obława podkarpacie
Kadr z zatrzymania (film P. Ciszoń) i fragment zdjęcia z drona w podczerwieni OSP KSRG Łęki Dolne

Gdy dwaj mężczyźni rzucili się do ucieczki podczas zwykłej kontroli drogowej, policja poprosiła o wsparcie z… powietrza. Nad lasami i polami trzech gmin przez blisko dziewięć godzin, także w trakcie oberwania chmury, krążył dron. Ochotnicy z OSP KSRG Łęki Dolne pokonali nim niemal 100 kilometrów i przeszukali około 750 hektarów. Publikujemy nieznane dotąd szczegóły akcji i zdjęcia z termowizji, które pokazują, jak wyglądało polowanie widziane z góry.

O samej obławie w powiecie dębickim, która przerodziła się w sceny rodem z filmu akcji pisaliśmy już w czwartkowy wieczór. Jak się okazuje akcja odbywała się także w powietrzu.

Od rutynowej kontroli do całonocnego pościgu

W czwartek, 20 sierpnia 2026 roku, wieczorem w miejscowości Jodłowa patrol policji zatrzymał do kontroli samochód osobowy w rejonie Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. W aucie jechało czterech mężczyzn. Rutynowa z pozoru interwencja błyskawicznie nabrała tempam, ponieważ funkcjonariusze znaleźli przy kontrolowanych znaczne ilości środków odurzających. Dwóch mężczyzn rzuciło się do ucieczki i zniknęło z pola widzenia mundurowych.

Rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę, całonocna akcja poszukiwawcza. Do Jodłowej i sąsiedniej Dębowej ściągnięto dodatkowe siły. Nie chodziło tylko o podkarpackich policjantów, ale też strażaków i wsparcie z sąsiedniej Małopolski. Najpoważniejszy wątek tej historii miał finał na jednej z prywatnych posesji w Dębowej, gdzie – jak mówi się nieoficjalnie – służby natrafiły na pomieszczenia mogące pełnić funkcję nielegalnego laboratorium. Na miejsce wezwano specjalistyczną grupę ratownictwa chemicznego PSP z Rzeszowa. 

Prośba policji i polowy sztab pod namiotem

Na prośbę policji do akcji wszedł zastęp OSP KSRG Łęki Dolne (gmina Pilzno) w składzie: ciężki samochód gaśniczy (GCBA), dron oraz sześciu ratowników. Działania rozciągnęły się na teren trzech gmin – Jodłowej, Brzostku i Pilzna.

Zadanie strażaków było dwutorowe. Po pierwsze, utworzyli polowy sztab dowodzenia. Po drugie, prowadzili z powietrza systematyczną eksplorację trudno dostępnych terenów,  przede wszystkim leśnych i pól, gdzie pieszy pościg jest najtrudniejszy, a szanse ukrycia się największe.

Dziewięć godzin w powietrzu

Sercem operacji był dron DJI Matrice 4TD – maszyna klasy przemysłowej, wyposażona m.in. w kamerę termowizyjną. Przez niespełna dziewięć godzin za pomocą urządzenia prowadzono niemal nieprzerwaną obserwację terenu. Przerwy na wymianę baterii trwały około dwóch minut, dzięki czemu patrolowanie było praktycznie ciągłe.

Skala tych działań, ujawniona przez samą jednostkę, wygląda następująco:

  • 13 cykli pełnego ładowania baterii
  • ok. 100 km przelecianych przez drona
  • około 750 hektarów przeszukanego terenu.

Dzięki „mobilnemu stanowisku serwisowemu” dron mógł wracać w powietrze niemal natychmiast po każdym lądowaniu.

Obława w podczerwieni

Najbardziej sugestywne są dwa kadry udostępnione przez OSP KRSG Łęki Dolne, konkretnie te z kamery termowizyjnej drona. Na jednym z nich ta sama scena, którą znamy już ze zdjęcia w świetle widzialnym, tj. wóz bojowy i namiot sztabu, utrzymana jest w fioletowo-pomarańczowej palecie podczerwieni. Rozgrzany silnik ciężarówki świeci jasnymi plamami, a obok namiotu wyraźnie widać sylwetki kilku osób, których ciepło ciała odcina się od chłodnego tła asfaltu i pól. Widok ten przypomina kadry z filmu “Predator” z Arnoldem Schwarzeneggerem. 

To właśnie ta technologia decyduje o skuteczności nocnych poszukiwań: w ciemności, wśród drzew i wysokich upraw, człowiek jest praktycznie niewidoczny dla oka, ale jego temperatura zdradza go na ekranie termowizora.

Oberwanie chmury nad operatorami

Akcja nie odbywała się w komfortowych warunkach. Ratownicy podkreślają, że pracowali również podczas bardzo trudnej pogody, w tym w trakcie tzw. oberwania chmury, któremu towarzyszył silny wiatr.

Utrzymanie w powietrzu maszyny prowadzącej precyzyjną obserwację w takich warunkach to zadanie wymagające zarówno dla sprzętu, jak i jego operatora.

Dron nie wskazał uciekinierów, ale pomógł

Co ciekawe, poszukiwane osoby nie zostały bezpośrednio zlokalizowane za pomocą kamery drona. Nie oznacza to jednak, że loty były bezowocne – wręcz przeciwnie. Ciągłe patrolowanie z powietrza rozległych terenów leśnych i rolniczych pozwoliło odciążyć policjantów pracujących w terenie. Określono bowiem, i to na ogromnym obszarze, w których miejscach uciekinierów najprawdopodobniej nie było.

Jak tłumaczą sami ratownicy: “Prowadzenie ciągłego patrolowania rozległych terenów leśnych i rolniczych miało istotne znaczenie dla działań całego zespołu. Dzięki temu funkcjonariusze Policji mogli skoncentrować swoje siły na terenach przylegających do dróg i innych obszarach wskazanych jako bardziej prawdopodobne miejsca przemieszczania się poszukiwanych.”

Technika dronowa ma jednak ma na swoim koncie sukcesy w poszukiwaniu osób. Ratownicy GOPR Bieszczady już w 2021 r. odnaleźli człowieka, którego nie mogli odnaleźć funkcjonariusze policji wraz z ratownikami. Nad terenem, gdzie zgubił się chory 65-letni mężczyzna, przeszła burza i psy tropiące zgubiły ślad. Z drona leżącego mężczyznę dostrzeżono w ponad dwumetrowych zaroślach.

W kwietniu br. patrole policyjne z KP Dukla i KMP Krosno poszukiwały bez skutku zaginionego z psem tropiącym. Jednostka OSP Leśniówka już po pół godzinie poszukiwań odnalazła zaginionego mężczyznę za pomocą drona z kamerą termowizyjną. Zaginiony  potrzebował pomocy medycznej. Leżał pod drzewem kilkaset metrów od własnego domu. 

Nowoczesna technologia w rękach ochotników

Dla samej jednostki nocna akcja była nie tylko realnym wsparciem dla policji, ale i sprawdzianem umiejętności oraz możliwości technicznych sprzętu w zaawansowanych, wielogodzinnych działaniach prowadzonych we współpracy z wieloma służbami.

To kolejny dowód na to, że dron z kamerą termowizyjną w rękach odpowiednio przeszkolonych ratowników staje się dziś jednym z ważniejszych narzędzi w trudnych działaniach poszukiwawczych. (mob / wideo: P. Ciszczoń)

Czytaj więcej: 

Zderzenie dwóch samochodów na DK84 na Podkarpaciu. Są ranni [ZDJĘCIA]