Wizualizacja: Copyright by CSH Architekci
Reklama
W związku z protestami społecznymi władze Rzeszowa analizują całkiem nowy scenariusz dotyczący rozwiązania sporu o grunty przy ul. Wyspiańskiego. Za jednym zamachem zniknie też, w pewnym sensie, inny problem, czyli Pomnik Czynu Rewolucyjnego, a stadion zyska wszystko czego potrzebuje. 

Plan zakłada nie tylko odblokowanie budowy Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki (PCLA), ale również dużą metamorfozę śródmieścia. Pogodzi to interesy inwestora, miasta i mieszkańców, którzy chcą pozostawienia Balcerka tam gdzie jest. Zyskają też… zakonnicy. 

Cena za porozumienie z inwestorem dla jednych może wydawać się wysoka a dla innych to świetne rozwiązanie usuwające komunistyczny symbol z serca Rzeszowa. Chodzi o przeniesienie Pomnika Czynu Rewolucyjnego i zgodę na budowę dwóch wieżowców w centrum miasta na praktycznie pustej działce. 

Nowa koncepcja zamiany działek

Temat zamiany gruntów w rejonie planowanego PCLA powraca z niespotykaną dotąd dynamiką. Jak wynika z ustaleń Rzeszów News, urzędnicy pracują nad alternatywnym wariantem porozumienia z prywatnym inwestorem, w którym dodatkowym partnerem jest zakon Bernardynów, właściciel gruntu pod pomnikiem, który chętnie pozbędzie się tego reliktu, uwalniając teren do inwestycji.

W ramach nowej propozycji miasto miałoby przekazać deweloperowi dwie działki zamiast trzech. Zamiast Balcerka inwestor i zakonnicy gruntu dostaną pozwolenie na budowę w miejscu… Pomnika Czynu Rewolucyjnego.

Co tu jest celem głównym?

Głównym celem tej operacji jest uporządkowanie struktury własnościowej wokół stadionu przy ul. Wyspiańskiego. Takie rozwiązanie pozwoliłoby w końcu odblokować kluczową inwestycję publiczną, jaką jest PCLA, i raz na zawsze zakończyć konflikty dotyczące zagospodarowania tamtejszych terenów.

Jednak przy okazji, jak wynika z rozrysowanych planów inwestycji, kolosalnej zmianie ulegnie organizacja ruchu w tym miejscu, który otworzy wiecznie zakorkowane kluczowe dla Rzeszowa rondo.

Wizualizacja: Copyright by CSH Architekci

A gdzie stanie pomnik?

Pomysł jest kontrowersyjne, ale może być zbawieniem dla ruchu kołowego w tej części Rzeszowa. Kolejnym kontrowersyjnym, i zaskakującym, elementem tej koncepcji jest przyszłość Pomnika Czynu Rewolucyjnego. Monument, który od dekad wrósł w panoramę Rzeszowa, miałby… po prostu zmienić adres.

Pomnik stworzony został w technologii, która pozwala na łatwy demontaż. Umożliwia to jego rozebranie, konserwację, przeniesienie i złożenie w sąsiedztwie nowego stadionu PCLA. Często przy obiektach tego typu jak stadion piłkarski w Mediolanie stoją monumentalne rzeźby lub pomniki. Obiekt stałby się częścią nowoczesnej przestrzeni publicznej, zyskując zupełnie nowy kontekst architektoniczny i społeczny.

Takie rozwiązanie wygląda na ciekawy kompromis mówi jeden z radnych sprzeciwiających się oddaniu deweloperowi działki pod Balcerkiem.

Dwie wieże zamiast symbolu miasta

Co miałoby powstać w miejscu, gdzie dziś stoi pomnik? Plan jest ambitny i zakłada wprowadzenie do centrum Rzeszowa nowoczesnej, wielkomiejskiej zabudowy. W analizowanym scenariuszu mowa jest o budowie luksusowego apartamentowca. Oznaczałoby to postawieniu dwóch dominant wysokościowych (wież), które stałyby się nowymi punktami orientacyjnymi na mapie miasta. Do tego stworzeniu rozbudowanej strefy usługowej w parterach budynku.

Inwestycja ta miałaby radykalnie wzmocnić śródmiejski charakter tej części Rzeszowa i wprowadzić nową jakość architektoniczną, zastępując betonowy plac tętniącym życiem kompleksem mieszkalno-usługowym.

Rozwiązanie wielu problemów naraz?

Osoby znające kulisy negocjacji sugerują, że ten wielopoziomowy układ może być „wyjściem awaryjnym”, które zadowoli każdą ze stron. Miasto zyskałoby teren pod stadion, deweloper atrakcyjne grunty pod budowę w innych lokalizacjach, a przestrzeń centrum zostałaby w końcu uporządkowana po latach impasu.

Wariant ten pozwala również na uniknięcie ideologicznych sporów o wyburzenie pomnika – zamiast znikać z mapy, monument po prostu „zmieniłby dzielnicę”.

– Pozwoli to na zachowanie monumentu, który dla wielu mieszkańców jest symbolem miasta, a jednocześnie pozwoli na jego… usunięcie ze ścisłego centrum co od lat było solą w oku środowisk prawicowych – mówi z kolei radny Rady Miasta Rzeszowa popierający oddanie działki pod Balcerkiem deweloperowi. Wskazuje, że dla niego najważniejsze jest pogodzenie interesów wszystkich zainteresowanych i „uwolnienie” niezwykle cennej przestrzeni w ścisłym centrum pod prestiżową inwestycję. Kluczowe jest też to, że pozwoli to na zmianę organizacji ruchu w tym wąskim gardle drogowym Rzeszowa.

Czy to realny scenariusz?

Wizja brzmi jak urbanistyczne trzęsienie ziemi, na ten moment wygląda na dość realne wyjście z pata decyzyjnego przy PCLA. Żadne wiążące decyzje nie zapadły, ponieważ trwają negocjacje z właścicielem gruntu pod pomnikiem. Jednak sam fakt, że tak odważny projekt trafił na biurka urzędników, świadczy o determinacji miasta w rozwiązaniu problemu PCLA.

Rzeszowscy bernardyni od dawna pokazywali, że nie chcą tego pomnika na swoim terenie. Oddając Pomnik Czynu Rewolucyjnego zyskają grunt pod inwestycję, a także zdobędą inwestora do wyjątkowej inwestycji, co na pewno pozwoli zwiększyć wpływy do kasy zakonu. Szach i mat!

Jeśli scenariusz ten wejdzie w fazę realizacji, Rzeszów czeka jedna z ciekawszych zmian wizualnych w historii miasta. Jedno jest pewne: przed nami gorąca debata publiczna o tym, jak ma wyglądać serce stolicy Podkarpacia.

Zamiast “chłopa, robotnika i żołnierza”

„Bój” o bycie, albo nie bycie pomnika ma związek z obowiązującą od lat ustawą dekomunizacyjną, która zakazuje propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego poprzez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. W związku z tym samorządy zostały zobligowane, aby „totalitarne” nazwy zmienić w oparciu o opinie, którą wydaje Instytut Pamięci Narodowej. Samorząd Rzeszowa broni się jednak przed zburzeniem pomnika. Doszło do ideologicznego konfliktu, który od lat dzieli mieszkańców Rzeszowa.   

Zamiast „chłopa, robotnika i żołnierza” w bryłę pomnika Czynu Rewolucyjnego można wkomponować inną rzeźbę. Już kiedyś próbowano połączyć “wodę i ogień”. Grzegorz Droba, doktorant na Uniwersytecie Rzeszowskim, podpowiadał, aby połączyć istniejącą konstrukcję z nowa symboliką, np. ukrzyżowanego Chrystusa, herbu Podkarpacia, czy flagi Unii Europejskiej. Gotów byłby się zgodzić nawet na figurę upamiętniającą katastrofę smoleńską, byleby słynnego monumentu nie wyburzać. (mob)

Czytaj więcej:

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama