Reklama

Drogowcy zastanawiają się nad sposobami, które mają wyróżnić progi zwalniające w Rzeszowie. Tak, aby nie zaskakiwały kierowców w nocy.

Progi zwalniające, nazywane potocznie „leżącymi policjantami” przeważnie są szerokie, zbudowane z kostki brukowej, ale są też wąskie przymocowane do jezdni, a także tzw. progi wyspowe montowane w miejscach, gdzie jeżdżą autobusy.

Progi mają zwiększać bezpieczeństwo na drodze. Kierowcy muszą zdjąć nogę z gazu, żeby bezpiecznie ominąć przeszkodę. Problem jest jednak taki, że szczególnie w nocy progi zwalniające nie są dobrze widoczne. Przy dużej prędkości można uszkodzić samochód, a nawet wpaść w poślizg, gdy nawierzchnia jest śliska.

Białe paski? Co to ma być?

Na problem źle oznakowanych progów w Rzeszowie kilka dni temu zwrócił uwagę swoim urzędnikom prezydent Tadeusz Ferenc. O ciemnoczerwonych, żółto-czarnych, czy szarych progach ostrzegają znaki pionowe, które można przegapić.

– Ile razy nadzialiście się na progi zwalniające w nocy? Ja kilka razy. Odblaskowe proszę mi zrobić. A nie takie białe paski – zarządził Ferenc. Białe pasy ostrzegają kierowców, że zbliżają się do progu, ale według prezydenta nie do końca się sprawdzają.

Ferenc mówi, że na progi „nadział” się ostatnio na ul. Kardynała Karola Wojtyły i ul. Kasprowicza. – Na pewno też wielu innych kierowców. Jak jeździsz służbowym autem, to nie szkoda, a prywatnego już tak. O tym problemie piszą dziennikarze i mają 100 proc. racji – uważa prezydent Rzeszowa.

Dotychczasowe rozwiązania, jak malowanie farbą, naklejanie na progach odblasków lub montowanie w nich światełek, nie sprawdzają się odpowiednio, szczególnie gdy w zimie spadnie śnieg i ulica jeszcze nie zostanie odśnieżona.

– Szukamy odpowiednich rozwiązań, żeby oznakowanie progów zwalniających spowodowało ich widoczność. Jakieś taśmy naklejać, czy malować? To się ściera. Zobaczymy, co się na rynku pojawi, bo specjalnych progów z dodatkami nie widzieliśmy – mówi Piotr Magdoń, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie.

Podnoszą przejścia dla pieszych

Drogowcy nie tylko mają poprawić widoczność progów zwalniających, ale także poprawić bezpieczeństwo pieszych. W Rzeszowie zaczęły się pojawić pierwsze przejścia dla pieszych, wybudowane na wysokość chodnika. Takie przejścia pełnią rolę progu zwalniającego dla kierowców. Pierwsze tego typu przejście wybudowano na os. Nowe Miasto.

MZD typuje ulice w Rzeszowie, na których pojawią się następne podniesione przejścia dla pieszych.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

1 KOMENTARZ

  1. Szkoda że naczelny wizjoner stolicy imitacji, prezes SM Nowe Miasto, poseł z Drabinianki, mieszkaniec ul. Kwiatkowskiego, członek PZPR i SLD, jaśnie nam panujący od 12 lat, spalinowy car Tadeusz Ferenc nie chadza po “swoim” mieście piechotą i nie jeździ po nim rowerem… 🙁

Comments are closed.