źródło: PKBWL

21 lipca w Straszęcinie doszło do pożaru małego samolotu nazywanego awionetką. Maszyna musiała lądować awaryjnie. Właśnie otrzymaliśmy raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, który wyjaśnia szczegóły tego wypadku.

Według raportu, w wypadku samolotu Tecnam P2008-JC w miejscowości Straszęcin w powiecie dębickim, doszło do pożaru wewnątrz maszyny, przez co konieczne było awaryjne lądowanie.

Chwile grozy w kokpicie

Pilot, będąc już w powietrzu, zauważył, a także poczuł czarny dym wydobywający się spod siedzeń. Obok niego była pasażerka.  Zadymienie szybko przerodziło się w płomienie. Pilot użył gaśnicy znajdującej się wewnątrz samolotu.

Próbował skierować strumień środka gaśniczego do otworu wywietrznika. Gdy sytuacja na moment została opanowana, dym, a później płomienie pojawiły się ponownie. Dym wydobywający się z kabiny utrudniał nie tylko widoczność, ale przede wszystkim oddychanie.

Pilot musiał działać szybko, dlatego postanowił awaryjnie lądować. Do tego wykorzystał pole kukurydzy, ale ograniczona widoczność nie pozwalała precyzyjnie zaplanować momentu samego lądowania. Do tego stopnia lądowanie było trudne, że pilot nie zauważył linii wysokiego napięcia i prawdopodobnie przeleciał pod nią lub nad nią w momencie schodzenia na ziemie. 

Służby chciały namierzyć samolot po flightradarze, ale jego lokalizacja nie była precyzyjna. Samolot wylądował, uszkadzając konstrukcję, lądując na wysokiej na dwa metry uprawie kukurydzy. Na szczęście, wraz z pasażerką, zdołał wyważyć drzwi i bez większego szwanku opuścić maszynę. 

Samolot spłonął na ich oczach

Po wylądowaniu i po tym, jak oboje opuścili maszynę, ta zaczęła płonąć już całkowicie. Na oczach pilota oraz jego pasażerki, maszyna zajęła się ogniem, para zdołała oddalić się na bezpieczną odległość, powiadamiając służby. 

wypadek awionetki
Foto. OSP KSRG Straszecin FB

Strażacy pojawili się na miejscu, sprawnie radząc sobie z ugaszeniem pożaru. Na miejscu pojawił się helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ale nie było konieczności, by musiał lądować. 

Z wnętrza samolotu nic nie zostało. Przepadła dokumentacja samolotu oraz osobiste dokumenty pilota. Na szczęście pilot, jak i jego pasażerka, wyszli z tego zdarzenia bez uszerbku na zdrowiu.

Czytaj więcej:

Nalot na kierowców w Rzeszowie. Policja walczy z hałasem, ale naruszeń… nie stwierdzono [ZDJĘCIA]