Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News
Reklama

Ponad 10 lat walki o Zamek Lubomirskich i nic. Tym razem Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa stawia na miejski budżet i „mruga” do ministra Piotra Glińskiego.

„Już był w ogródku, już witał się z gąską”, ale ostatecznie wpadł w beczkę pustych obietnic i wyszło, jak zawsze, niestety. Skąd ten Mickiewiczowski wstęp? Bo i sprawa nieco bajkowa, wszak Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, w przeszło 10-letnim boju o Zamek Lubomirskich, niestety, znów poległ, choć Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, miał obiecywać, że do Rzeszowa przyjedzie i pomoże zdobyć to, co do tej pory niezdobyte. 

Niestety, okazało się, że Jaki był chyba zbyt zajęty Warszawą i do Rzeszowa nie dotarł. To też nie dziwi za bardzo, bo złe informacje lepiej przekazywać listownie, niż tłumaczyć się z nich osobiście.  

Tak, chodzi oczywiście o informację, którą Tadeusz Ferenc, przekazał podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Miasta ws. budowy Sądu Okręgowego w Rzeszowie w miejscu dawnego targowiska przy ul. Dołowej. 

– Temat budowy sądu i przejęcia zamku został zawieszony, bo marszałek nie zgodził się na przekazanie 10 mln zł na budowę nowego gmachu wymiaru sprawiedliwości – powiedział wówczas Tadeusz Ferenc. 

Nie ma pieniędzy, nie ma co planować

Słowa te potwierdza także pismo, które miasto dostało od Michała Wójcika, wiceministra sprawiedliwości. W dokumencie Wójcik przypomina, że warunkiem budowy nowej siedziby Sądu Okręgowego było „zawarcie porozumienia regulującego proces inwestycyjny z władzami miasta Rzeszowa i województwa podkarpackiego. Do podpisania porozumienia dotychczas nie doszło”. 

Resort, zarządzany przez Zbigniewa Ziobrę, wskazuje także, że póki ratusz nie dogada się z marszałkiem w sprawach finansowania nowej siedziby sądu, o przejęciu Zamku Lubomirskich może zapomnieć.

„Do czasu zajęcia przez Marszałka Województwa Podkarpackiego ostatecznego stanowiska oraz potwierdzenia finansowania do kwoty 10 mln zł zasadnym wydaje się wstrzymanie czynności związanych z przygotowaniem inwestycji, w tym przejęcie nieruchomości” – pisze wiceminister Wójcik. 

Czy miasto w takim układzie dalej będzie pukało do drzwi marszałka i prosiło o szybkie dojście do porozumienia? Na to zdaje się chyba nie ma co liczyć, szczególnie, że urzędnicy marszałka wciąż powtarzają praktycznie te same argumenty, gdy tłumaczą, dlaczego marszałek nie mógł dać pieniędzy na budowę Sądu Okręgowego.

Wizja lokalna i spotkanie, to za mało 

Koronnym argumentem jest to, że Władysław Ortyl (PiS) nigdy nie deklarował, że da 10 mln zł na budowę nowego gmachu sądu, więc w domyśle sugerują, że medialne oświadczenia Tadeusza Ferenca w tej sprawie były na wyrost. 

Kolejnym argumentem jest kwestia związana z tym, że adaptacja Zamku Lubomirskich, który obecnie pełni funkcję wymiaru sprawiedliwości wymaga szeregu szczegółowych analiz budowlanych, prawnych, technologicznych, konserwatorskich, czy chociażby w zakresie tego, co konkretnie miałaby powstać w Zamku jako instytucji kultury. 

Daniel Kozik z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego wskazuje także, że w kontekście  dołożenia przez samorząd podkarpacki 10 mln zł do budowy nowego gmachu sprawiedliwości, by miasto mogło przejąć Zamek, ważne jest też „przedstawienie prognoz związanych z kosztami adaptacji i późniejszej eksploatacji budynku, w tym warunków finansowania instytucji zlokalizowanych w budynku „zamku” [pisownia oryginalna – przyp. red.]”. 

– Władze miasta Rzeszowa mówią o przekazaniu budynku sądu okręgowego na potrzeby instytucji kultury od wielu lat. Poza zorganizowaniem wizji lokalnej i spotkania roboczego, na którym zaprezentowano opinie przedstawicieli podkarpackiej kultury, miasto nie przedstawiło do tej pory żadnych konkretnych, racjonalnych i uzasadnionych finansowo propozycji wykorzystania ogromnego gmachu na cele kulturalne – zarzuca ratuszowi Daniel Kozik. 

– Konkretne rozwiązania pozwoliłyby podjąć władzom województwa podkarpackiego uzasadnioną decyzję o zaangażowaniu środków publicznych w wysokości 10 milionów złotych na budowę nowego budynku sądu okręgowego – dodaje. 

Aby znów było coś pięknego 

Przypomnijmy, że miasto ws. budowy nowego sądu i przyjęcia Zamku, już trochę jednak zrobiło – przesiedliło kupców z ulicy Dołowej i przygotowało akt notarialny, aby pustą działkę przekazać, zapisało 10 mln zł w swoim budżecie.

Ratusz zaplanował też, aby w Zamku stworzyć m.in. Europejską Akademię Sztuki, w której mogliby pojawiać się artyści z międzynarodowego programu „Rezydencja”, „Pracownię jednego autora”, czy pracownię Edwarda Janusza – rzeszowskiego fotografika, gdzie turyści mogliby wykonywać pamiątkowe zdjęcia. 

Marszałek, jak do tej pory, nie wykazał się ws. sądu i Zamku. – Jest wręcz odwrotnie, mnoży argumenty sprzyjające nicnierobieniu i przeciąganiu sprawy – to nieoficjalny głos płynący z ust ratuszowych urzędników. 

Czy to jednak oznacza, że lokalne środowiska PiS wojenkę o Zamek wygrały, a Tadeusz Ferenc potulnie schowa głowę w piasek i będzie znów czekał na sprzyjające polityczne wiatry? A skąd! W głowie prezydenta już rodzi się plan, jak obejść tych, którzy pomóc nie chcą.

– Zastanawiam się, czy nie uda się kolejnych 10 mln zł do budowy sądu dołożyć z naszego budżetu. Byłaby to szansa dla Rzeszowa, aby w mieście znów powstało coś pięknego – dywagował podczas poniedziałkowej narady z pracownikami Tadeusz Ferenc. 

Gdy Janina Filipek, skarbnik Rzeszowa, to usłyszała, nieco zbladła, ale nie powiedziała, że taka opcja jest niemożliwa do zrealizowania. Czy realna, czas pewnie pokaże.  

Ratusz pisze listy do ministra

Jeśli dodamy do tego, że Tadeusz Ferenc coraz jaśniej i chętniej uśmiecha się do prof. Piotra Glińskiego, wicepremiera i ministra kultury i dziedzictwa narodowego, co szczególnie było zauważalne podczas piątkowego Koncertu Głównego, który odbył się na Stadionie Miejskim w ramach Europejskiego Stadionu Kultury. 

Co prawda samego prof. Glińskiego w tym roku w Rzeszowie nie było, ale ze sceny słowa miodem płynące pod jego adresem były i do tego wysłano z ratusza jeszcze list z podziękowaniem, że jego resort znów włączył się finansowo i organizacyjnie w stworzenie kolejnej odsłony ESK. 

Czy tym razem Tadeusz Ferenc obrał kierunek, który doprowadzi go do upragnionego celu? Niektóre symptomy wskazują, że tak, wszak prof. Gliński w czerwcu 2017 roku siedząc w jednej z sal Zamku powiedział: – Świetną ideą jest, aby w Zamku Lubomirskich stworzyć miejsce kulturalne. Zgadzam się, że ten obiekt powinien być otwarty dla publiczności

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.