Fot. Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News. Na zdjęciu Konrad Fijołek i Tadeusz Ferenc

– Pokazał nam wszystkim, i całej Polsce, czym jest bezgraniczne oddanie własnemu miastu – tak Konrad Fijołek, prezydent Rzeszowa, wspomina zmarłego Tadeusza Ferenca, byłego gospodarza miasta. 

Tadeusz Ferenc zmarł 27 sierpnia 2022 roku w wieku 82 lat. Prezydentem Rzeszowa był w latach 2002-2021. Jego następca, Konrad Fijołek, dla Rzeszów News wspomina byłego gospodarza stolicy Podkarpacia. 

Wielka ofiarność 

Prezydenta Tadeusza Ferenca, który wtedy był prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej „Nowe Miasto”, poznałem jako 19-letni chłopak, rozpoczynający swoją społeczną działalność. Już wtedy słynął z miana dobrego gospodarza, który największe rzeszowskie osiedle czynił najładniejszym w mieście.

Trzy lata później, w 1998 roku, startowaliśmy razem do Rady Miasta Rzeszowa. Radny Tadeusz Ferenc ubiegający się o reelekcję oraz ja, młody pretendent do mandatu radnego, chłopak także z Nowego Miasta. Tadeusz Ferenc zdobył najlepszy wynik w Rzeszowie, ja zająłem miejsce „pierwszego rezerwowego”. Odtąd współpracowaliśmy jednak na tyle ściśle, że w 2001 roku byłem jednym z członków sztabu w wyborach Tadeusza Ferenca do Sejmu RP.

Tadeusz Ferenc zdobył mandat poselski z 28. miejsca na liście, co było chyba rekordem w skali kraju. Zaś ja, na mocy ordynacji wyborczej, zająłem miejsce Tadeusza Ferenca w Radzie Miasta.

Współpracowałem przez ten czas z posłem Ferencem i obserwowałem wielką ofiarność w jego pracy na rzecz mieszkańców m.in. w zakresie obrony obywateli przed wzrostem opłat za energię. Mimo, że z sukcesami, to jednak widać było, że praca w parlamencie, dla niego lubiącego bezpośrednią sprawczość, była męczarnią.

Determinacja i wola walki 

W 2002 roku nowa ustawa o bezpośrednich wyborach prezydentów miast stała się jakby specjalnie napisaną pod niego. Od razu podjął decyzję o starcie i zorganizował sztab wyborczy, którego byłem częścią.

Formuła bezpośrednich wyborów – jak wspomniałem – była idealna dla, już wtedy, niezwykle popularnego prezesa spółdzielni na tyle, by w drugiej turze pokonać dotychczas urzędującego prezydenta Andrzeja Szlachtę.

Pamiętam te emocje i niesamowitą radość, a także wielką odpowiedzialność, spadającą na Jego barki. W radzie miasta nasz zespół uzbierał, kruchą jednogłosową większość. Dość szybko ją utraciliśmy za sprawą klubowych „wędrówek” radnych. I może to dobrze, bo wtedy mogła ujawnić się niesamowita determinacja i wola walki w dążeniu do celu.

Mimo braku większości, Tadeusz Ferenc i tak większość pomysłów i projektów doprowadził do skutku. Niektóre, np. przekazanie marszałkowi budynku internatu przy ul Cieplińskiego na siedzibę samorządu województwa przeforsował za szóstym (!) razem. Podobnie z terenem po przeciwnej stronie. Dziś to jeden z najbardziej centrotwórczy i wizytówkowy sektor miasta.

„Robota ma się robić” 

Pierwsza kadencja rządów Tadeusza Ferenca to czas, kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej. To także ogromne wyzwanie dla samorządów, w tym Rzeszowa, by umieć sięgnąć po fundusze europejskie. I to chyba jeden z pierwszych najważniejszych wyróżników działań Tadeusza Ferenca, który potrafił stworzyć jeden z najlepszych w Polsce zespołów ds. pozyskiwania funduszy zewnętrznych na czele ze wspaniałą Stanisławą Bęben.

Wiele polskich miast przegapiło ten ważny moment, ale tu po raz kolejny Tadeusz Ferenc wykazał się zmysłem gospodarza. Rzeszów, wkrótce mógł cieszyć się modernizacją niemal wszystkich ówcześnie kluczowych arterii drogowych w mieście. 

Drogi oraz infrastruktura podziemna stały się bazą dalszego rozwoju miasta.

Kolejne przykłady niezachwianej determinacji to modernizacja Rynku, i niemal zmuszenie inwestorów prywatnych do zabudowy „dziury Barana”, zdecydowana poprawa estetyki miasta w wielu elewacji budynków i pasów zieleni. I ciągły pęd w tej pracy, i ciągłe narzucanie tempa. Słynne Jego słowa: „Robota ma się robić, a tempo musi być pierońskie” – stały się niemal rzeszowskim przysłowiem.

I kolejna najsłynniejsza anegdota – o ulubionych ptakach Ferenca, czyli żurawiach (budowalnych oczywiście).

Uniknąć prawego sierpowego 

Następnie pojawiła się chyba najważniejsza idea epoki Tadeusza Ferenca – powiększenie terytorialne Rzeszowa. Miasta wtedy już w ponad 80 procentach zurbanizowanego i bezwzględnie potrzebującego nowych terenów. Stał się krajowym prekursorem w tym obszarze rozwoju miast, dotąd bowiem dla włodarzy samorządowych nowe tereny zawsze oznacza nowe wydatki budżetowe i nowe problemy.

Ale Tadeusz Ferenc wręcz uwielbiał szukać nowych wyzwań i problemów. Uwielbiał się z nimi mierzyć i je pokonywać. Zresztą, ta sportowa natura i nomenklatura towarzyszyła mu niemal zawsze. Często podczas naszych wspólnych ustaleń przed radą miasta powtarzał: „Sesja, to jak mecz, pojedynek bokserski. Jeśli się zawahasz i wyprowadzisz pierwszy lewego prostego, to rywal zaraz znokautuje cię prawym sierpowym”. 

I jeszcze jedno sportowe powiedzenie (z Jego ulubionej dyscypliny – piłki nożnej), niezbędne jeśli chce się osiągnąć zakładane cele: „Jeśli przeciwnik podstawia ci nogę w meczu, trzeba go drasnąć lekko korkiem po goleniu. Nabierze respektu”

Mimo twardego charakteru i powyższych przykładów języka rywalizacji, potrafił współpracować i być niezwykłym dyplomatą. Przez tych ponad 18 lat Tadeusz Ferenc i nasza drużyna, współpracowała z wieloma ugrupowaniami i rządami, bo dla Prezydenta Ferenca jedyną partią, której był bezwzględnie oddany, to był Rzeszów. I pokazał nam wszystkim, i całej Polsce, czym jest bezgraniczne oddanie własnemu miastu.

Jesteśmy dumni z miasta

Na przełomie czwartej i piątej kadencji Tadeusza Ferenca w Ratuszu, widząc nadal nieoszczędzającego się w pracy Prezydenta, pozwoliłem sobie zaproponować, żeby trochę zwolnił i więcej spraw delegował na współpracowników i swoich zastępców. I żeby Pan Prezydent pilnował spraw strategicznych. A on w swoim stylu odparował: „Zwariowałeś! Ja nie potrafię inaczej, muszę przypilnować zarówno krzywo położonego krawężnika, jak i spraw strategicznych”.

I taki był zawsze. Niemal morderczo wymagający od siebie i pracowników. Jednocześnie był niezwykle wrażliwy na krzywdę ludzką. Znam wiele osób, którym pomagał w nieoficjalny sposób. Np. dzwonił do lekarzy z prośbą o pomoc w ratowaniu zdrowia lub jeśli w ramach obowiązującego prawa i ustroju samorządowego nie dało się pomóc komuś z pieniędzy publicznych, po prostu sięgał do kieszeni i wyciągał potrzebujących z materialnej opresji. Wspierał artystów, ludzi zdolnych, stowarzyszenia i fundacje.

Przez cały ten czas powtarzał niezmiennie, że sukces Rzeszowa to zasługa pracowitości i przedsiębiorczości Rzeszowian. Ale ja uważam, że największy sukces Prezydenta Tadeusza Ferenca, to fakt, że dziś mieszkańcy Rzeszowa są dumni ze swojego miasta.

Konrad Fijołek, Prezydent Rzeszowa

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama