asseco Resovii: – Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, jak ryba wody. Jesteśmy zadowoleni, że w końcu udało nam się przełamać niemoc, która panowała do tej pory i którą było widać też w czwartym secie, gdzie prowadzimy, ale w końcówce jednak przegrywamy tego seta. Na szczęście to zachowaliśmy więcej zimnej krwi w piątej partii. Dla nas ten turniej jest okazją na przełamanie się i pokazanie kibicom, że potrafimy grać w siatkówkę na bardzo wysokim poziomie, miłą dla oka. 

W drugim meczu grupy B włoskie Trentino Diatecx gładko pokonało irański zespół Khatam Ardakan 3:0. Asseco Resovia drugi mecz KMŚ 2018 zagra w środę o 20:30 z Khatam Ardakan, a w czwartek z Treninto. Włoska drużyna jest faworytem naszej grupy. 

ASSECO RESOVIA RZESZÓW (POLSKA) – SADA CRUZEIRO (BRAZYLIA) 3:2 (23:25, 25:18, 25:23, 24:26, 17:15)

RESOVIA: Shoji, Schulz, Rossard, Mika, Możdżonek, Smith, Perry (libero) oraz Lemański. Trener Gheorghe CRETU.

SADA: Evandro, Le Roux, Rodrigo, Isac, Fernando, Sander, Serginho (libero), Filipe, Sandro, Luan, Leonardo. Trener Marcelo MENDEZ.

Sędziowali: Denny Francisco Cespedes (Dominikana) i Nasr Shaaban (Egipt).

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

2 KOMENTARZE

Comments are closed.