Reklama

Wzdłuż ulic Rzeszowa powinny być wyznaczone pasy rowerowe – uważa prezydent Tadeusz Ferenc. Drogowcy mają pomysł przeanalizować, a rowerzyści apelują do nich, by za roboty wzięli się z głową.

Pomysł wyznaczenia wzdłuż ulic Rzeszowa pasów rowerowych pojawił się na poniedziałkowym spotkaniu pracowników ratusza z prezydentem Tadeuszem Ferencem. Pas ma być wyznaczony po prawej stronie jezdni, tak aby oddzielić ruch pojazdów od pieszych. Przykładem takiego rozwiązania jest ulica ks. Jałowego.

– Mamy zrobić rozeznanie, czy na istniejących drogach istnieje możliwość wprowadzenia pasa dla rowerzystów – mówi Piotr Magdoń, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie.

– Sprawdzamy w terenie, czy nie ma studzienek na potencjalnych trasach, żeby nie zdarzyło się, że rowerzysta starając się ich uniknąć, wjedzie komuś pod koła itd. Trzeba zrobić rozeznanie, czy droga nadaje się do zastosowania na niej pasów rowerowych – tłumaczy Magdoń.

Pas na siłę wciśnięty

Ale rowerzyści uważają, że jeżeli drogowcy będą chcieli się wzorować na pasie rowerowym, który już jest na ul. ks. Jałowego, to życia cyklistom za bardzo się nie ułatwi. Stowarzyszenie Rowery.Rzeszow.pl uważa, że pas na tej ulicy to jeden z najbardziej niebezpiecznych punktów w Rzeszowie.

– To nie są pasy rowerowe tylko jakaś innowacja, chyba na skalę światową. Prawdziwy pas rowerowy musi mieć 1,5 m szerokości, żeby rowerzysta mógł się na nim zmieścić. A te na ul. ks. Jałowego są na siłę tam wciśnięte. W niektórych miejscach mają tylko 50 cm szerokości, a często kierownice w rowerze są szersze – mówi Daniel Kunysz, prezes Stowarzyszenia Rowery.Rzeszów.pl.

Rowerzystom na pasie przy ul. ks. Jałowego utrudniają życie źle zaparkowane auta, których zderzaki lub haki wystają na pas, co jeszcze bardziej skraca już niewielką przestrzeń do jazdy rowerem. Rowerzyści uważają, że kolejny problem to brak ciągłości pasów – zaczynają się i kończą przed każdym zjazdem, skrętem dla samochodów.

– To niebezpieczne, bo niewiadomo, kto ma pierwszeństwo: czy samochód, który skręca w prawo, czy rowerzysta, który jedzie prosto? – mówią rowerzyści.

Bezpieczeństwo to podstawa

Ich zdaniem drogowcy powinni brać odpowiedzialność za wypadki z udziałem rowerzystów właśnie w takich sytuacjach. Stowarzyszenie Rowery.Rzeszow.pl uważa, że pasy rowerowe w Rzeszowie powstają obecnie tylko po to, by ratusz mógł się pochwalić, że liczba kilometrów dróg rowerowych w mieście rośnie.

W Rzeszowie drogi rowerowe budowane są przy okazji remontów dróg. – Pasy rowerowe mają sens, ale tylko wtedy, gdy są zrobione zgodnie z przepisami. Fajnie, że taka koncepcja powstała, ale te pasy muszą być tak zrobione, żeby nie narażały życia i zdrowia rowerzystów na niebezpieczeństwo – stwierdził Daniel Kunysz.

Kilka miesięcy temu rowerzyści proponowali miastu, by jeden z takich pasów pojawił się na ul. Hetmańskiej. Drogowcy wtedy na takie rozwiązanie się nie zgodzili.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

3 KOMENTARZE

  1. Ścieżki rowerowe można robić bez wykupu prywatnej ziemi. Przy każdej ulicy pas drogowy. Własność miasta. Niech miasto buduje na swoim gruncie a nie zabiera ulice autom. Raz buspas teraz dla rowerzystów. Nie tędy droga

  2. Pasy namalowane na ulicy to najgorszy z możliwych pomysłów. Ja swojemu dziecku nie pozwole po nim jeżdzić bo to po prostu niebezpieczne przy takiej ilości aut. Jeśli ścieżki to tylko nowe oddzielone krawężnikiem od jezdni. Nawet tu na hetmańskiej można odkupić te 1.5 metra i zrobić to jak należy a nie na odpierdol.

Comments are closed.