Reklama

Do końca pierwszego kwartału 2016 r. we wszystkich powiatach na Podkarpaciu mają powstać struktury .Nowoczesnej Ryszarda Petru. – Nie chcemy „spadochroniarzy” – mówią wojewódzcy liderzy partii.

– Jest tego tak dużo… – odpowiedział Mirosław Nowak, wybrany na początku grudnia na lidera .Nowoczesnej na Podkarpaciu, gdy w czwartek został zapytany, ile osób w województwie wypełniło już deklarację, że chce działać w partii Ryszarda Petru.

Żadne liczby jednak nie padły, bo lokalne władze .Nowoczesnej twierdzą, że deklaracje zbierane są przez różne ośrodki i jeszcze trudno oszacować ich ilość.

– Tych deklaracji jest ogrom – mówi Nowak.  – Nie ma dnia, żeby do nas nie wpływały nowe. Zainteresowanie .Nowoczesną jest większe niż nasze prognozy – twierdzi Krzysztof Grzebyk, sekretarz podkarpackiej .Nowoczesnej.

– Im wyższe mamy sondaże, tym ludzie uwierzyli, że jesteśmy realną alternatywą dla tego, co do tej pory działo się w Polsce. Bardzo dbamy, aby ludzie, którzy trafiają do .Nowoczesnej rzeczywiście reprezentowali… No właśnie: pytanie, który sort? – żartował Nowak.

Nawiązywał do ostatnich wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS, który mówił m.in. o „najgorszym sorcie Polaków”. – My staramy się Polaków nie dzielić – mówił Mirosław Nowak.

Bez posła, ale w zarządzie

Żaden z podkarpackich kandydatów .Nowoczesnej nie wszedł do parlamentu. Nowak startował z pierwszego miejsca rzeszowskiej listy, kampanię prowadził na szeroką skalę, nic to jednak nie dało. Ale Nowak się nie zraził. W partii pozostał, kieruje nią na Podkarpaciu, ostatnio został nawet członkiem zarządu krajowego .Nowoczesnej.

– Mamy tam ważną osobę i silną reprezentację – podkreśla Krzysztof Grzebyk.

Ryszard Petru wyrasta na lidera sejmowej opozycji. .Nowoczesna ma coraz lepsze sondaże, wyprzedza PO, a w jednym sondażu pokonała już PiS. W Sejmie krążą dowcipy, że choć Petru ma trzy mieszkania, to mieszka w telewizji, bo całymi dniami widać go w TV.

Podkarpaccy działacze .Nowoczesnej, widząc rosnące sondaże partii, poczuli wiatr w żagle. Na początku grudnia podczas pierwszej konwencji regionalnej wybrali 9-osobowy zarząd i komisję rewizyjną.

– Powstają pierwsze koła. Zgłaszają się do nas osoby zarówno młode, ale także przedsiębiorcy. Większe zainteresowanie nami jest w miastach, ale dostajemy deklaracje także z mniejszych ośrodków – mówi Grzebyk.

Zatrzymać psucie państwa

Liderzy .Nowoczesnej zapowiedzieli, że do końca pierwszego kwartału 2016 r. chcą zakończyć budowanie struktur partyjnych we wszystkich powiatach na Podkarpaciu.  – To nasz absolutny priorytet – twierdzi Mirosław Nowak.

– A potem iść sukcesywnie dalej. Jeśli zainteresowanie .Nowoczesną będzie się utrzymywać, to mamy ambicje być w każdej gminie na Podkarpaciu – mówi Krzysztof Grzebyk.

– Ważne jest to, żebyśmy mieli mocne struktury, na tyle prężne, by w kolejnych wyborach, kto wie, kiedy będą przy obecnej sytuacji w kraju, żebyśmy byli gotowi w każdej chwili kandydować i przedstawić swoją ofertę. Na Podkarpaciu i w całym kraju chcemy być główną siłą opozycyjną – mówi o planach Nowak.

Lider podkarpackiej .Nowoczesnej uważa, że teraz to na ich barkach coraz bardziej „spoczywa ciężar przeciwstawiania się” temu, co się dzieje w Sejmie.

– Nikt dzisiaj poważnie myślący, któremu na sercu leży dobro kraju, nie może powiedzieć, że polityka go nie dotyczy. Te czasy się już skończyły. Dzisiaj, niestety, polityka dotyka nas wszystkich, a może dotknąć jeszcze bardziej. To nam zafundowali obecnie rządzący. Trzeba zatrzymać to psucie państwa – powiedział Mirosław Nowak.

.Nowoczesna, by być ważnym graczem na scenie politycznej, szczególnie na Podkarpaciu, gdzie nie ma ani jednego posła, musi najpierw zbudować mocne struktury.

Nie „na hurra”

W czwartek liderzy partii byli pytani, czy nie obawiają się, że za chwilę masowo będą chcieli się do nich zapisywać działacze Platformy Obywatelskiej, jak ci poczują, że PO tonie.

– Po ostatnich wyborach kilka partii wyszło mocno poobijanych. Ich działacze szukają miejsca. Nie mówimy im, że będziemy wszystkich przyjmować, ale też dotychczasowa działalność publiczna nie jest obciążająca. Będziemy się każdemu indywidualnie przyglądać – tłumaczy Nowak.

Jego zdaniem jeżeli będą jakieś polityczne transfery, to „na pewno nie będą gremialne przejścia”.

– Od początku pilnowaliśmy, żeby to nie byli tzw. spadochroniarze, tacy, którzy byli w 5-6 partiach i teraz szukają szczęścia w kolejnej tylko dlatego, że mamy wysokie słupki  sondażowe. Chodzi nam o ludzi, którzy rzeczywiście popierają nasz program – mówi Mirosław Nowak.

– Do tego niekaralność, rekomendacja przez aktualnego członka partii to warunki wstąpienia do .Nowoczesnej. Nie chcemy formuły: „Na hurra”. Chcemy żeby do nas przychodziły osoby opiniotwórcze, znane w swoich środowiskach, które nie będą się bały podjąć tego ryzyka – powiedział Krzysztof Grzebyk.

– Liczymy również na osoby, które do polityki wchodzą po raz pierwszy, a osiągnęły sukces w życiu prywatnym i zawodowym – dodał Nowak.

(kaw)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

6 KOMENTARZE

  1. Panie Nowak opowiadasz Pan brednie, które nie trzymają się kupy nie mówiąc już o logice. Po pierwsze już przyjęliście największego SPADOCHRONIARZA jakim jest Tadeusz Ferenc. Chłop już był wszędzie a teraz w Nowoczesnej robi karierę i faktycznie jest opiniotwórczy bo opinię o nim mieszkańcy kolejny raz wyrazili w wyborach do Senatu. Po drugie to co mi z tego i dla regionu, że jest Pan w Zarządzie Krajowym skoro to dotyczy funkcjonowania partii. Powinien Pan podać się do dymisji bo ani Pan ani inny kandydat z Pańskiej partii nie dostał się do Sejmu. To nic, że kampania była ale niestety nieskuteczna a to oznacza, że jest Pan słabym i nieskutecznym organizatorem. I po trzecie te bajery o ilościach deklaracji tylko potwierdzają Pański brak organizacji. Śmiało można powiedzieć, że idziecie szerokim frontem i jest Was tyle, że deklaracje przynależności do partii można zostawić w „różnych ośrodkach”. Nawet w Kiosku Ruchu!

  2. Pan Nowak mija się z prawdą. Nie ma struktur lokalnych przynajmniej w Rzeszowie. Proponuję zaangażowanie się w Nowoczesną osobom które startowały z list PO. To tak jak w ruchu Kukiza nie są w stanie tego ogarnąć, za dwa lata skończą jak Palikot.

  3. Pan przewodniczący zapomniał się przedstawić jako były główny doradca poseł Krystyny Skowrońskiej częsty gość w biurze PO proponuję nieco więcej powsciagliwosci.

Comments are closed.