Zdjęcie: Tomasz / Czytelnik Rzeszów News
Reklama

W piątek z powierzchni ziemi zniknie jedno z najstarszych drzew przy ulicy Warszawskiej w Rzeszowie. Ratusz twierdzi, że 370-letni dąb stwarzał zagrożenie dla ludzi.

Gdy w kraju trwa postępująca „betonoza” nie ma się co dziwić, że wycinka choćby jednego drzewa wzbudza ogromne emocje. Najbardziej wyrazisty przykład? Okazały dąb przy ul. Fredry, który miał iść pod topór, ale dwie Ireny go obroniły. Nie każde drzewo w Rzeszowie jednak ma tyle szczęścia. Przykład pierwszy z brzegu? Wycinka drzew przy rondzie Dmowskiego pod budowę prawoskrętów.

W czwartek w Rzeszowie przy ul. Warszawskiej wycięto kolejne drzewo. „To jeden z najstarszych dębów przy tej ulicy” – napisał Tomasz, Czytelnik Rzeszów News.

Miasto potwierdza, że w czwartek rozpoczęło pierwsze prace związane z usunięciem 370-letniego dębu przy ul. Warszawskiej. Drzewo całkowicie ma zniknąć w piątek (2 sierpnia).
– Drzewo zostanie usunięte ze względu na to, że jest obumarłe. W ubiegłym roku dąb uległ zapaleniu po uderzeniu pioruna – wyjaśnia Agnieszka Siwak-Krzywonos z biura prasowego Urzędu Miasta Rzeszowa.

Do 31 grudnia 2018 r. dąb znajdował się na terenie Miłocina, od tego roku jest już na terenie Rzeszowa, bo Miłocin w tym roku został wchłonięty do granic miasta. Kilka lat temu Rada Gminy Głogów Młp., ze względu na wiek, dąb uznała za pomnik przyrody. To się zmieniło w czerwcu 2018 r., gdy okazało się, że po wypadku drzewo straciło swoją wartość.

– Od momentu, gdy drzewo jest w granicach Rzeszowa, do Zarządu Zieleni Miejskiej zaczęły napływać liczne prośby o jego usunięcie, ponieważ dąb stwarzał zagrożenie i ze względów bezpieczeństwa podjęto decyzję o wycięciu drzewa – twierdzi Agnieszka Siwak-Krzywonos.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: