Reklama

Pomaganie jest zaraźliwe i to w tym wszystkim jest najpiękniejsze. Kolejny rzeszowianin wrócił z charytatywnej wyprawy dookoła Polski. Tym razem pieniądze były zbierane dla 3,5-letniego Mateusza Smith’a chorego na porażenie mózgowe.

[Not a valid template]

 

Środa, godzina 18:00, ryk motocyklowych silników i kolejny bohater wjeżdża na Rynek. Tym razem to 27-letni Bartosz Boczar, który pokonał na rowerze 3600 km dookoła Polski w 31 dni dla Mateusza Smith’a w ramach akcji „Wyprawy dla dzieci. Dookoła Polski na rowerze dla Mateuszka”.

Jazda dla małego Mateusza

Bohater jego wyprawy ma 3,5 roku, nie chodzi, ma porażenie mózgowe, nie potrafi samodzielnie jeść. Ostatnio pojawiły się również problemy ze wzrokiem. Taki stan zdrowia chłopca to wynik tego, że Mateuszek urodził się jako wcześniak w 23. tygodniu ciąży. Jego leczenie jest bardzo kosztowne. W ubiegłym roku zakupiono dla niego koncentrator tlenu za 25 tys. zł.

Tym razem chłopiec potrzebuje specjalny kombinezon, który pomoże pobudzić jego mięśnie do działania, dlatego Bartosz Boczar zobligował się, że uzbiera dla chłopca 15 tys. zł. O tym, że chce przejechać na rowerze Polskę dookoła wiedział już w ubiegłym roku, ponieważ to rower jest jego ulubioną i jedyną metodą poruszania się po mieście.

Dodatkowo Bartosz stwierdził, że dobrze byłoby, gdyby przy okazji komuś mógł również pomóc. I tak od słowa do słowa padło na Mateuszka. – Byłam zaskoczona, gdy Bartosz wybrał na bohatera swojej wyprawy Mateuszka – mówiła wzruszona Anna Smith, mama chłopca.

– Nie spodziewałam się tego. Taka pomoc jest nieoceniona, ponieważ rodzicie chorych dzieci nie daliby sobie rady, gdyby polegali tylko i wyłącznie na pomocy państwa – dodaje.

Sypiał pod gołym niebem

Bartosz jadąc przez Polskę przejeżdżał m.in. przez Radom, Mazury, Gdańsk, Gdynie, Sopot, Szczecin, Szklarską Porębę, Wisłę, Żywiec, Zakopane, Nowy Sącz czy Cisną, by znów powrócić do Rzeszowa. Swoją samotną wyprawę rozpoczął 31 lipca w Rzeszowie.

Podczas tej miesięcznej wyprawy Bartosz musiał borykać się z różnymi problemami, ale cel był jeden – Mateuszek i jego lepsze jutro.

To właśnie dla niego sypiał pod gołym niebem w lesie, nad wodą, placach zabaw czy pustostanach, które nocą go przerażały.

To właśnie dla niego dziennie przejeżdżał średnio 110 km, aby zebrać jak najwięcej pieniędzy.

To dla niego cierpiał z bólu, ponieważ na Mazurach Bartosza strasznie rozbolało kolano, które uniemożliwiło mu jazdę. Ból był tak ogromny, że nasz bohater nie mógł nawet ruszyć nogą, nie mówiąc już o jeżdżeniu.

– Usiadłem wtedy pod znakiem „ustąp pierwszeństwa” i siedziałem tam dobrą godzinę. Dopiero gdy podjechało do mnie trzech kolarzy, to poprosiłem ich o pomoc i udało mi się w końcu zakończyć ten etap – wspomina Boczar.

Nie czuje się wyjątkowo

A jak po wszystkim czuje się nasz bohater? – Jestem zmęczony, ale nie czuję się jakoś wyjątkowo. Pełnie szczęścia osiągnę, gdy uda się zebrać 15 tys. zł – mówił w środę tuż po zakończeniu wyprawy Bartosz.

Obecnie na koncie fundacji znajduje się ok. 3,5 tys. zł, ale to są wyniki sprzed dwóch tygodni. O ostatecznej kwocie będziemy można powiedzieć za trzy tygodnie. Wtedy też zostaną wpłacone pieniądze od sponsorów, którzy zdecydowali się wesprzeć akcję.

– Jeśli nie uda się dobić do 15 tys. zł teraz, to jeszcze w tym roku zrobię coś, co pozwoli zrealizować cel – obiecuje Boczar, który w planach ma, aby w przyszłym roku zorganizować kolejne charytatywne wyprawy rowerowe oraz dwutygodniowe spływy kajakowe.

Pieniądze dla Mateuszka można wpłacać w dalszym ciągu na konto Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, bank BPH, nr konta: 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615 z tytułem: 27404 Smith Matthew darowizna na pomoc i ochronę zdrowia WR.

JOANNA GOŚCIŃSKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: