Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

Burzliwy przebieg, spory metodologiczne, awaria systemu do głosowania oraz brakujący głos radnego, który udzielał wywiadu na korytarzu… Ostatecznie uchwała podnosząca stawki podatku od nieruchomości od 2027 roku przepadła wynikiem remisowym.

Przedstawiony przez władze Rzeszowa projekt uchwały zakładał urealnienie stawek podatku od nieruchomości od 1 stycznia 2027 roku o wskaźnik inflacyjny. Władze miasta planowały dzięki temu zwiększyć coroczne wpływy do budżetu z 218,74 mln zł do 224,48 mln zł, czyli o dodatkowe 5,74 mln zł.

Jak miała wyglądać podwyżka podatków od nieruchomości?

W praktyce właściciel 60-metrowego mieszkania zapłaciłby o 3 zł rocznie więcej (plus ewentualny podatek od udziału w gruncie), a właściciel domu o powierzchni 150 m² na 8-arowej działce – o 31,50 zł więcej. Największy ciężar podwyżki mieli jednak ponieść przedsiębiorcy. Podatek od budynków komercyjnych miał wzrosnąć z 35,36 zł do 36,49 zł za m², co przy hali o powierzchni 1000 m² oznaczało wzrost opłat o 1130 zł rocznie. Podatek od budynków firmowych miał wygenerować aż 3,73 mln zł z planowanej kwoty dodatkowych wpływów.

Starcie o finansowy „wirtualizm” i obciążenia mieszkańców

Dyskusja nad projektem od początku miała niezwykle dynamiczny przebieg. Władze miasta i skarbnik przekonywali, że maksymalne lub zbliżone do maksymalnych stawki są koniecznością, by utrzymać tempo inwestycji oraz płynność w czasach rosnących kosztów energii, paliw i usług komunalnych.

Przedstawiciele opozycji wskazywali jednak na konieczność szukania oszczędności najpierw w samym urzędzie i wydatkach bieżących.

– Gdy obciążamy dodatkowo naszych mieszkańców, życzyłbym sobie, żeby poszedł jasny komunikat: podejmujemy działania związane z konsolidacją finansów publicznych. Podwyżką podatków powinny towarzyszyć również działania po drugiej stronie tego bilansu, czyli szukanie oszczędności w wydatkach – argumentował wiceprzewodniczący Rady Miasta Jacek Strojny.

Zgłaszał również uwagi do metodologii planowania wieloletniej prognozy finansowej, zarzucając władzom miasta ręczne sterowanie parametrami i dodawanie „wirtualnych wydatków majątkowych”.

W podobnym tonie wypowiadał się radny Michał Wróbel.

– Mądrego włodarza poznać po tym, że podnosi podatki, bo to żadna filozofia jest, ale unika obciążeń dla swoich mieszkańców, szukając oszczędności przede wszystkim po swojej stronie – argumentował.

Prezydent Rzeszowa odpierał zarzuty o brak oszczędności, wskazując na optymalizację w oświacie, pomocy społecznej czy ograniczanie zużycia energii.

– Oszczędności, które my wygenerowaliśmy, są znacznie większe niż populistyczne hasełko, że obniżę sobie wynagrodzenie czy znajdę jednego pracownika mniej. My oszczędzamy na tym setki tysięcy – odpowiadał.

Przypomniał również, że Rzeszów specyficznie się rozwija i powiększył swój teren dwuipółkrotnie, co wymaga ogromnych nakładów na utrzymanie dróg, komunikacji miejskiej i infrastruktury.

Z kolei radny Aleksander Szala apelował o ulgi dla biznesu, proponując przyjęcie wskaźnika 2,7% zamiast proponowanego przez ratusz 3,2%: – Nie powinniśmy dobijać przedsiębiorstw albo utrudniać im funkcjonowania, na ile możemy należy im w tym pomagać.

Remis, awaria tabletu i walka o reasumpcję

Po odrzuceniu wniosku radnej Krystyny Wróblewskiej o ponowne skierowanie projektu do prac w komisji budżetowej, przewodniczący obrad Waldemar Szumny zarządził głosowanie nad uchwałą.

Wynik wywołany na tablicy wywołał konsternację na sali: 11 głosów “za”, 11 głosów “przeciw” oraz 2 głosujących wstrzymujących się. Oznaczało to, że uchwała nie uzyskała wymaganej większości i przepadła.

sesja rady głosowanie
Foto.: Screen YT

Zaraz po zamknięciu punktu na salę wszedł radny Mateusz Maciejczyk, który w czasie głosowania przebywał poza salą sesyjną. Okazało się, że próbował oddać głos za pomocą tabletu z korytarza, jednak system nie odświeżył aplikacji i jego głos „za” nie został zarejestrowany.

W ratuszu wybuchła awantura o reasumpcję głosowania. Radna Anna Woźniak-Kunicka złożyła formalny wniosek o powtórzenie procedury. – Pan radny nie opuścił sesji, był obecny na liście, głosował z tabletu. Brał udział w głosowaniach z korytarza również wcześniej – argumentowano ze strony zwolenników uchwały.

Opozycja stanowczo sprzeciwiła się takiemu rozwiązaniu.

– Pan radny był nieobecny na sali sesyjnej i w głosowaniu nie wziął udziału. Uszanujmy siebie i naszą pracę. Zaraz doprowadzimy do sytuacji, że radny przyjdzie po trzech godzinach i powie, że miał odrębne zdanie, bo głosował poza salą – ripostował radny Mateusz Szprka.

Powołana mecenas urzędu wydała opinię, według której reasumpcja jest prawnie uzasadniona ze względu na usterkę sprzętu. Jednak po burzliwej wymianie zdań i braku formalnej zgody na przegłosowanie samej reasumpcji, Przewodniczący Rady Miasta ogłosił przerwę. Ostatecznie do powtórzenia głosowania na tej sesji nie doszło, co oznacza, że projekt podwyżek podatków od nieruchomości na rok 2027 został w Rzeszowie odrzucony. (am)

Czytaj więcej:

PiS proponuje tańsze ogrzewanie, w Rzeszowie padły kwoty. “Polaków czeka najdroższa zima w historii”