Zdjęcie: Pixabay

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie ma jeszcze raz sprawę rozpoznać – orzekł we wtorek Naczelny Sąd Administracyjny. To może być sztuka dla sztuki. 

To interesujący wyrok biorąc pod uwagę okoliczności, jakie towarzyszyły ponad hektarowej działce na Drabiniance (u zbiegu ulic Granicznej i Zielonej), na której jeszcze w ubiegłym roku była planowana budowa nowego Sądu Okręgowego w Rzeszowie. 

Budowę sądu na Drabiniance zaskarżyło nieznane szerzej stowarzyszenie Obywatelski Rzeszów. Sprawę rozpoznawał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie. Wyrok niekorzystny wówczas dla miasta zapadł 20 maja 2021 roku.

Stało się to trzy tygodnie po tym, gdy ogłoszono przetarg na wyłonienie wykonawcy inwestycji. A przetarg ogłaszano w trakcie trwającej kampanii wyborczej na prezydenta Rzeszowa. Budowę nowego sądu firmował Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

Warchoł był wtedy kandydatem na prezydenta miasta, wspierał go były gospodarz Tadeusz Ferenc. Budowa sądu na Drabiniance była jedną z wyborczych obietnic Warchoła. Po wyborach cały plan runął, bo prezydentem został Konrad Fijołek, kandydat opozycji.

NSA anuluje wyrok NSA

A Fijołkowi pomysł budowy sądu na Drabiniance się nie spodobał, on uważa, że lepszym miejscem jest działka przy ulicy Dołowej, na terenach po byłym targowisku, gdzie obowiązuje plan „Temida” sprzed 20 lat, zakładający budowę tam budynków użyteczności publicznej. 

I do spełnienia planu „Temida” teraz miasto dąży, bo ma ekspertyzy, z których wynika, że działka na Dołowej nie jest skażona.  Z Sądem Okręgowym w Rzeszowie zaczęły się negocjacje odnośnie anulowania darowizn działek pod budowę sądu na Drabiniance. 

Tymczasem wyrok WSA, kwestionujący budowę sądu w rejonie ulic Granicznej i Zielonej, został zaskarżony przez kierownictwo rzeszowskiego SO. Skargę przez wiele miesięcy rozpoznawał Naczelny Sąd Administracyjny. I wyrok wydał we wtorek, 15 listopada.

– Wyrok WSA w Rzeszowie został uchylony i sprawę przekazano do ponownego rozpoznania przez WSA – usłyszeliśmy w środę w NSA. Uzasadnienia na razie nie znamy (powstanie na piśmie zapewne za parę tygodni), wyrok zapadł też na posiedzeniu niejawnym. 

Miasto: Dołowa jest lepsza 

Co w praktyce oznacza wyrok NSA? Czy pomysł przeniesienia budowy na Dołową zostanie zablokowany i wróci plan z Drabinianką? Miasto twierdzi, że nie. Prezydent Fijołek na najlepsze miejsce dla sądu nadal wskazuje działkę objętą planem „Temida”. 

– Przygotowujemy się do podpisania aktu notarialnego związanego z anulowaniem darowizny działki na Drabiniance – mówi Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. Na anulowanie darowizny zgodzili się miejscy radni podczas październikowej sesji rady

To oznacza, że kolejny wyrok, nawet jeśli potwierdziłby słuszność budowy sądu na Drabiniance, nie odkręci przyjętej obecnie przez miasto koncepcji – sąd tak, ale na Dołowej, blisko siedziby sądu rejonowego przy ulicy Kustronia.

Teoretycznie to Sąd Okręgowy w Rzeszowie, który odpowiadałby za budowę nowego gmachu, mógłby mieć podstawę do realizacji wizji sprzed roku. Tak się raczej nie stanie, bo przedstawiciele sądu też uważają, że Dołowa jest dużo lepszym miejscem dla sądu. 

Po wszystkim pozostaną więc tylko powyborcze wspomnienia. – Sprawiedliwość przyznała rację mnie i byłemu prezydentowi Ferencowi. Wyrok WSA w Rzeszowie był wymierzony przeciwko mnie, aby mi zaszkodzić w kampanii – uważa dziś Marcin Warchoł.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama