Zdjęcie: Policja.pl
Reklama

Dwa zarzuty usiłowania gwałtu oraz kierowania gróźb karalnych i naruszenia nietykalności cielesnej postawiła prokuratura 21-letniemu Kamilowi T. z Rzeszowa. Mężczyzna w niedzielę zaatakował dwie kobiety, sam się też przyznał do innego zdarzenia.

W środę Sąd Rejonowy w Rzeszowie podejmie decyzję, czy Kamil T. trafi do aresztu na trzy miesiące. Wnioskuje o to rzeszowska Prokuratura Rejonowa, która postawiła 21-latkowi trzy zarzuty. Młody mężczyzna do wszystkiego się przyznał.

Kamil T. został zatrzymany w niedzielę (3 kwietnia). – W ciągu jednej godziny zaatakował w Rzeszowie dwie młode kobiety – mówi Dorota Sokołowska-Mach, wiceszefowa rzeszowskiej prokuratury.

Oba zdarzenia miały miejsce między godz. 21:00 a 22:00. Do ostatniego doszło w okolicach ul. Reja. Dwudziestokilkuletnia kobieta szła do pracy na 22:00. W okolicach swojej firmy została zaatakowana przez nieznanego mężczyznę.

– Napastnik złapał ją za usta. Powiedział kobiecie, że chce seksu. Zaczął ją ciągnąć w swoją stroną i obmacywać w miejsca intymne – opowiada prokurator Sokołowska-Mach.

Chciał seksu

Zaatakowana kobieta zaczęła się bronić, podrapała napastnika, udało jej się wyrwać. Kobieta pobiegła do swojej firmy, gdzie o zdarzeniu opowiedziała swoim kolegom z pracy. Jeden z nich wsiadł do auta z kobietą i oboje zaczęli szukać sprawcy usiłowania gwałtu.

Kobieta zapamiętała, w którą stronę poszedł napastnik. Udało się go dogonić. Kolega napadniętej mieszkanki Rzeszowa zatrzymał niedoszłego gwałciciela i powiadomił policję.

Gdy funkcjonariusze przyjechali po mężczyznę, w tym samym czasie do rzeszowskiej komendy zgłosiła się druga młoda kobieta, która opowiedziała, że ok. godz. 21:00 została napadnięta przez nieznanego sprawcę przy ul. Króla Augusta.

Jak się okazało kobieta została zaatakowana przez tego samego mężczyznę, co pokrzywdzona w okolicach ul. Reja. Na ul. Króla Augusta Kamil T. szedł za kobietą, potem ją wyprzedził, cały czas się jej przyglądał, odwracał i w końcu stanął. Złapał kobietę, zaciągnął ją w krzaki i zaczął kobiecie ściągać legginsy.

– Kobieta się broniła, zaczęła kopać napastnika. Udało się jej się uciec. Kobiety z obu napadów rozpoznały mężczyznę w trakcie okazania sprawcy – twierdzi Dorota Sokołowska-Mach.

Atak na pl. Wolności

W trakcie przesłuchania, Kamil T. sam się przyznał jeszcze do jednego ataku na kobietę – 1 kwietnia także w Rzeszowie. Wtedy młoda kobieta została zaatakowana na placu Wolności. Policja szybko tę informację sprawdziła. Rzeczywiście tego dnia zgłosiła się do niej pokrzywdzona. Funkcjonariuszom opowiedziała, że nieznany sprawca ciągnął ją w kierunku targu i groził, że ją zabije.

– W tym przypadku nie doszło do żadnych czynności seksualnych. Kobiecie pomocy udzielili dwaj obcy mężczyźni. Sprawca się spłoszył. Ta kobieta nie była w stanie rozpoznać napastnika, ale jeden z mężczyzn, który udzielił jej pomocy, rozpoznał sprawcę. Kamilowi T. postawiliśmy dwa zarzuty usiłowania gwałtu i jeden dotyczący kierowania gróźb karalnych oraz naruszenia nietykalności cielesnej – mówi prokurator Sokołowska-Mach.

Prokuratura wysłała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 21-latka na trzy miesiące. Mężczyzna nie był dotychczas znanych organom ścigania. Wiadomo, że mieszkał z babcią, miał kłopoty z rodzicami, przebywał też w ośrodku specjalnym.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: