Zdjęcie: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego
Reklama

Oficerowie ABW zatrzymali Wojciecha L., zastępcę naczelnika wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. To kolejna osoba, która usłyszała zarzuty w aferze korupcyjnej w rzeszowskim Centralnym Biurze Śledczym Policji.

Wojciech L. został w środę zatrzymany na polecenie małopolskiego oddziału Prokuratury Krajowej, który prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości w CBŚP w Rzeszowie. W aferę jest zamieszane m.in. byłe kierownictwo Biura, które miało za łapówki „ochraniać” agencję towarzyską „Olimp” w Budziwoju.

Teraz do tej samej sprawy zatrzymano Wojciecha L., wiceszefa wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.

Wojciech L. został przewieziony przez agentów ABW do krakowskiej prokuratury, gdzie zostały mu przedstawione zarzuty. – Nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – poinformowała krótko Prokuratura Krajowa.

Na czym miało polegać nadużycie uprawnień? Tego prokuratura, jak na razie, nie zdradza.  

Po przesłuchaniu, Wojciech L. został zwolniony do domu. Prokuratura zastosowała wobec niego 10 tys. zł poręczenia majątkowego. L. został również zawieszony w czynnościach służbowych. 

Z lakonicznych informacji, które docierają z prokuratury, wynika, że Wojciech L. dostał zarzuty za okres, w którym pracował jeszcze w rzeszowskim CBŚP, a stamtąd trafił potem do wydziału kryminalnego KWP w Rzeszowie, gdzie był zastępcą naczelnika. 

– Z uwagi na dobro prowadzonego postępowania, jak również fakt, iż treść zarzutu objęta jest klauzulą „ściśle tajne”, prokuratura nie udziela żadnych dodatkowych informacji – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Zatrzymanie Wojciecha L. wstrząsnęło posadami w KWP Rzeszowie, ale nasi rozmówcy z policji mówią, że L. ponosi odpowiedzialność za dawne kontakty ze środowiskiem przestępczym, gdy pracował w CBŚP. 

Afera w rzeszowskim CBŚP wybuchła 27 lutego 2016 r., gdy funkcjonariusze ABW zatrzymali szefa Biura Krzysztofa B. i jego prawą rękę Daniela Ś., naczelnika wydziału ekonomicznego. Obaj mieli brać łapówki od dwóch Ukraińców – Aleksa i Żeni R. (bracia) – za policyjny „parasol ochronny” nad agencją towarzyską „Olimp”, która przez kilkanaście lat bezkarnie działała w Budziwoju.

Byli już naczelnicy CBŚP są także podejrzani o nadużycie uprawnień. Ukraińcy z kolei dostali zarzuty korumpowania policjantów, są też podejrzani o handel ludźmi i czerpanie korzyści z nierządu. Daniel Ś. miał Ukraińcom pomagać w werbowaniu kobiet do „Olimpu”. O korumpowanie szefostwa CBŚP w Rzeszowie jest również podejrzany Jerzy M., znany rzeszowski hotelarz.

11 października ub. r. ABW do tej sprawy zatrzymało Ryszarda J., ówczesnego szefa rzeszowskiego Biura Spraw Wewnętrznych (policja w policji). J. dostał sześć zarzutów, z czego dwa dotyczą nadużycia swojej funkcji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Drugi zarzut związany jest z ujawnieniem przez naczelnika BSW informacji niejawnych. Oba zarzuty są objęte klauzulą ściśle tajne.

Ryszard J. przebywa w tymczasowym areszcie. 

Śledztwo w tej sprawie krakowska prokuratura prowadzi od 2012 roku. Bada proceder handlowania prostytutkami sprowadzanymi do Polski zza wschodniej granicy.  Śledczy twierdzą, że seksbiznes prowadzony przez braci R. miał nieformalną ochronę rzeszowskiego CBŚP.  

Prokutatura twierdzi, że od listopada 2004 r. do stycznia 2017 r. na terenie Polski i Ukrainy działała zorganizowana grupa przestępcza, która zajmowała się handlem ludźmi i czerpaniem korzyści z nierządu. Procederem objętych było co najmniej 250 kobiet z Polski, Ukrainy, Białorusi i Rosji, sprowadzanymi do agencji towarzyskich.

Na początku lutego zatrzymano osiem osób powiązanych z agencjami. Zarzuty dotychczas przedstawiono 15 osobom. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.