Zdjęcie: Policja.pl
Reklama

Kara dożywotniego więzienia grozi 44-letniemu Mariuszowi K., który w noc sylwestrową w podmieleckim Kiełkowie poderżnął gardło żonie.

W poniedziałek Prokuratura Rejonowa w Mielcu postawiła Mariuszowi K. zarzut zabójstwa żony – 42-letniej Moniki K.

– Mężczyzna nie przyznał się do winy. Stwierdził, że nie pamięta, co się stało w domu. Jego wyjaśnienia były bardzo dziwne, nielogiczne, sporo w nich było sprzeczności – mówi Andrzej Dubiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.

W poniedziałek po południu prokuratorzy z Mielca wysłali wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie Mariusza K. na trzy miesiące. Grozi mu kara nawet dożywotniego więzienia. We wtorek sąd rozpoznał wniosek i zastosował areszt wobec mężczyzny. 

Dramat w Kiełkowie rozegrał się w noc sylwestrową w domu rodziców Moniki K. – Nic nie zapowiadało tragedii. W domu odbywała się impreza z udziałem najbliższej rodziny. Nie było żadnej sprzeczki. Do zabójstwa doszło, gdy goście opuścili imprezę – mówią nam śledczy.

Z ustaleń prokuratury wynika, że przed godz. 2:00 w nocy Mariusz K. zabił żonę na piętrze domu. Na dole w tym czasie byli rodzice Moniki K. oraz 8-letnia córka małżeństwa. Druga córka w wieku 19 lat była na imprezie sylwestrowej poza domem. Mariusz K. w trakcie sprzeczki zadał swojej żonie cios nożem – poderżnął jej gardło. Kobieta zmarła na miejscu.

Po zabójstwie mężczyzna uciekł z domu. Szukało go kilkunastu policjantów. Schwytali go kilka kilometrów od domu – w Przecławiu niedaleko stacji paliw. Znaleziono przy nim nóż, którym prawdopodobnie zabił żonę. Mariusz K. był pijany, miał 2 promile alkoholu w organizmie.

Prokuratura w dalszym ciągu nie wie, na jakim tle wybuchła sprzeczka między małżeństwem. – Nie ma bezpośrednich świadków zdarzenia, a sprawca twierdzi, że nie pamięta, co się wydarzyło – dodaje prokurator Andrzej Dubiel.

Mariusz K. nie był wcześniej karany. Rodzina, w której doszło do tragedii, niczym specjalnym się nie wyróżniała. – Normalna, spokojna. Żadnych wcześniej interwencji policji w tym domu nie było – mówią prokuratorzy.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: