Zdjęcie: Tomasz Zarzecki / Rzeszów News
Reklama

Chociaż jedna jaskółka wiosny nie czyni, to jeden zwrot działki właścicielowi może spowodować, że Park Sybiraków w Rzeszowie zostanie zabudowany. Radni zgodzili się na przyspieszenie uchwalenia planu, który ma chronić park przed architektoniczną „wolną amerykanką”.

Decyzja w tej sprawie zapadła na wtorkowej sesji Rady Miasta Rzeszowa. Przyspieszenie uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego dla Parku Sybiraków, który znajduje się na osiedlu Andersa, to inicjatywa radnego PiS Roberta Kultysa.

Kultysa, z zawodu architekta, zaniepokoiło to, że jeden z dawnych właścicieli działek wchodzących w skład parku odzyskał je na drodze administracyjnej. Cztery podobne wnioski rozpatrzono negatywnie, ale dawni właściciele mogą się jeszcze odwoływać do sądu.

Aby uniknąć sytuacji, że miasto zwróci połowę terenu 10-hektarowego Parku Sybiraków i jego właściciele wybudują sobie na swoich gruntach, co im się wymarzy, Robert Kultys uznał, że na taki scenariusz nie można pozwolić.

Szczególnie, że miasto nadal chce utrzymać rekreacyjną funkcję parku. Już w 2015 r. ratusz ogłosił, że chce wybudować w nim scenę plenerową, fontannę, place zabaw, ścieżki, zamontować ławki i zadbać o nasadzenia roślinne. Na początek miasto planowało wydać 400 tys. zł, a w dalszej perspektywie nawet milion złotych.

Inwestycje wstrzymano, gdy się okazało, że dawni właściciele działek, z których zostali wywłaszczeni w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, wystąpili o zwrot gruntów. Podstawą roszczeń był to, że cel wywłaszczenia nie został dotychczas zrealizowany. Na tych działkach miało powstać osiedle, szkoła, a także inwestycje związane z rekreacją.

Robert Kultys uważa, że choć większość dawnych właścicieli działek przegrało batalię o ich zwrot, to nie ma gwarancji, że sąd docelowo nie przyzna im racji. Ten scenariusz jest bardzo możliwy, co może oznaczać w praktyce, że właściciele działek mogliby wybudować w parku każde szkaradztwo pod dowolną działalność.

Aby do tego nie dopuścić – według Kultysa – powinno się przyspieszyć uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego, który zablokuje architektoniczne szaleństwo. Plan bowiem jasno mówi, jaka działalność może być prowadzona na danym terenie, a ich właściciele są zobligowaniu do jego przestrzegania.

– Dziś trudno nam jednoznacznie przewidzieć, jak sąd zadecyduje. Chciałbym wierzyć, że te działki nie zostaną zwrócone, ale nikt z nas nie jest w stanie zagwarantować, jaka będzie decyzja sadu – mówi Robert Kultys.

Na wtorkowej sesję trafił projekt uchwały mówiącej o wyrażeniu zgody na przyspieszenie prac nad stworzeniem planu zagospodarowania przestrzennego dla Parku Sybiraków.

– Jedną drogą, aby zabezpieczyć park przed zabudową przez przyszłych właścicieli, jest uchwalenie planu zagospodarowania z przeznaczeniem na zieleń – twierdzi Kultys.

Obaw, że park zmieni swoją funkcję nie mieli radni proprezydenckiego klubu Rozwoju Rzeszowa. Konrad Fijołek uważa, że w tej sprawie nie ma co wpadać w panikę. Jolanta Kaźmierczak z Platformy Obywatelskiej zauważyła z kolei, że poza Parkiem Papieskim, w Rzeszowie nie powstał żaden inny plan, mimo próśb mieszkańców, którzy chcą, by w mieście było więcej terenów zielonych.

Ostatecznie 20 radnych zagłosowało za tym, by prace nad stworzeniem planu także dla Parku Sybiraków zostały przyspieszone. 

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.