Zdjęcie: Materiały Klubu Life House
Reklama

Właściciele rzeszowskiego klubu muzycznego Life House walczą o utrzymanie obiektu. Nie chcą, by został on zrównany z ziemią. Ratusz podtrzymuje jednak swój plan.

O tym, że ratuszowi nie podoba się drewniany obiekt u zbiegu al. Rejtana i ul. Lwowskiej, gdzie znajduje się Life House, mówi się co najmniej od 2016 roku. Dlaczego? Bo zdaniem urzędników budynek wygląda jak stodoła i szpeci centrum miasta.

Przypomnijmy, że obiekt i stojąca na nim działka są własnością miasta. To teren dawnych koszar wojskowych. Aktualnie budynek jest wydzierżawiony do 5 lutego 2018 roku, chociaż wydarzenia w klubie zaplanowano do 16 marca. Wśród nich znajdziemy koncert zespołu Enej, Pauliny Przybysz, Kamila Bednarka, KSU, Luxtorpedy, Johna Portera, Sylwii Lipki,  Lao Che, a także takie wydarzenia jak: Stand – up Rzeszów i Collage Party.

Na nic te plany się mogą jednak zdać, ponieważ zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami ratusza, po upływie terminu dzierżawy budynek ma zostać zburzony, a działka wystawiona na sprzedaż.

Na to nie chce się zgodzić Dorian Pik, menedżer Life House, który w tej sprawie skierował 6 grudnia pismo do Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa, w którym zdeklarował, że jeśli tylko dostanie „zielone światło”, to natychmiast przystąpi do rewitalizacji budynku w taki sposób, by zadowoliła ona gusta wszystkich.

Co więcej, do wysłanego dokumentu Pik dołączył wizualizację  przebudowy obiektu, które przygotowała Pracownia Architektoniczna BR. – Pokazaliśmy przez trzy lata funkcjonowania, że taki klub ma rację bytu. Na naszą ofertę składają się nie tylko koncerty, ale również wydarzenia kabaretowe i stand’upowe. Współpracowaliśmy także z Teatrem Maska podczas Festiwalu Maskarada – wylicza Dorian Pik.  

– Nic dziwnego, że chcemy, aby to miejsce dalej funkcjonowało, skoro okazało się, że klub się rozwija. Gdy go otwieraliśmy, dawano nam tylko trzy miesiące istnienia – dodaje.

Zdjęcie: Materiały Klubu Life House

Klub ma w planach również utworzenie Rzeszowskiej Sceny Teatru Offowoego, kina letniego, czy festiwalu filmowego.  

O tym, że budynek nie podoba się ze względów estetycznych ratuszowi, właściciele klubu zostali poinformowani w maju ub. r. podczas spotkania z prezydentem. Dlatego też zarządcy klubu chcą, aby ostateczny plan rewitalizacji budynku ustalić z rzeszowskim magistratem. W grę nie wchodzi raczej zrównanie obiektu z ziemią i wybudowanie nowego, ponieważ – jak tłumaczy Dorian Pik – to trwałoby to zbyt dłgo.

Ratusz w sprawie budynku zdania jednak nie zmienia. – Obiekt jest nieestetyczny i na pewno nie może dalej funkcjonować w obecnej formie. Nie planujemy przedłużenia dzierżawy – wyjaśnia Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Life House działalność rozpoczął w październiku 2015 roku. Zanim klub otworzono wcześniej w budynku był sklep z odzieżą używaną, a jeszcze wcześniej klub Wytwórnia.

Na miejsce koncertowe budynek został przekształcony w 2009 r. Wtedy został tam otwarty klub Live. Odbyło się w nim setki koncertów, ale Live przetrwał tylko do 2012 r. Pokładano w nim nadzieję, że będzie „drugą Akademią”. Po zamknięciu klubu Live, obiekt co chwilę zmieniał dzierżawcę.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.