Reklama

Regionalne produkty spożywcze z certyfikatami: wiejskie sery, kiełbasy, chleb na kapuście wypiekany, czekoladowe obcęgi i rękodzieło artystyczne – to część artykułów, które licznie przyciągają mieszkańców na rzeszowski Jarmark Bożonarodzeniowy. Otwarty będzie do 20 grudnia.

[Not a valid template]

 

Świąteczne Miasteczko na rzeszowskim Rynku z towarzyszącym mu Jarmarkiem Bożonarodzeniowym zostało otwarte w piątek. Wpisuje się w tradycję jarmarków, która sięga średniowiecza.

– To całkiem przyjemna tradycja. Można zobaczyć, skosztować produkty, które na co dzień trudno znaleźć w galeriach handlowych – mówiła około 50-letnia pani Janina, jedna z pierwszych osób, które przyszły na Jarmark. – I ludzie są bardziej uśmiechnięci, niż na co dzień – dodawała.

Niemcy kochają jarmarki przedświąteczne. Co roku jest ich prawie 100 w całym kraju. Początkowo organizowano je w jeden dzień, jednak z upływem czasu, pojawiało się więcej wystawców. Dodawano też wydarzenia towarzyszące. W Polsce jarmarki nie są tak popularne, jak u zachodnich sąsiadów, ale także przyciągają ciekawskich.

Stoiska Jarmarku Bożonarodzeniowego w Rzeszowie będą otwarte codziennie – do 20 grudnia, od godz. 10:00 do 18:00. W każdy weekend od 15:00 do 18:00 będą także atrakcje na scenie Rynku. Szczegółowy program możecie sprawdzić TUTAJ.

Co kupisz na rzeszowskim Jarmarku?

Tradycyjne niemieckie jarmarki przedświąteczne oferowały kupującym wszystko, co potrzebne jest do zorganizowania Świąt Bożego Narodzenia. Rzeszowski jarmark jeszcze nie rozrósł się na tyle, by móc dorównywać do tradycji niemieckich fascynatów. Na Rynku stoi 20 domków, w których swoje produkty oferować będzie wymiennie 26 wystawców.

Jednak produkty, które oferują sprzedawcy są wyjątkowe, bo ręcznie robione, ekologicznie wytwarzane i z certyfikatami. Często wyglądają niepozornie, jak np. czekoladowy zestaw narzędzi, w którym można rozkoszować się kombinerkami lub młotkiem w rzeczywistych rozmiarach. Kupić tu też można podkowę, albo miecz, oczywiście z czekolady.

– O, to narzędzia czekoladowe? Super! Mogłoby być napisane, że to z czekolady, bo tak myślałam, że zardzewiałe – mówiła podekscytowana starsza pani.

Nieco dalej dwie dziewczyny stwierdziły, że złożą się i kupią czekoladowy zestaw narzędzi dla swojego taty na prezent pod choinkę. Ceny czekoladowych narzędzi zaczynają się od 20 zł.

Żurawineczka na wieczór

Kiedy zimno na zewnątrz, zainteresowanie wzbudzają zawsze stragany z jedzeniem, chociażby kiełbasy, pieczywo lub podgrzewane sery wiejskie.

– Oscypki? To do degustacji? – zaczepił sprzedawczynię roześmiany pan.

– Do kupienia – stwierdziła sprzedawczyni.

– To na pewno tu przyjdę – zapewnił, odchodząc do następnego domku.

Produkty sprzedawane na straganach Rynku nie są zwyczajne. Na przykład okrągły wiejski chleb pieczony na liściu kapusty wzbudza zainteresowanie.

– Podczas wypiekania przechodzi aromatem kapusty dając w ten sposób niepowtarzalny swojski smak – sprzedawczyni wyjaśnia wyjątkowość chleba. – A na spodzie ma odbitkę liścia – dodaje.

Jeśli zmarzniemy za bardzo, to najlepiej rozgrzać się nalewką oferowaną w różnych smakach w cenie od 16 zł.

– Żurawineczka? To wieczorkiem, wieczorkiem, jak będziemy stać przy koksie – rzucił przechodząc około 20-letni mężczyzna.

Można też zatroszczyć się o wygląd włosów, paznokci i ogólnie poprawić kondycję ciała kupując większą lub mniejszą buteleczkę oleju lnianego z pierwszego tłoczenia na zimno. Albo już przerobiony produkt w postaci szamponu lub płynu do kąpieli.

Szmaciane lalki

Jak na Jarmark Bożonarodzeniowy przystało, nie zabrakło też ręcznie robionych aniołów i innych bibelotów, takich jak eleganckie drewniane pudełeczka z wygrawerowanymi życzeniami świątecznymi.

Wzrok przyciąga też stoisko ze szmacianymi lalkami. Kolorowe, uśmiechnięte, większe lub mniejsze laki można kupić od 15 zł. Na próżno szukać dwóch takich samych.

– Przypominają moją lalkę z dzieciństwa, którą zrobiła mi mama na drutach – mówię.

– Dużo ludzi mówi, że takie babcine – dodaje twórczyni, która sprawnie wywija igłą nawet przy stoisku. – Jestem duża, a bawię się lalkami – zadziornie stwierdza.

Co jeszcze można kupić i zobaczyć na rzeszowskim Jarmarku Bożonarodzeniowym? Koniecznie wybierzcie się koniecznie i zobaczcie sami, chociażby po to, by poczuć przez chwilę atmosferę dawnych przedwojennych jarmarków, na których można było kupić dosłownie wszystko.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

2 KOMENTARZE

  1. Byłem, widziałem. Ten jarmark to jakieś nieporozumienie niestety. Kilka chatek drewnianych i tyle. Sama idea spodobała mi się gdy tylko o niej usłyszałem, ale miałem przed oczami co roczny jarmark we Wrocławiu. To co zobaczyłem w Rzeszowie to jakaś pomyłka. Czy na prawdę tak trudno było zorganizować coś co przyciągnęło by całe rodziny z dziećmi? Wystarczyły by jak we Wrocku dwie małe karuzele, jedna kolejka – JAKAŚ ATRAKCJA. Czy organizatorom wydaje się, że zwabią ludzi na grzanego w mikrofali oscypka? albo stragan z szamponami?. PORAŻKA!

  2. Zamiast 10-18 jarmark powinien być otwarty w godz. 15-23, gdy ludzie są po pracy i chcieliby odpocząć w świątecznym klimacie. Żurawineczka na wieczór? Kupić i napić się po zamknięciu jarmarku? 😛

Comments are closed.