Zdjęcie: Biuro Projektowe Ito z Krakowa
Reklama

Jolanta Kazimierczak, radna PO, chce lodowiska w Rzeszowie przy ul. Wyspiańskiego. Ratusz mówi “nie”, bo po działki wyciągają ręce byli właściciele, a miasto nie chce blokować na wiele lat inwestycji. 

Od 2016 roku mówi się o budowie krytego lodowiska w Rzeszowie. Miasto ma już koncepcję inwestycji i jesienią panuje ogłosić przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej. Całość inwestycji powinna być gotowa do 2022 roku. O tym, jak ma wyglądać lodowisko pisaliśmy TUTAJ. 

Mieszkańcy Drabinianki protestują

Według założeń miejskich urzędników lodowisko ma powstać na os. Drabinianka między ulicami Graniczną i Zieloną. Okazuje się, że ta lokalizacja wzbudza wiele kontrowersji i protesty okolicznych mieszkańców, o których od kilku miesięcy regularnie na sesjach Rady Miasta przypomina Jolanta Kaźmierczak, radna Platformy Obywatelskiej. 

Nie inaczej było we wtorek. Kaźmierczak po raz kolejny zawnioskowała o zmianę lokalizacji lodowiska. Radna chce, aby ślizgawkę wybudowano przy ul. Wyspiańskiego, czyli tam gdzie przez lata było lodowisko wyburzone pod planowaną inwestycję Res-Vity.

Zdaniem Jolanty Kaźmierczak teren przy ulicach Wyspiańskiego i Witosa lepiej nadaje się pod planowaną inwestycję, bo jest lepiej skomunikowany, zapewni wystarczającą liczbę miejsc parkingowych oraz pozwoli na stworzenie w tym miejscu kompleksu sportowego  wraz z planowanym po sąsiedzku Podkarpackim Centrum Lekkoatletycznym. 

Tadeusz Ferenc: nie hamujcie budowy

Proponowaną przez radną Kaźmierczak lokalizację popiera chociażby Robert Kultys, radny PiS, który we wtorek ujawnił ważny fakt. – Prywatni właściciele zwrócili się o zwrot działek – powiedział Kultys.  

Potwierdził to Andrzej Gutkowski, wiceprezydent Rzeszowa, który z jednej strony przyznał, że działki po Res-Vicie zostały zwrócone miastu, ale z drugiej został złożony wniosek przez pięciu prywatnych właścicieli o zwrot około hektarowej działki, która zahacza o teren zburzonego lodowiska, gdzie Kaźmierczak widzi krytą ślizgawkę. 

– Część mieszkańców jest przeciwna budowie lodowiska na Drabiniance, ale więcej osób chce, aby ono tam powstało. Nas interesuje, aby budować w mieście, a nie hamować inwestycję – mówi Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. 

– Procedury związane ze zwrotem działek trwają nawet do czterech lat i więcej. Jeżeli chcemy zatrzymać inwestycję, to planujmy ją na terenie niepewnym i zabawa będzie od nowa. Jeżeli Rada Miasta chce lodowisko budować, to należy wykorzystać najłatwiejszą możliwość – dodał Ferenc. 

Szkoła muzyczna też nie powstanie

Przypomniał także, że już przez wnioski o zwroty należało w ostatnim czasie zawiesić remont parku przy ul. Rycerskiej czy budowę basenu solankowego przy Szpitalu Miejskim.

Prezydent Rzeszowa przypomniał również, że przez 17 lat, odkąd rządzi miastem, tylko raz w rękach miasta w takich sytuacjach pozostał teren. – 90 proc. spraw związanych ze zwrotem działek kończy się na korzyść prywatnego właściciela – twierdzi Tadeusz Ferenc. 

To oznacza także, że ratusz nie poparł wniosku Jolanty Kaźmierczak o zmianę lokalizacji lodowiska oraz przestało się mówić o budowie szkoły muzycznej, którą pomimo protestów rodziców, prezydent Rzeszowa widział na działkach właśnie przy ul. Wyspiańskiego. 

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

 

 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: