Ponowny proces Ryszarda Podkulskiego. Sąd odroczył rozprawę, by rozpoznać wnioski obrony

18
Fot. Materiały prasowe. Na zdjęciu Ryszard Podkulski
Reklama
Na posiedzeniu niejawnym Sąd Apelacyjny w Rzeszowie zdecyduje, czy wnioski obrońców Ryszarda Podkulskiego, rzeszowskiego biznesmena, oskarżonego o wyprowadzenie majątku z Rzeszowskich Zakładów Graficznych, będą uwzględnione.
 
W czwartek Sąd Apelacyjny w Rzeszowie miał zdecydować o przyszłości sprawy m.in. Ryszarda Podkulskiego (zgodził się na podawanie imienia i nazwiska) i Marcina B., byłego prezesa Rzeszowskich Zakładów Graficznych. 
 
Rozprawa odbyła się w związku z kwietniową decyzją Sądu Najwyższego, który uchylił wyrok SA w Rzeszowie z maja 2017 r. To wtedy Ryszard Podkulski i Marcin B. zostali skazani na bezwzględne kary więzienia za rzekome wyprowadzenie z RZG ponad 14 mln zł – odpowiednio na trzy lata i i 2,5 roku pozbawienia wolności.
 
Nowy skład sędziowski w czwartek miał się zapoznać z wnioskami dowodowymi, które złożyli adwokaci biznesmenów. Chodziło o to, aby Sąd Apelacyjny w Rzeszowie, ponownie zajmując się tą sprawą, dopuścił dowody obrony w postaci dokładnej oceny biegłych, których opinie przesądziły o skazaniu Ryszarda Podkulskiego i Marcina B. 
 
Obrońcy przedsiębiorców chcieli również, by sąd dopuścił prywatne opinie biegłych, które znacząco różnią się od tych, które powstały w trakcie poprzednich postępowań sądowych, zarówno w sądzie okręgowym, jak i apelacyjnym.
 
Adwokaci Ryszarda Podkulskiego i Marcina B. zawnioskowali także o to, by sąd powołał nowych biegłych, by ci jeszcze raz ocenili kondycję finansową Rzeszowskich Zakładów Graficznych w momencie przejmowania ich przez biznesmena. 
 
Na czwartkowy proces przyszło kilkunastu byłych pracowników RZG oraz Robert Bosek, członek trzyosobowego Stowarzyszenia Grafik, który od lat sieje zamęt wokół RZG, m.in. chodzi do urzędników miejskich, nawiedza dziennikarzy, nagabuje ich przed salą sądową.
 
Grafik było w poprzednich postępowaniach „przedstawicielem społecznym”. Bosek chciał, by tak się stało i tym razem, ale jak się okazało, stowarzyszenie zostało wykreślone z rejestru. W tym roku, z powodu zmiany prawa, wszystkie stowarzyszenia w kraju musiały potwierdzić swoje istnienie lub ulegały automatycznemu rozwiązaniu.
 

Grafik złożył w ostatniej chwili wniosek o ponowną rejestrację, ale sąd uznał, że skoro stowarzyszenie nie zostało jeszcze na nowo zarejestrowane, to nie ma prawa być „przedstawicielem społecznym” w procesie. 

Nowy skład sędziowski ma poważny orzech do zgryzienia. Musi szczegółowo pochylić się nad zagadnieniami związanymi z obrotem gospodarczym, co wynika z orzeczenia Sądu Najwyższego. Sprawa łatwa nie jest o czym świadczy czwartkowa decyzja sądu – dopuszczenie dowodów obrońców biznesmenów rozstrzygnie się na posiedzeniu niejawnym, dlatego proces został odroczony. 

Dopiero później będzie wiadomo, w jakim kierunku pójdzie ponowny proces Ryszarda Podkulskiego i Marcina B. – W związku z motywami, które podał Sąd Najwyższy, uchylając poprzedni wyrok Sądu Apelacyjnego, sąd chce dochować najwyższej staranności, jeśli chodzi o postępowanie dowodowe, ocenę tego materiału, by sprawa ostatecznie się już zakończyła – tłumaczył sędzia Marek Kilmczak, przewodniczący składu orzekającego. 

Z czwartkowej decyzji Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie jest zadowolony Ryszard Podkulski. Mówi, że daje ona nadzieję na to, że „wreszcie zostaną rzetelnie przeanalizowane argumenty obrony”. Biznesmen przypomina, że sąd pierwszej instancji dopuścił wyłącznie część dowodów w tej sprawie, drugi z kolei przyjął je, ale nie odniósł się do nich 
w uzasadnieniu wyroku.
 
– Na niewłaściwy sposób potraktowania dowodów w tej sprawie zwrócił uwagę nawet przedstawiciel Prokuratury Krajowej [reprezentujący oskarżyciela – przyp. red.], podczas posiedzenia Sądu Najwyższego. Sądzę, że celowe byłoby powołanie biegłego czy zasięgnięcie wiedzy w odpowiedniej instytucji, która porówna opinie biegłych sądowych i 
ekspertyzy fachowców dostarczone przez obronę. Ale o tym zadecyduje sąd – mówi Ryszard Podkulski. 
 
Biznesmen przypomina opinię prof. Piotra Kardasa, członka Naczelnej Rady Adwokackiej, na temat pracy biegłych w sprawie RZG, który wytknął, że błędy w opiniach widoczne są gołym okiem. 
 
– Profesor wskazał, że działający na zlecenie prokuratury biegli nie dotarli do wszystkich  niezbędnych informacji, pominęli niektóre fakty i okoliczności, co było skutkiem m.in. wyboru niewłaściwej metodologii badawczej – przypomina Ryszard Podkulski. 
 
Jego zdaniem biegli sądowi odgrywają w procesach zbyt dużą rolę, aby pojawiały się w opiniach takie błędy, jak w sprawie RZG. Gdy biznesmen przejmował RZG nieruchomość drukarni była warta 8 mln zł. Dwa lata później Ryszard Podkulski wpompował w budynek 6,5 mln zł. Dokupił za prywatne pieniądze sąsiednie działki. Zrobił remont generalny całego obiektu i dobudował dodatkowe obiekty. 
 
W 2008 roku prokuratura na wniosek Urzędu Skarbowego zleciła wycenę nieruchomości przy ul. Lisa Kuli na stan z 2004 roku. Wszystko co powstało po okresie, który miała obejmować wycena, nie powinno być jej przedmiotem. Biegły wycenił nieruchomość na 14 mln zł, wliczając w to efekty inwestycji za pieniądze rzeszowskiego biznesmena.
 
– To całkowicie wypaczyło wyniki pracy biegłego – uważa Ryszard Podkulski, który konsekwentnie nie przyznaje się do winy.
 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

18 KOMENTARZE

    • Czyli wsadzają, zanim dokładnie rozpoznają całą sprawę tak? To nie zazdroszczę wam w tym Londynie. A poza tym nie zapominaj, że „Nie ma takiego miasta – Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój.”

  1. Fajny artykuł zamieszczony ale brak podpisu osoby która to napisała.Biorąc pod uwagę wiele szczegółów tej sprawy to jest bardzo dziwne,bo wygląda na to że to Pan P zamieścił tą notatkę chcąc się usprawiedliwić.A może osoba która to pisała również jest w to zamieszana i nie chce by być ujawniona.To tylko takie spostrzeżenie .Lubię czytać kiedy jestem pewna że to co napisane jest prawdą,ale skoro ktoś się ukrywa to znaczy że kłamie.

    • Hahaha dobre, dobre. Czyli twoim zdaniem, determinantą tego czy ktoś pisze prawdę nie są argumenty i okoliczności jakie przytacza, tylko to czy się podpisuje. Wprost wybornie 🙂

  2. Pojawił się ponownie nasz kochany pan Ryszard.
    Dawno go nie było.
    Ale chyba nie koniec sądowych perypetii, więc możemy oczekiwać kolejnych wizyt w tym portalu.
    Czekamy z niecierpliwością

    • Weź kredyt i ty, odkup upadającą firmę a daje ci słowo że tylko się sąsiedzi dowiedzą że masz więcej niż oni to ci żyć nie dadzą. U nas to norma w niedzielę do kościoła a od poniedziałku zazdrość i zawiść taka że sąsiada za lepsze auto by utopili w szklance wody. Dobrze to przedstawił reżyser w filmie Dzień świra. No to już wiecie dlaczego chciał lepszego losu dla siebie i rodziny a z zazdrości mu szkodzą.

      Modlitwa prawdziwego Polaka:
      https://www.youtube.com/watch?v=uwmbTD72NqE

  3. Jeden z udziałowców były milicjant drogówki przejął 51% udziałów w spółce przy pomocy kolegi Bogdana K członka RN, barona Stowarzyszenia Ordynacka na Podkarpaciu.Za takie czynności kolega zażyczył sobie 40 % udziałów w spółce RZG SA po przejęciu od Andrzej Maroszka spłóki Inwestor z o.o. lub równowartość 6 mln zł co zostało spisane stosowną umową w 2002 roku.Jak było dalej to jest zawarte w raporcie NIK Warszawa KGP-410-14-5/2009.

    • No i co z tego. Ja też w zeszłym miesiącu kupiłem trochę akcji polskich firm które są notowane na giełdzie. No może nie tyle żeby mówić o % przejęciu jakiejś firmy. Ale chodzi o to że każdy może kupić akcje a gdy kupi ich więcej jak 51% decyduje o jej losach. Mówią na to kapitalizm. I dziś kogoś skazywać za to że dysponuje akcjami to absurd.

  4. Dziwna ta sprawa. Oskarzony i pokrzywdzony to jedna i ta sama osoba. Z artykulu w Rzeszow News:
    „Ale w tej sprawie pokrzywdzonym jest sprawca, czyli Ryszard Podkulski, który ma zapłacić zasądzoną kwotę 14 mln zł.
    – Z formalnego punktu widzenia pokrzywdzonym w tej sprawie są RZG SA. Jednakże w ponad 80 proc. należą one do Ryszarda Podkulskiego. W tym sensie można powiedzieć, że, istotnie, ostatecznie pokrzywdzonym jest przede wszystkim… Ryszard Podkulski.”

  5. Nikogo nie zgwałcił, nikogo nie zabił nie jechał nawet po kielichu a i prasa nie podała ani jednego nazwiska którego rzekomo by okradł. Nigdy nie był w PSLu 🙂

    Wyrok to farsa. Sąd na 100% go uniewinni bo nie ma podstaw do zamknięcia.

    • Ale dostęp do materiałów dowodowych i poglądowych maja tylko sędziowie Sadu Okręgowego i Apelacyjnego i te 3 osobowe składy sędziowskie po przesłuchaniu świadków jak również biegli sadowi z zakresu księgowości czy wyceny nieruchomości oraz kontrolery NIK z Warszawy w swoim raporcie czy prokuratura nie mieli żadnych wątpliwości kto był głównym beneficjentem nieruchomości w centrum miasta po rzeszowskich zakładach graficznych. Uwagi tak jak zawsze maja skazani w procesie karnym i dobrze opłacani liczni adwokaci .Ale akurat adwokatom nie zależy na tym aby proces się szybko zakończył bo z tego maja chyba bardzo dobre dochody.Sędziowie wszystkich sadów też nie pracują na akord i nic nie maja z tego że procesy się szybciej zakończa a czasem wręcz odwrotnie.

  6. Gostka powinni uniewinnić. Wyrok to bzdura do kwadratu ma oddać miliony samemu sobie. Rozumiem że są ludzie którzy nie lubią ludzi majętnych lub po prostu mu zazdroszczą ale wyrok jest tak dziwny że nie powinien spędzić w celi ani dnia. Tyle dał pracy mieszkańcom że bezsens takiego człowieka zamykać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ